Allegri tłumaczy brak Milika w pierwszym składzie. I komentuje blamaż w LM

- Niechętnie przyjmujemy odpadnięcie z Ligi Mistrzów, ale musimy zamienić smutek w złość. Musimy myśleć o Serie A i meczu z Lecce. Dlaczego wybrałem Moise Keana, a nie Arkadiusza Milika? Potrzebowaliśmy szybkiego napastnika od początku - powiedział Massimiliano Allegri po porażce Juventusu z Benficą Lizbona (3:4) w fazie grupowej Ligi Mistrzów.

Juventus odpadł z tegorocznej edycji Ligi Mistrzów. Zespół prowadzony przez Massimiliano Allegriego przegrał 3:4 z Benficą Lizbona i może zagrać na wiosnę jedynie w fazie pucharowej Ligi Europy. Aby tak się stało, Juventus nie zdobyć mniejszej liczby punktów w ostatniej kolejce od Maccabi Hajfa - Włosi zagrają z Paris Saint-Germain, natomiast klub z Izraela będzie rywalizował z Benficą.

Zobacz wideo Boniek: Jeśli tak, to Lewandowski powinien być drugi

W drugiej połowie spotkania na boisku pojawił się Arkadiusz Milik, który strzelił jednego z goli dla zespołu z Turynu. Włoskie media były zaskoczone, że Massimiliano Allegri nie postawił na polskiego napastnika od początku. "Potwierdza, że obecnie jest najskuteczniejszym napastnikiem Juventusu. Pytanie, co on robił na ławce rezerwowych? To od dłuższego czasu zawodnik, na którego może liczyć Juventus" - czytamy.

Allegri wyjaśnia, dlaczego nie postawił na Milika od początku. "Potrzebowaliśmy szybkiego napastnika"

Massimiliano Allegri rozmawiał z dziennikarzami po porażce z Benficą Lizbona. Włoski szkoleniowiec zwrócił uwagę na dobrą reakcję zespołu w drugiej połowie, ale też nie był zadowolony ze straconych bramek. - Mecz nie zaczął się najlepiej, dodatkowo sobie go skomplikowaliśmy karnym i nie wykorzystaliśmy szansy Dusana Vlahovicia. Niechętnie przyjmujemy odpadnięcie z Ligi Mistrzów, ale musimy zamienić smutek w złość. Musimy myśleć o Serie A - powiedział.

Trener Juventusu postanowił na duet napastników Moise Kean - Dusan Vlahović. Dlaczego Allegri wolał postawić na włoskiego napastnika, a nie Arkadiusza Milika? - Potrzebowaliśmy szybkiego napastnika od początku i myślałem, żeby Arek Milik z Fabio Mirettim dodali nam jakości w drugiej połowie. Teraz jedyne, co możemy zrobić, to myśleć o Lecce i spróbujemy tam wygrać. Ostatnie 20 minut meczu z Benficą to coś, od czego musimy zacząć - dodał Allegri.

Więcej treści sportowych znajdziesz na stronie głównej Gazeta.pl

- Przed przerwą na mundial mamy jeszcze cztery mecze. Do rywalizacji z Interem raczej nie odzyskamy kontuzjowanych piłkarzy. Musimy się dobrze spisać w tych spotkaniach, także w tym z PSG - przyznał Massimiliano Allegri. Decydujący mecz o awans do Ligi Europy pomiędzy Juventusem a Paris Saint-Germain odbędzie się w środę 2 listopada o godzinie 21:00.

Więcej o:
Copyright © Gazeta.pl sp. z o.o.