Nie milkną echa wydarzeń, jakie miały miejsce pod paryskim Stade de France. Finałowe starcie Realu Madryt z Liverpoolem rozpoczęło się z ponad półgodzinnym opóźnieniem. Wszystko z powodu zamieszania, jakie wyniknęło ze wpuszczaniem kibiców na stadion. Były prezes PZPN i delegat UEFA Michał Listkiewicz uważa, że UEFA dobrze zrobiła opóźniając start meczu.
Sobotni finał Ligi Mistrzów w Paryżu z pewnością przejdzie do historii. Nie tylko z powodu wygranej Realu Madryt, ale też klapy organizacyjnej, przez którą mecz rozpoczął się z półgodzinnym opóźnieniem. Wszystko przez problemy logistyczne. W sieci pojawiły się nagrania, jak tłum forsował bramki okalające paryski stadion.
UEFA wydała oświadczenie, w którym winą obarcza sympatyków Liverpoolu. Jak tłumaczy, bramki biletowe kibiców "The Reds" zostały zablokowane przez tysiące fanów, którzy kupili fałszywe bilety. "Spowodowało to nagromadzenie fanów próbujących dostać się do środka. W rezultacie rozpoczęcie gry zostało opóźnione o 35 minut, aby umożliwić jak największej liczbie fanów z oryginalnymi biletami dostęp" - czytamy.