Środowe spotkanie na Santiago Bernabeu zapowiadało się na stosunkowo spokojne z nieco większym zaangażowaniem piłkarzy Liverpoolu. Po pierwszym meczu wygranym przez podopiecznych Carlo Ancelottiego 5:2 wydawało się, że sprawa awansu jest już zamknięta i drużyna z Anglii będzie mogła co najwyżej o honorowy triumf.
W samym spotkaniu na Estadio Santiago Bernabeu, początek rywalizacji zdecydowanie należał do gospodarzy. Od pierwszych minut dużo zamieszania na lewej stronie starał się robić Vinicius Junior, który co chwilę pojedynkował się z Trentem Alexandrem Arnoldem wspieranym przez Fabinho.
Dopiero po kilku minutach pojawiła się jednak pierwsza duża szansa piłkarzy Carlo Ancelottiego. Najpierw blisko zdobycia gola był Karim Benzema, lecz ostatecznie podanie Toniego Krossa z bocznej strefy pola karnego nie dotarło do Francuza. Nieco później do jednej z wrzutek doszedł Vinicius Junior, którego strzał z kilku metrów barkiem bronił Alisson.
Na początku spotkania nieco kłopotów z koncentracją mieli środkowi obrońcy obu zespołów. Najpierw bardzo prosty błąd popełnił Antonio Rudiger, który zgubił piłkę przed własnym polem karnym i omal nie doprowadził do utraty bramki. Po drugiej stronie boiska bardzo podobnie zachował się Ibrahima Konate, lecz tym razem także z dużej chmury spadł mały deszcz.
Im bliżej było końca pierwszej odsłony spotkania, tym pewniej zaczynali się czuć piłkarze Liverpoolu. W ciągu ostatnich piętnastu minut, w polu karnym Realu Madryt meldowali się nie tylko napastnicy zespołu Jurgena Kloppa, ale i m.in. James Milner. Najbliżej strzelenia bramki był Darwin Nunez, lecz jego uderzenie ładnie obronił Thibaut Courtois.
Początek drugiej połowy wyglądał bardzo podobnie do pierwszych minut całego spotkania. Do ataku ponownie ruszył Real, który tym razem nie miał jednak aż tak dobrych sytuacji. Przez to też Alisson nie musiał szaleć między słupkami.
Jednocześnie po drużynie gości widać było dużo chęci, lecz niewiele pomysłu na sforsowanie defensywy przeciwnika. W związku z tym "The Reds" oglądaliśmy jedynie w ataku pozycyjnym. W międzyczasie za to solidną sytuację po podaniu Viniciusa Juniora miał Karim Benzema, lecz piłka o centymetry minęła poprzeczkę.
Kiedy wydawało się już, że w meczu niewiele się zmieni i nawet kibice na stadionie zaczęli być znacznie ciszej, do akcji wkroczył Eduardo Camavinga. Francuski pomocnik doskonale znalazł Karima Benzemę na linii pola karnego, a ten z drobną pomocą Virgila van Dijka odegrał do Viniciusa Juniora. Brazylijczyk nie trafił jednak w piłkę, co starał się wykorzystać goniący go van Dijk. Mimo dobrej sytuacji do wybicia piłki Holender popełnił błąd i pozwolił skrzydłowemu Realu odegrać z powrotem do Benzemy, a ten pewnie wykorzystał doskonałą sytuację, wyprowadzając swój zespół na prowadzenie.
Do samego końca rywalizacji nie działo się już wiele poza kilkoma mniejszymi zrywami gości i sprawdzeniem przez sędziego potencjalnego rzutu karnego dla gospodarzy. Tym samym "Królewscy" wygrali rewanżowy mecz 1:0, przypieczętowując awans do ćwierćfinału Ligi Mistrzów.
Losowanie par 1/4 finału Champions League odbędzie się w piątek o godzinie 12:00. Poza Realem Madryt, swoich rywali poznają wówczas także Napoli, Manchester City, Inter Mediolan, AC Milan, Bayern Monachium, Benfica i Chelsea.