Marsylia gromi w LM. Katastrofa bramkarza Sportingu. Co on sobie myślał? [WIDEO]

Olympique Marsylia potrzebował zaledwie 15 minut, aby strzelić Sportingowi trzy bramki i odpowiedzieć na gola Portugalczyków z pierwszej minuty. Fatalne spotkanie rozegrał Antonio Adan, który najpierw sprezentował gospodarzom gola, a potem obejrzał czerwoną kartkę.

Mecz rozpoczął się z około 20-minutowym opóźnieniem, ponieważ autokar wiozący na stadion portugalską drużynę utknął w korku. Faworytem tego starcia teoretycznie był Sporting, który wygrał dwa pierwsze mecze (3:0 z Eintrachtem i 2:0 z Tottenhamem), podczas gdy Olympique oba przegrał (0:2 z Tottenhamem i 0:1 z Eintrachtem).

Zobacz wideo Od lat 90. zarobki piłkarzy w Wielkiej Brytanii wzrosły 1500 proc. Jak to możliwe?

RobinhoWłosi domagają się ekstradycji Robinho. Legendarny piłkarz został skazany za gwałt

Fatalne błędy Antonio Adana. Bramkarz Sportingu zawalił mecz

Mecz rozpoczął się dla gości znakomicie. Już w pierwszej minucie Francisco Trincao po ładnej, indywidualnej akcji oddał celny strzał po długim słupku, nie dając żadnych szans Pau Lopezowi. Później do akcji wkroczył... bramkarz Sportingu, Antonio Adan. W 13. minucie Hiszpan popełnił duży błąd, niejako nabijając Alexisa Sancheza, który doprowadził dzięki temu do wyrównania. Trzy minuty później na 2:1 trafił Amine Harit i przy tej bramce Adan również się nie popisał, zostawiając sporo wolnego miejsca we własnej bramce.

Więcej treści sportowych znajdziesz też na Gazeta.pl

Na domiar złego, w 26. minucie bramkarz Sportingu wyleciał z boiska - obejrzał czerwoną kartkę za zagranie piłki ręką poza polem karnym.

Oficjalnie: Wiemy, kiedy Michniewicz ogłosi szeroką kadrę na MŚ. Niewiele czasuOficjalnie: Wiemy, kiedy Michniewicz ogłosi szeroką kadrę na MŚ. Niewiele czasu

Nie był to koniec nieszczęść Sportingu. W miejsce Adana w bramce pojawił się Franco Israel, który zmienił Marcusa Edwardsa. Zaledwie dwie minuty po wejściu na boisko nierozgrzany bramkarz popełnił błąd i zanotował pusty przelot, dzięki czemu na 3:1 podwyższył Leonardo Balerdi. Taki wynik utrzymał się do przerwy meczu.

Więcej o: