Lech był w niebie. Potem skandal i kompromitacja. Liga Mistrzów odjechała

Kompromitacja Lecha Poznań w I rundzie eliminacji Ligi Mistrzów. Mistrz Polski został rozgromiony na wyjeździe przez azerski Karabach Agdam aż 1:5 i w fatalnym stylu odpadł z dalszej rywalizacji.

Po pierwszym meczu w Poznaniu można było mieć spore nadzieje. Lech Poznań pokonał wtedy Karabach 1:0 i jechał do Baku po awans do II rundy. Niestety, jeśli któryś zespół wyciągnął wnioski z pierwszego spotkania, to był to Karabach, a to niestety oznaczało pogrom w stolicy Azerbejdżanu.

Zobacz wideo Arcytrudna droga Lecha Poznań do LM. Potrzebuje wręcz cudu, by grać w fazie grupowej

Lech zaczął świetnie, ale skończyło się dramatem. Koszmarne błędy lechitów i sędziego

Mecz w Baku rozpoczął się dla Lecha doskonale. Już po 20 sekundach bowiem mógł cieszyć się ze strzelenia gola. Mistrzowie Polski zdołali odebrać piłkę rywalom na ich połowie, Joao Amaral zagrał prostopadłą piłkę do Kristoffera Velde, a Norweg uderzeniem pod poprzeczkę pokonał bramkarza gospodarzy.

Gospodarze z kolei grali bardzo agresywnie. Czasami kończyło się to ostrymi wejściami i kartkami, a czasami odbiorami piłki na połowie "Kolejorza". Tak było chociażby w 14. minucie, gdy piłkę na 30. metrze przed własną bramką stracił Mikael Ishak. Ta trafiła na prawą stronę pola karnego do Kady'ego, a Brazylijczyk przy pierwszej próbie uderzenia na bramkę Artura Rudki został zablokowany, ale przy drugiej mocnym strzałem nie dał ukraińskiemu bramkarzowi żadnych szans i było 1:1. 

Chwilę po straconej bramce Lech prawdopodobnie powinien był otrzymać rzut karny. Bardzo aktywny od początku meczu Velde zdołał przedrzeć się z piłką w pole karne i wyprzedzić obrońcę Karabachu Medinę. Wydawało się, że ten zaczepił skrzydłowego Lecha, który wprawdzie padł na murawę, ale rzutu karnego się nie doczekał.

W kolejnych minutach dobrych sytuacji na drugiego gola dla Lecha nie wykorzystali Michał Skóraś i Joel Pereira, a znacznie skuteczniejsi gospodarze jeszcze przed przerwą wyszli na prowadzenie. W 42. minucie koszmarny błąd popełnił Artur Rudko, który wprawdzie wygrał pojedynek przy linii końcowej z Wadjim, ale zagrał piłkę prosto pod nogi Filipa Ozobicia, który wpakował ją do pustej bramki. 

Lech Poznań świętuje strzelelnie pierwszego gola w rewanżu z Karabachem AgdamPierwszy strzał i gol. Niecałe 20 sekund. Tak Lech zaskoczył rywali

W drugiej połowie niestety nie było lepiej. Nie pomogli też sędziowie, którzy popełnili fatalny błąd przy golu dla gospodarzy na 3:1. W 56. minucie mocny strzał z rzutu wolnego Ozobicia Rudko w juniorski sposób odbił przed siebie, a będący na wyraźnym spalonym Kevin Medina dobijając piłkę, trafił w Ibrahimę Wadjiego i ta trafiła do siatki.

Lech przegrywał w dwumeczu i musiał zaatakować, ale nie zaatakował. To Karabach dążył po kolejne gole. W 74. minucie kolejna strata na własnej połowie poskutkowała akcją Mediny z Kadym i Brazylijczyk ośmieszył w polu karnym Antonio Milicia, płaskim strzałem między nogami Rudki podwyższając na 4:1.

Mistrz Polski stał na boisku, a Karabach błyskawicznie dołożył piąte trafienie. Tym razem pojedynek z Rudką wygrał Abbas Husejnow i było już pozamiatane. 

Karabach Agdam rozbił Lecha Poznań aż 5:1 i zakończył rywalizację mistrzów Polski w eliminacjach Ligi Mistrzów. "Kolejorza" czeka teraz "spadek" do Ligi Konferencji Europy, gdzie w II rundzie zagra z przegranym dwumeczu el. LM Dinamo Batumi - Slovan Bratysława (w pierwszym meczu 0:0).

Więcej o: