Inter Mediolan awansował do ćwierćfinału Ligi Mistrzów po raz pierwszy od dwunastu lat. Zespół prowadzony przez Simone Inzaghiego wygrał 1:0 z FC Porto na własnym stadionie po golu Romelu Lukaku, a w rewanżu na Estadio do Dragao zremisował bezbramkowo. Inter miał spore szczęście w końcówce meczu rewanżowego, gdy w doliczonym czasie gry rywale trafili w słupek i poprzeczkę.
Włoskie media informowały, że około tysiąca kibiców Interu Mediolan pierwotnie miało nie zostać wpuszczonych na Estadio do Dragao na rewanżowy mecz z Porto. Powód? Fani mieli kupione bilety nie tylko na sektor gości, ale też na sektory przeznaczone dla kibiców z Portugalii. Porto przekazało w komunikacie, że kibice Interu z biletami na sektory rywali nie wejdą na stadion. Po wielu godzinach sprawa została wyjaśniona i większość kibiców Interu Mediolan - ale nie wszyscy - mogła wejść na stadion, ale bez szalików czy koszulek w klubowych barwach.
Sprawę po zakończeniu meczu skomentował Giuseppe Marotta, dyrektor generalny Interu Mediolan. - Policja zapewniała nas, że kibice wejdą na stadion. Złożymy skargę do UEFA, by zrozumieć, co się stało. Widziałem nagrania rodzin, które pozostały na zewnątrz, a chciały cieszyć się widowiskiem. Chcę odnieść się do kibiców, którzy pozostali na zewnątrz stadionu, mimo normalnego zakupu biletów. Musimy mieć jasny obraz tego, co się stało. Chcemy zapobiec powtórzeniu się pewnych sytuacji - powiedział Marotta w rozmowie z włoskim Sky.
Inter Mediolan wciąż pozostaje w grze na wszystkich frontach. Wicemistrzowie Włoch poznają swojego rywala w ćwierćfinale Ligi Mistrzów podczas piątkowego losowania, a w krajowym pucharze będą rywalizowali w dwumeczu z Juventusem. Z kolei w lidze zespół prowadzony przez Simone Inzaghiego zajmuje drugie miejsce z 50 punktami i traci aż 18 punktów do prowadzącego Napoli.