Wielka klasa Liverpoolu i Juergena Kloppa po przegranym finale LM [WIDEO]

Po przegranej w finałach często oglądaliśmy obrazki, w których piłkarze zdejmowali medale za drugie miejsce i szybko uciekali do szatni. Inaczej było po sobotnim finale Ligi Mistrzów. Choć piłkarze Liverpoolu przegrali 0:1 z Realem Madryt, poczekali do samego końca oglądali, jak przeciwnicy odbierają puchar za zwycięstwo w rozgrywkach.

Być może Juergen Klopp i jego zawodnicy wyznaczą nowe standardy po finałach europejskich pucharów, czy innych rozgrywek krajowych. W sobotę Liverpool przegrał 0:1 z Realem Madryt po bramce Viniciusa Juniora. Gdy sędzia po raz ostatni zagwizdał w tym starciu, poczekali oni na medale za drugie miejsce w Lidze Mistrzów. Ku zaskoczeniu wielu kibiców piłkarze w zdecydowanej większości nie zdjęli odznaczeń zaraz po ich otrzymaniu, a do tego wykonali jeszcze jeden ważny gest.

Zobacz wideo Ondrasek deklaruje walkę o powrót do ekstraklasy. "Nigdzie się nie wybieram"

Liverpool wyznacza nowe standardy? Legenda Realu Madryt pocieszała Juergena Kloppa

Na nagraniach z trybun Stade de France widać, jak cały skład Liverpoolu i sztab szkoleniowy, stoi na murawie czekając do samego końca ceremonii wręczenia medali dla Realu Madryt. Zespół obejrzał też, jak rywale wznoszą puchar Ligi Mistrzów. To rzadko spotykany obrazek, bo przegrani raczej starają się jak najszybciej zejść z boiska i uciekają do szatni. 

Więcej treści sportowych znajdziesz na stronie głównej Gazeta.pl

Uwagę na zachowanie niemieckiego szkoleniowca oraz jego zawodników zwróciła legenda Realu Madryt, Raul Gonzalez. Hiszpan podszedł do Juergena Kloppa i pocieszył go po przegranym finale. To drugi raz w karierze Kloppa, gdy prowadząc Liverpool, przegrywa z Realem Madryt w finale Ligi Mistrzów. Poprzednio miało to miejsce w 2018 roku. Wtedy fatalnymi interwencjami "popisał się" Lorius Karius, ówczesny bramkarz angielskiego klubu. Spotkanie zakończyło się wygraną Realu 3:1.

France Soccer Champions League FinalReal Madryt królem Europy! Zabójcza skuteczność "Królewskich" w finale Ligi Mistrzów

Piłkarze świętowali triumf w Lidze Mistrzów później, niż pierwotnie planowano. To wina przesunięcia godziny startu spotkania po tym, jak pod stadionem w Paryżu doszło do zamieszek. Organizatorzy ograniczyli liczbę wejść i nie chcieli wpuścić kibiców, którzy mieli kupione bilety. Ci postanowili wtargnąć na obiekt na własną rękę, przeskakując przez trzymetrowe ogrodzenie. Więcej na ten temat przeczytacie TUTAJ>>>.

Cztery zwycięstwa w Lidze Mistrzów. Nie ma lepszego od AncelottiegoCztery zwycięstwa w Lidze Mistrzów. Nie ma lepszego od Ancelottiego

Więcej o: