Au revoir, Złota Piłko. Lewandowski przyćmiony, choć wszystko robił sam

Piotr Majchrzak
Robert Lewandowski we wtorek wszystko robił sam. Sam wyszedł z autokaru, sam opuszczał tunel, sam powinien dostać czerwoną kartkę w pierwszej połowie i sam dał Bayernowi nadzieję na półfinał Ligi Mistrzów. Ale cały Bayern nie stanął na wysokości zadania. Kto wie, czy już w kwietniu Polak nie stracił szansy na Złotą Piłkę. W Lidze Mistrzów został przyćmiony przez niesamowitego Karima Benzemę.

We wtorek Robert Lewandowski miał zagrać najważniejszy mecz w tym sezonie. Mecz, który zdefiniuje sezon w jego wykonaniu. A także zdecyduje o tym, jak zostanie on odebrany na całym świecie. Ale w poniedziałek gruchnęła informacja, że Lewandowski "dogadał się" z Barceloną i jest tylko o krok od odejścia. Plotka transferowa wprowadziła potężne zamieszanie zarówno w Niemczech, jak i w Hiszpanii, i na pewno mogła wpłynąć na koncentrację Lewandowskiego.

Zobacz wideo Kluczowy dzień dla przyszłości Lewandowskiego. "Na czerwono w kalendarzu"

Koncentracja na "ten" moment się opłaciła 

Być może dlatego Lewandowski przed meczem postawił na absolutną koncentrację. "Bild" informował, że Polak jako ostatni wyszedł z autobusu i to 15 minut później, niż powinien. Jak informował Gabriel Stach, Matthias Sammer w studiu Amazona mówił, że Lewandowski prawdopodobnie medytował. Potrzebował absolutnego odpoczynku. - Wyobraził sobie hat-tricka. W związku z tym jest całkowicie skupiony. To oczywiście tylko moja interpretacja  - śmiał się ekspert.

Tuż przed meczem było tak samo. Bo gdy wszyscy piłkarze Bayernu przez kilka minut stali w tunelu i byli gotowi do wyjścia na murawę, to Lewandowskiego tam nie było. Dołączył do drużyny dopiero w ostatnim momencie, przy wyjściu na boisko. Jeśli Lewandowski potrzebował koncentracji, by wykorzystać tę jedyną sytuację, to udało mu się w stu procentach. Ale Bayern kolejny raz rozczarował. 1:1 z Villarrealem na swoim stadionie to wręcz sensacja, którą najlepiej opisują zapłakane twarze kibiców na Allianz Arenie. Po 0:1 na wyjeździe stało się jasne, że to Hiszpanie zagrają dalej.   

Drużyna Juliana Nagelsmanna kolejny raz pokazała, że właściwie nie jest w stanie zakończyć meczu bez straconego gola. A to na poziomie ćwierćfinału Ligi Mistrzów okazało się kluczowe. Na gola Lewandowskiego odpowiedział rezerwowy skrzydłowy Chukwueze i to Villarreal zagra w półfinale Ligi Mistrzów. W całym dwumeczu Bayern był wręcz dramatyczny w ofensywie. A Lewandowski, choć co chwilę pokazywał, że chce dostać piłkę, to najczęściej dostawał - ale krycie trzech lub nawet czterech hiszpańskich graczy. 

Bayern bił głową w mur. Lewandowski mógł się czuć jak na Euro 

W pierwszej połowie rewanżowego meczu z Villarrealem Robert Lewandowski mógł poczuć się jak na Euro 2020. A konkretnie w pierwszej połowie meczu Polski ze Szwecją, gdy nasza kadra posyłała dziesiątki dośrodkowań na pole karne, ale nie była w stanie stworzyć z tego większego zagrożenia. W sumie w pierwszych 45 minutach w szesnastkę hiszpańskiego klubu piłkarze Bayernu posłali aż osiemnaście piłek. 

Jak Lewandowski chciał we wtorek pograć w piłkę, to musiał się po nią cofnąć. Przynajmniej o 30 metrów.  W pierwszej połowie Polak był kompletnie wyłączony z grania. Na drugą połowę wyszedł jednak inny Bayern i inny Lewandowski. W zaledwie pięć minut Bawarczycy stworzyli sobie więcej dobrych sytuacji niż przez 45 minut. Grali szybko, z elementem zaskoczenia. I to opłaciło się już w 52. minucie, gdy nagle Lewandowski znalazł odrobinę miejsca na linii szesnastego metra. A właściwie znalazł go Thomas Mueller, który posłał mu krótkie prostopadłe podanie. Napastnik szybko się obrócił i posłał piłkę między nogami Pau Torresa. Tym razem szczęście Polakowi dopisało, bo piłka odbiła się od słupka i wpadła do bramki.

"L'Equipe" twierdziło przed meczem, że jeśli Lewandowski chce walczyć z Karimem Benzemą o Złotą Piłkę, to musi zrobić coś magicznego. Ten gol ze znakomicie broniącym się Villarealem na pewno się do takich zalicza. Ale monachijczycy nie poszli za ciosem. Sam Lewandowski nie miał żadnej innej dogodnej okazji. To było za mało na kapitalnie dysponowaną drużynę Unaia Emerego.

Lewandowski oszczędzony. To była czerwona kartka

Frustrację Lewandowskiego widać było bardzo szybko. W 33. minucie Polak pobiegł za Raulem Albiolem i przy linii bocznej zaatakował go nakładką. Zdarzenia wyglądało niezbyt dobrze dla Polaka, ale sędzia ukarał go tylko żółtą kartkę. Trzy minuty później znowu zrobiło się gorąco, bo Lewandowski w polu karnym znowu ruszył za Albiolem. Zaatakował go od tyłu i obaj padli na murawę. Sędzia nie odgwizdał faulu, a powtórki dobrze pokazały, że to Lewandowski faulował Hiszpana. I właściwie żaden z ekspertów nie miał wątpliwości, że tutaj Polakowi należała się druga żółta kartka. Sędzia oszczędził naszego napastnika, ale raczej trudno będzie mu to obronić.

Benzema przyćmił Lewandowskiego. Koniec szans na Złotą Piłkę

To, co wydarzyło się w ostatnich tygodniach, na pewno nie pomaga Robertowi Lewandowskiemu. Przed tygodniem Karim Benzema popisał się hat-trickiem w ćwierćfinałowym meczu z Chelsea, a wcześniej dokładnie to samo zrobił w meczu z PSG. Jakby tego było mało, we wtorek dał awans Realowi Madryt w szalonym meczu na Santiago Bernabeu, gdzie Real przegrał po dogrywce z Chelsea 2:3, ale awansował do półfinału. W tym sezonie Benzema zdobył 12 bramek w Lidze Mistrzów, z czego aż siedem w trzech najważniejszych meczach. W tym sezonie Francuz zdobył 38 bramek w 38 meczach i w wieku 34 lat notuje absolutnie najlepszy sezon w karierze.

Jak to się w ogóle stało, że Benzema życiową formę osiągnął w wieku, w którym wielu piłkarzy już kończy karierę? Dziennikarz Guillem Balague przypomina, że gdy Jose Mourinho na początku swojej przygody z Realem Madryt stwierdził nawet, że gra Benzemy w napadzie jest jak "pójście na polowanie z kotem". Benzema dojrzał po odejściu Cristiano Ronaldo. Stał się prawdziwym liderem Realu. Przestał już był tylko piłkarzem, który koncentrował się na grze tyłem do bramki, a zaczął również dużo częściej wykańczać sytuację. Miał w tym potężne wsparcie Florentino Pereza, który uważa go za swój zdecydowanie najlepszy autorski transfer (transfer Cristiano Ronaldo był zainicjowany jeszcze przez poprzedniego prezydenta Realu Ramona Calderona - przyp.red).  

Być może kluczowa była jednak zmiana w samym podejściu do pracy i przygotowania fizycznego. W przeszłości zdarzało się, że Benzema był krytykowany za nadwagę, ale piłkarz w ostatnich latach zatrudnił swojego kucharza - Alberto Mastromatteo De Villę. Hiszpańskie media informują, że od początku współpracy z kucharzem schudł osiem kilogramów. Zrezygnował z glutenu, a kluczem w diecie miały być mikroalgi, które zapewniają mu więcej białka niż mięso. W swoim domu zbudował siłownię i ma aparaturę potrzebną do odnowy biologicznej. - Jak miałem 19 lat, zupełnie tego nie potrzebowałem. Ale teraz sam to widzę - jeśli przez dzień lub dwa nie poddam się zabiegom, to zaczynam odczuwać ból - mówił cytowany przez "Markę".

Ranking faworytów Złotej Piłki. Lewandowski na drugiej pozycjiRanking faworytów Złotej Piłki. Lewandowski na drugiej pozycji

Lewandowski ma problem w Złotej Piłce.

Wydawało się, że w 2022 roku nic nie zatrzyma Roberta Lewandowskiego w marszu po Złotą Piłkę. O ile jeszcze w plebiscycie za 2021 rok można było doszukiwać się powodów, dla których znowu zwyciężył Leo Messi, tak teraz Lewandowski miał sam gnać po Złotą Piłkę. Nic bardziej mylnego.

Ostatnie tygodnie pokazują, że mimo świetnego roku polskiego napastnika o wyróżnienie France Football znowu będzie bardzo trudno, bo niespodziewanie pojawił się bardzo mocny kandydat. Ostatnio Benzema wyprzedził Lewandowskiego w tworzonym co tydzień rankingu Goal.com. A ten ranking ma pokazywać, kto w danym momencie powinien sięgnąć po Złotą Piłkę. - W moich oczach Benzema to faworyt Złotej Piłki. W ostatnim plebiscycie był czwarty, wyprzedził nawet mistrza Europy i zdobywcę LM - Jorginho. Wcześniej Benzema nigdy nie był w pierwszej piętnastce w konkursu - twierdzi Balague.

Niestety, wydaje się, że odpadnięcie Lewandowskiego na etapie ćwierćfinału Ligi Mistrzów mocno zmniejsza jego szanse na triumf w plebiscycie France Football. Szczególnie przy tak grającym Benzemie. Oczywiście w kwietniu nie można przekreślać szans, ale na ten moment wydaje się, że Złotej Piłce znowu trzeba powiedzieć au revoir.

Więcej o: