Ancelotti nie dowierza w awans do finału Ligi Mistrzów. "Stało się coś dziwnego"

- Wydarzyło się coś dziwnego, to był fantastyczny wieczór. Myślę, że nikt nie myślał, że Real zagra w tym sezonie w kolejnym finale LM - mówił Carlo Ancelotti po wygranej w rewanżowym spotkaniu półfinału Ligi Mistrzów z Manchesterem City (3:1).

Do 90. minuty wiele wskazywało na to, że Manchester City zagra w drugim finale Ligi Mistrzów z rzędu dzięki bramce Riyada Mahreza z 73. minuty. Wtedy Real Madryt błyskawicznie doprowadził do dogrywki po dwóch golach Rodrygo w końcówce meczu, a w pierwszej części dogrywki Karim Benzema zapewnił awans mistrzom Hiszpanii, pokonując Edersona z rzutu karnego. 

Zobacz wideo Borek: Lewandowski chyba dojrzał do tego, by zmienić otoczenie

Carlo Ancelotti nie dowierza w awans do finału. "Nikt nie myślał o tym"

Carlo Ancelotti pojawił się na konferencji prasowej po wygranej z Manchesterem City (3:1). Szkoleniowiec Realu Madryt nie dowierzał, że jego zespół zdołał awansować do finału Ligi Mistrzów. - Wydarzyło się coś dziwnego, to był fantastyczny wieczór. Graliśmy z bardzo mocnymi zespołami, które od początku sezonu były w gronie faworytów do wygrania Ligi Mistrzów, czyli PSG, Chelsea i Manchester City. Wielka część zasług należy do zawodników i kibiców. Myślę, że nikt nie myślał, że Real zagra w tym sezonie w kolejnym finale - powiedział.

Real Madryt zagra w finale z Liverpoolem, który wcześniej wyeliminował hiszpański Villarreal. To będzie specjalny mecz dla włoskiego trenera. - Moja historia z Liverpoolem w Pucharze Europy jest długa. Jako zawodnik grałem z nimi w finale w 1984 roku. W 2005 i 2007 roku mierzyłem się z nimi w finałach jako trener Milanu. Teraz znowu z Liverpoolem. Żyłem dwa lata w Liverpoolu i dla mnie to są derby, bo jestem z Evertonu - dodał. Carlo Ancelotti prowadził Everton w latach 2019-2021, kończąc sezony na dwunastym i dziesiątym miejscu.

Finał Ligi Mistrzów zaplanowano na 28 maja na Stade de France w Paryżu. To będzie pierwszy pojedynek między Realem Madryt i Liverpoolem od finału Ligi Mistrzów w sezonie 2017/2018. Wtedy Real Madryt wygrał 3:1 po dwóch golach Garetha Bale'a i trafieniu Karima Benzemy.

Więcej o: