Tyle Szymon Marciniak zarobi za finał Ligi Mistrzów

Szymon Marciniak poprowadzi mecz pomiędzy Manchesterem City a Interem Mediolan w finale Ligi Mistrzów. Sędziowanie na tak dużej imprezie wiąże się nie tylko z ogromnym prestiżem, ale i sporymi zarobkami. Kwota robi wrażenie.

Kariera Szymona Marciniaka nabrała rozpędu. Polak poprowadził m.in. finał mistrzostw świata w Katarze, za który zebrał niemal same pozytywne opinie. - Był silniejszy od technologii - komplementował go szef komisji sędziowskiej FIFA, Pierluigi Collina. 42-latek był też głównym rozjemcą siedmiu meczów tegorocznej Ligi Mistrzów, a na tym nie koniec. UEFA doceniła jego pracę i powierzyła mu finał europejskich rozgrywek.

Zobacz wideo Traktowanie sędziów? Listkiewicz nie kryje oburzenia

Marciniak może liczyć na solidny zarobek za finał LM. Astronomiczna kwota za cały sezon

Angaż w meczu Manchesteru City z Interem Mediolan wiąże się nie tylko z prestiżem, ale i sporym wynagrodzeniem. Jak podaje portal SportingFree, arbiter może liczyć na zarobek rzędu 10 tysięcy dolarów, co w przeliczeniu na polską walutę daje niespełna 42 tysiące złotych. Dziennikarze poinformowali, że to stała kwota, jaką sędziowie należący do grupy Elite, otrzymują za każde spotkanie Ligi Mistrzów, niezależnie od rundy. Z racji tego, że finał będzie ósmym meczem Marciniaka, łącznie zainkasuje on około 333 tysiące złotych w tym sezonie.

Informacje na temat honorarium za finał europejskich rozgrywek potwierdził Jakub Szlendak. Jednak zdaniem analityka kwota 10 tysięcy dolarów nie jest stała - tyle otrzymują arbitrzy w fazie pucharowej. Za fazę grupową inkasują około ośmiu tysięcy dolarów. Tym samym z jego wyliczeń wynika, że Marciniak za sezon Ligi Mistrzów zarobi około 72 tysiące dolarów, czyli niemal 300 tysięcy złotych.

Szlendak podał też wynagrodzenia, na jakie mogą liczyć współpracownicy Marciniaka. Za finał asystenci otrzymają po trzy tysiące dolarów, z kolei sędziowie VAR okrągły tysiąc dolarów. 

Były sędzia komplementuje Marciniaka. "Legenda za życia"

Z wyboru UEFA zadowolony był Michał Listkiewicz, były prezes PZPN. Przyznał, że organ podjął najlepszą decyzję, wyznaczając Marciniaka na finał LM. - To nie czas na podziękowania, ukłony, eksperymenty czy układy polityczne. UEFA dobrze wie, że w zależności od tego, jak zostanie poprowadzony finał, taka będzie opinia o sędziowaniu UEFA za cały sezon. (...) Prześmiewcy, dowcipnisie, którzy dogryzają Szymonowi niech teraz się... zreflektują. Chyba widzą, że nie mieli racji. (...) Szymon już jest legendą za życia - mówił działacz w rozmowie z WP SportoweFakty.

Więcej treści sportowych na stronie głównej Gazeta.pl

I rzeczywiście już 10 czerwca polski arbiter przejdzie do historii. Zostanie pierwszym sędzią, który w jednym sezonie poprowadzi półfinał oraz finał Ligi Mistrzów, a także finał mundialu. Niewiele brakuje, by Marciniak spełnił wszystkie główne cele każdego europejskiego arbitra. Do pełni szczęścia pozostało tylko poprowadzenie finału mistrzostw Europy. Najbliższy turniej odbędzie się już za rok w Niemczech.

Więcej o:
Copyright © Gazeta.pl sp. z o.o.