FC Barcelona kapitalnie rozpoczęła zmagania w Lidze Mistrzów. Już na inaugurację pokonała 5:0 Royal Antwerp, a jednego z goli zdobył Robert Lewandowski. W środowym starciu z FC Porto (1:0) Polakowi nie udało się wpisać na listę strzelców, a powodem była kontuzja, której doznał na skutek starcia z jednym z rywali. Przez to musiał opuścić boisko już w 34. minucie rywalizacji. Okazuje się, że nie tylko kapitan Biało-Czerwonych miał problemy ze zdrowiem tego wieczora.
Do niepokojących scen doszło też z udziałem Lamine Yamala w 73. minucie spotkania. Wówczas dość niespodziewanie zszedł do szatni, mimo że na murawie toczyła się rywalizacja. Xavi z niecierpliwością czekał na jego powrót i nie dokonywał zmian, ale po pięciu minutach absencji musiał podjąć decyzję. Ostatecznie na murawę wszedł Marcos Alonso, z kolei 16-latek nie pojawił się ponownie na boisku, nie zasiadł nawet na ławce rezerwowych.
Ta sytuacja zaniepokoiła kibiców i dziennikarzy - bali się, że talent Barcelony mógł doznać poważnej kontuzji, która wyeliminuje go z gry na kolejne tygodnie. Na pomeczowej konferencji prasowej uspokoił ich jednak Xavi. Okazało się, że piłkarz zmagał się z problemami żołądkowo-jelitowymi.
- Lamine czuł się źle. Już wcześniej sygnalizował mi, że coś jest z nim nie tak. Mówił, że boli go brzuch. Wykorzystaliśmy przerwę i poszedł do szatni, ale nie był w stanie kontynuować gry - przekazał szkoleniowiec, cytowany przez "Marcę". Wydaje się, że rekonwalescencja Hiszpana nie potrwa długo i powinien być gotowy na mecz ligowy z Granadą, który odbędzie się już w niedzielę 8 października.
Więcej treści sportowych na stronie głównej Gazeta.pl
Mimo kłopotów zdrowotnych Yamal przeszedł środowego wieczora do historii. Został najmłodszym zawodnikiem, który wystąpił w Lidze Mistrzów. Co więcej, w ostatnich dniach przedłużył też kontrakt z Barceloną do 2026 roku. W umowie znalazła się kosmiczna klauzula odstępnego, opiewająca na aż miliard euro. W ten sposób Katalończycy chcieli zabezpieczyć się przed odejściem największego talentu ostatnich lat.