James Rodriguez nie będzie kibicował Realowi w finale Ligi Mistrzów. "Chciałbym, żeby wygrał"

28 maja na Stade de France rozstrzygnie się, kto będzie triumfatorem tegorocznej edycji Ligi Mistrzów, Real Madryt czy FC Liverpool. Swojego faworyta do wygrania trofeum ma James Rodriguez, który przyznał, że chciałby, aby z końcowego zwycięstwa cieszył się jego kolega z reprezentacji Kolumbii.

Półfinały Ligi Mistrzów dostarczyły kibicom na całym świecie wielu emocji. Sporą niespodzianką była obecność w tej fazie rozgrywek drużyny Villarrealu, która stała się rewelacją obecnej edycji. Ostatecznie w finale spotkają się Real Madryt i FC Liverpool, a na temat tego spotkania głos zabrał James Rodriguez.

Zobacz wideo Vuković jest pewny: Runjaić trenerem Legii. "Większego potwierdzenia nie trzeba"

poloska-anglia"Szczęsny powinien się bać". Wandzik ostrzega piłkarza Juventusu

James Rodriguez będzie kibicował Liverpoolowi

Choć do finału Ligi Mistrzów pozostały ponad dwa tygodnie, już teraz wiele osób wygłasza swoje przewidywania przed pojedynkiem Liverpoolu z Realem Madryt. Głos w sprawie tego starcia zabrał James Rodriguez, były piłkarz Realu Madryt. Kolumbijczyk przyznał, że będzie kibicował Liverpoolowi. Chciałby, aby z sukcesu cieszył się jego kolega z reprezentacji, czyli Luis Diaz. - Chciałbym, aby to Liverpool wygrał. Mam wielu przyjaciół w Realu Madryt i jest to trudna drużyna do pokonania, ale chcę też, aby Lucho (Diaz) wygrał - przyznał Rodriguez.

Britain Soccer Premier LeagueGerrard wybrał najlepszych pomocników na świecie. Sześć nazwisk

James Rodriguez był zawodnikiem Realu Madryt w latach 2014-2017 i w sezonie 2019/20, po powrocie z wypożyczenia z Bayernu Monachium. Z "Los Blancos" Kolumbijczyk dwukrotnie wygrał Ligę Mistrzów.

Mnóstwo emocji w półfinałach Ligi Mistrzów

Przez 135 minut półfinałowego dwumeczu z Villarrealem ekipa Liverpoolu była zdecydowanie lepszym zespołem. Pierwszy mecz na Anfield przebiegł w zupełności pod dyktando podopiecznych Juergena Kloppa, a wynik 2:0 można było określić jako najniższy wymiar kary. W rewanżu było niezwykle ciekawie - Villarreal zaskoczył rywala w pierwszej połowie, którą wygrał 2:0, ale po przerwie "The Reds" wskoczyli na swój właściwy poziom i strzelili trzy gole, dzięki czemu wygrali dwumecz 5:2 i awansowali do finału.

Więcej treści sportowych znajdziesz też na Gazeta.pl

Real Madryt miał znacznie trudniejszą przeprawę. Pierwsze starcie na Etihad Stadium wygrał Manchester City 4:3, co w kontekście rewanżu na Santiago Bernabeu zwiastowało duże emocje. Tak w istocie było - choć mistrzowie Anglii prowadzili do 90. minuty 1:0, w doliczonym czasie gry Rodrygo strzelił dwa gole i doprowadził do dogrywki, w której na 3:1 trafił Karim Benzema, zapewniając tym samym Realowi możliwość gry w finale.

Więcej o: