Królika Bugsa nie było, ale był Benzema. Kosmiczny mecz City z Realem w półfinale LM

Co za mecz na Etihad Stadium! Manchester City po pasjonującym spotkaniu pokonał u siebie Real Madryt 4:3 w pierwszym półfinale Ligi Mistrzów. Rewanż za tydzień w Madrycie.

Ten dwumecz to starcie gigantów godne półfinału Ligi Mistrzów. Prowadzący w angielskiej Premier League Manchester City mierzy się ze zmierzającym po mistrzostwo Hiszpanii Realem Madryt. City zdołało już wyeliminować jeden zespół z Madrytu - Atletico. Real z kolei pokonał dwóch innych gigantów europejskiej piłki - PSG oraz Chelsea. Ale do wielkiego finału w Paryżu może awansować tylko jeden z tych gigantów. 

Zobacz wideo Borek: Lewandowski chyba dojrzał do tego, by zmienić otoczenie

Spotkanie na Etihad Stadium było absolutnie fantastyczne, a strzelanie rozpoczęło się już w drugiej minucie gry, gdy po dośrodkowaniu Riyada Mahreza Kevin de Bruyne świetnie wbiegł w pole karne i głową z kilku metrów zaskoczył Thibauta Courtoisa. 

Już kilka minut później, w 11. minucie, było już 2:0 dla City. Tym razem to De Bruyne zagrywał w pole karne, gdzie Gabriel Jesus wykorzystał fatalny błąd Davida Alaby i z bliska pewnie podwyższył wynik tego spotkania. 

Historyczny moment. Szymon Marciniak poprowadzi półfinał Ligi MistrzówHistoryczny moment. Szymon Marciniak poprowadzi półfinał Ligi Mistrzów

City dalej napierało, Real był w szoku. Gospodarze mieli dwie świetne szanse na trzeciego gola, ale w kontratakach pudłowali Mahrez i Phil Foden. Tymczasem Real po pół godziny gry pokazał, że nigdy nie można go skreślać. Najpierw strzałem głową minimalnie pomylił się David Alaba, a w 33. minucie gościom udało się zdobyć bramkę kontaktową. Po dośrodkowaniu Ferlanda Mendy'ego precyzyjnym uderzeniem z powietrza popisał się Karim Benzema.

Do przerwy było 2:1, a druga część spotkania znów zaczęła się od podwójnej okazji Mahreza i Fodena. Algierczyk trafił w słupek, a dobijający Anglik w stojącego na linii bramkowej Daniego Carvajala. W 53. minucie jednak Foden i tak trafił do siatki. Tym razem znakomitą akcją na prawym skrzydle popisał się Fernandinho i po jego dośrodkowaniu Foden trafił głową z bliska do siatki.

Real jednak już w kolejnej akcji zdobył bramkę kontaktową. Vinicius Junior efektownie ograł na skrzydle Fernandinho i przy bierności Aymerica Laporte'a popędził sam na sam z Edersonem, pokonując go precyzyjnym strzałem w długi róg jego bramki. 

Na kolejnego gola trzeba było czekać do 74. minuty. Toni Kroos sfaulował przed polem karnym Oleksandra Zinczenkę, ale sędzia Istvan Kovacs dał gospodarzom świetną korzyść. Piłkę przejął Bernardo Silva i znakomitym uderzeniem pod poprzeczkę podwyższył na 4:2. 

Tylko że wyraźnie lepszy na murawie Manchester City miał tego dnia ogromny problem z utrzymaniem dwubramkowej przewagi, którą miał aż trzykrotnie w tym spotkaniu. W 82. minucie rzut karny dla Realu, podyktowany za zagranie ręką Laporte'a, efektowną "panenką" wykorzystał Karim Benzema, strzelając 14. gola w tej edycji Ligi Mistrzów i wyprzedzając w klasyfikacji strzelców Roberta Lewandowskiego.

Manchester City po niesamowitym meczu pokonał Real Madryt 4:3, ale taki wynik oznacza, że przed rewanżem za tydzień na Santiago Bernabeu w Madrycie dwumecz ten jest bardzo daleki od rozstrzygnięcia. 

Więcej o: