Dramatyczne sceny w Warszawie. Polała się krew, potrzebne było 20 szwów [WIDEO]

Wtorkowe spotkanie na stadionie Legii Warszawa pomiędzy Szachtarem Donieck i Realem Madryt zakończyło się remisem 1:1. Bohaterem mistrzów Hiszpanii był Antonio Ruediger, który w samej końcówce strzelił gola na wagę jednego punktu, ale przypłacił to groźnym urazem. Niemiec dosłownie zalał się krwią.

Przed wtorkowym spotkaniem Real Madryt miał komfortową sytuację w grupie F. Po trzech zwycięstwach w trzech pierwszych kolejkach i na kilka dni przed hitowym El Clasico drużyna ze stolicy Hiszpanii nie musiała za wszelką cenę walczyć o wygraną na stadionie Legii Warszawa, dlatego Carlo Ancelotti dokonał kilku zmian w składzie.

Zobacz wideo Dlaczego piłkarze tak dużo zarabiają?

Szachtar zaskoczył Real Madryt. Antonio Ruediger został bohaterem, ale słono za tę rolę zapłacił

Na ławce rezerwowych znaleźli się między innymi Luka Modrić, Vinicius Junior, Eder Militao czy David Alaba. Parę środkowych obrońców stanowili Nacho Fernandez i Antonio Ruediger, których zadaniem było przeciwstawienie się zmotywowanym piłkarzom Szachtara. Ukraińska drużyna zamierzała sprawić niemałą niespodziankę.

Przez długi czas wydawało się, że Szachtar faktycznie zaskoczy i wygra z obrońcą tytułu. Tuż po wznowieniu gry po przerwie Ołeksandr Zubkow celnie uderzył głową i pokonał Andrija Łunina, który nie był w stanie skutecznie interweniować. Choć Real naciskał, nie potrafił znaleźć drogi do bramki. W końcowych fragmentach spotkania najgroźniejszym piłkarzem "Los Blancos" był Antonio Ruediger, który został przemianowany na środkowego napastnika. Reprezentant Niemiec w drugiej minucie doliczonego czasu gry miał znakomitą okazję na doprowadzenie do remisu, ale piłka po jego strzale o centymetry minęła słupek.

W ostatnich sekundach spotkania Ruediger miał więcej szczęścia. Niemiec trafił do siatki i doprowadził do remisu 1:1, ale przypłacił to poważnym urazem. W chwili oddawania strzału zderzył się z Anatolijem Trubinem i po chwili zalał się krwią. Potrzebna była interwencja medyczna, ale na szczęście zawodnik był w stanie dograć mecz do końca.

Po zakończeniu spotkania Ruediger potrzebował aż 20 szwów, natomiast na środę zaplanowane są testy, które wykażą, czy nie doszło do złamania którejś z kości twarzy. "Co cię nie zabije, to cię wzmocni. Nic mi nie jest - dzięki za wszystkie wasze wiadomości" - napisał Niemiec na Twitterze.

Więcej o:
Copyright © Gazeta.pl sp. z o.o.