Azerskie media w euforii po wygranej Karabachu. "Burza polskich klubów"

Karabach Agdam wygrał we wtorek 5:1 z Lechem Poznań i awansował do 2. rundy eliminacji do Ligi Mistrzów. Azerskie media są w euforii po triumfie własnej drużyny. "W Baku ekipa Gurbanowa pokazała się ze zdecydowanie lepszej strony, rozbijając Lecha na strzępy, a wraz z nim pesymizm tych, którzy zapowiadali naszą porażkę" - czytamy.

Lech Poznań poleciał do Azerbejdżanu w bardzo dobrej sytuacji. Drużyna Johna van den Broma wygrała 1:0 w Poznaniu po bramce Mikaela Ishaka w 41. minucie. We wtorek na stadionie Karabachu Agdam także zaczęli znakomicie, bowiem już po 20 sekundach objęli prowadzenie. Jednak przewagę szybko stracili. Mecz ostatecznie zakończył się przegraną zespołu ze stolicy Wielkopolski 1:5. Tym samym poznaniacy pożegnali się z Ligą Mistrzów

Zobacz wideo Lewandowski numerem jeden na liście życzeń Barcelony? Potwierdza kataloński dziennikarz

Azerskie media w euforii po triumfie Karabachu. "Można ich śmiało nazwać burzą polskich klubów"

Zwycięstwo Karabachu było szeroko komentowane w ich rodzimych mediach. Dziennikarze azerisport.com podkreślają pełną dominację swojego zespołu podczas wtorkowego meczu. Co więcej, zwracają uwagę, że szybkie otwarcie w wykonaniu poznaniaków nie zabiło determinacji i ducha walki piłkarzy z Azerbejdżanu.

"Karabach w pełnej okazałości zademonstrował, o ile lepszą jest drużyną od polskiego Lecha, choć początek spotkania był dość nieoczekiwany. Goście już w 20. sekundzie wykorzystali naszą dekoncentrację i fakt, że obrona jeszcze nie zorientowała się, iż mecz już się rozpoczął. Zdecydowanie zły początek dla Karabachu. Przegrana w Poznaniu i pierwsza bramka Lecha mogłyby złamać psychicznie drużynę z Azerbejdżanu. Ale Karabach nie byłby Karabachem, gdyby przejmował się tak mało istotnym faktem" - czytamy.

John van den Brom podczas konferencji prasowej przed meczem Karabach - LechTrener Lecha Poznań po klęsce: Trzeci gol był zdobyty ze spalonego

Dziennikarze zwracają także uwagę, że piłkarze Karabachu grali zdecydowanie lepiej, w porównaniu do meczu rozgrywanego na stadionie przy Bułgarskiej. Tego samego nie można powiedzieć o polskim zespole.

"Niemal natychmiast podopieczni Gurbana Gurbanowa zrobili to, co pierwotnie planowali - przeszli do ofensywy. I w przeciwieństwie do meczu w Poznaniu, tutaj ataki 'rumaków' wyglądały o wiele bardziej spójnie. Były lepiej zorganizowane i przede wszystkim ciekawsze. W Polsce mistrz Azerbejdżanu nie miał szczęścia i wielokrotnie nie wykorzystywał świetnych okazji do zdobycia bramki, mimo przewagi na boisku. Ale już w Baku ekipa Gurbanowa pokazała się zdecydowanie lepiej, rozbijając Lecha na strzępy, a wraz z nim pesymizm tych, którzy zapowiadali naszą porażkę" - dodają dziennikarze azerisport.com.

Portal podkreślił również, że Lech Poznań jak dotąd nie poniósł porażki grając z drużynami z Azerbejdżanu. Co więcej, we wtorek poznaniacy pobili niechlubny rekord - są pierwszą polską drużyną, która tak wcześnie odpadła z eliminacji do Ligi Mistrzów. "Jak dotąd Lech nie przegrał z azerskimi klubami. Co więcej, gospodarze zapewnili zespołowi z Poznania najszybszy spadek w Pucharze Europy w historii polskiej piłki nożnej. Co ciekawe, to drugi mistrz Polski, którego pokonały 'rumaki'. W 2020 roku ograły Legię. Teraz Karabach śmiało można nazwać burzą polskich klubów" - podsumowali dziennikarze. 

Z kolei portal sportinfo.az podkreślił, że azerski zespół będzie jednym z najtrudniejszych rywali w całej Lidze Mistrzów. "Dzisiejszy wspaniały mecz i wielkie zwycięstwo Karabachu przestraszyło nie tylko przeciwnika w kolejnym etapie (FC Zurich), ale także pozostałych uczestników Ligi Mistrzów, którzy zmierzą się z nami w kolejnym sezonie".

Więcej informacji na stronie głównej Gazeta.pl.

Trener Gurban Gurbanow, Karabach AgdamNawet trener Karabachu się nie spodziewał. "Lech stracił serce"

Dziennikarze zwrócili także uwagę na pomyłki sędziów, jakich ci dopuszczali się w trakcie wtorkowego spotkania. Szczególnie poważny błąd popełnili przy trzeciej bramce dla Karabachu. Jednak według azerskich mediów, ta pomyłka nie miała wpływu na wynik meczu, bowiem i tak wygrałby zespół z Azerbejdżanu. "Sędzia nie odnotował spalonego i gol został uznany. Ale to nie powinno być wymówką. Karabach i tak prześcignął Lecha pod względem jakość" - podkreślił portal. 

Na kolejnym etapie eliminacji do Ligi Mistrzów azerski klub zmierzy się z FC Zurich. Z kolei Lech Poznań czeka "spadek" do Ligi Konferencji Europy. W II rundzie zagra z przegranym dwumeczu el. LM Dinamo Batumi - Slovan Bratysława (w pierwszym meczu 0:0).

Więcej o: