Benzema już najlepszy na świecie. Krok przed Lewandowskim. Tajemnica opatrunku

Dawid Szymczak
Strzelił dziesięć z ostatnich jedenastu goli Realu Madryt. Drugi raz z rzędu skończył mecz Ligi Mistrzów z trzema bramkami. W fazie pucharowej gra jak na podwórku. Tu piętka, tam przepuszczenie między nogami, na końcu - gol. Karim Benzema jest obecnie najlepszym piłkarzem na świecie.

Rio Ferdinand, były znakomity obrońca, o napastnikach mówi tak: Robert Lewandowski - fantastyczny, ale Karim Benzema - najlepszy. W kwietniu to Francuz stoi pierwszy w kolejce po Złotą Piłkę i wreszcie - po trzynastu latach gry w Realu - na ulicach Madrytu wszyscy kłaniają mu się w pas. Długo był niezrozumiany, niedoceniony i pokornie schowany w cieniu Cristiano Ronaldo. Ale też nie tak dobry, jak obecnie. 

Zobacz wideo Analizujemy rywali Polaków na MŚ. Na to musi być gotowy Czesław Michniewicz

Stał się liderem, jakiego Real w ostatnich latach nie miał. Nie tylko doskonałym killerem, jak Portugalczyk. Ale też rozgrywającym, stanowiącym punkt odniesienia dla reszty. I to właśnie każe stwierdzić, że obecnie jest krok przed Lewandowskim. Gole strzelają niemal tak samo często, ale Benzema jest w Realu jeszcze tym, kim w Bayernie są Leon Goretzka i Thomas Mueller, pracujący na sukces Polaka pomocnicy. 

Jakub ModerJakub Moder zdąży na mundial? "Trzeba spojrzeć na jego wiek"

Benzema rozgrywa mecze w innej strefie czasowej niż reszta piłkarzy

Od lat pouczał dziennikarzy, że nie da się w pełni docenić kunsztu napastnika, oglądając jedynie skróty meczów, pokazujące, jak zdobywa bramki. Nie oceni się też napastnika właściwie, zaglądając tylko do statystyk goli i asyst. Opowiadając o Benzemie, za jego radą, zaczniemy zatem od czegoś innego. Od czasu i determinacji. 

30 sekund po rozpoczęciu drugiej połowy, Chelsea zepchnęła Real do defensywy. Casemiro wybił piłkę na oślep, przed siebie, byle dać wytchnienie kolegom. Za piłką - z pozycji lewego obrońcy - ruszył tylko Benzema. I już 12 sekund później cieszył się z gola. Piękny nie był widok piłki lecącej do bramki, ale piękna była wiara Benzemy i jego spryt. Szanse na to, że kilkudziesięciometrowy sprint się opłaci, były przecież minimalne. A jeszcze mniej prawdopodobne było, że Edouard Mendy niecelnie zagra do Antonio Rudigera. W pierwszej połowie podawał mu piłkę wiele razy i nie pomylił się choćby o centymetr. Ale Benzema widzi na boisku więcej. 

Czasami ma się wrażenie, że jest w innej strefie czasowej niż reszta - jakieś 10 sekund przed nią. Wie zatem, gdzie poleci piłka - i tam się ustawia. Wie, co zrobi rywal - i utrudnia mu robotę. Wie, gdzie pobiegnie kolega - i tam mu podaje. Przy dwóch golach w pierwszej połowie ustawił się lepiej od obrońców Chelsea i doskonale wiedział, gdzie skierować piłkę, by bramkarz nie miał szans. A pozycje do oddania strzałów miał trudne. Nie było tak, jak powiedzieli komentatorzy Polsatu Sport, że Vinicius Junior i Luka Modrić strzelili gole Benzemą.

A teraz przypomnijmy sobie rewanż Realu z PSG. W dwumeczu 2:0 dla mistrzów Francji, pół godziny do końca. Kto rusza za krążącą od nogi do nogi piłką, która właściwie nie ma prawa zostać przejęta? Benzema. Presnel Kimpbembe podaje do Gianluigiego Donnarummy, jak już kilkadziesiąt razy w tym meczu, ale pressing napastnika Realu sprawia, że Włoch panikuje i zagrywa niedokładnie. Po chwili Real łapie kontakt, a już kwadrans później Benzema kompletuje hat-tricka i prowadzi swój zespół do ćwierćfinału. 

,Mecz pilki noznej Polska - Wegry w WarszawieOficjalnie. Milik poza kadrą Olympique Marsylia

Zinedine Zidane się pomylił. Karim Benzema przerósł jego oczekiwania

Jose Mourinho pracując w Madrycie, powiedział, że jak myśliwy nie ma psa, to na polowanie idzie z kotem. Nie miał kontuzjowanego Gonzalo Higuaina, więc wziął Benzemę. Potulnego, nie drapieżnego, kotka. Nie strzelał wtedy zbyt wielu goli, w wielu sytuacjach wydawał się opieszały, a kibice drwili z zapowiedzi Florentino Pereza, jaki to "nowy Ronaldo". I kwestionowali go przez lata, że jest niewystarczająco dobry na Real, że brzuch ma za duży, że szybki jest tylko za kierownicą. Dopiero po latach wielu ekspertów i komentatorów zaczęło dostrzegać, że Benzema jest idealnym spoiwem Cristiano Ronaldo i Garetha Bale’a, bo nie walczy z nimi o gole i znakomicie rozgrywa piłkę. Wtedy przyjęło się mówić, że Francuz to na boisku piłkarz nr "9,5". Ani "dziewiątka", czyli napastnik. Ani "dziesiątka", czyli ofensywny rozgrywający. Ktoś pomiędzy łączący to, co najlepsze w obu rolach. Już był akceptowany, ale wciąż niezbyt często chwalony za gole. Dlatego, gdy chwilowo nie trafiali Ronaldo i Bale, znów słychać było pomruki niezadowolenia ze słabej skuteczności Benzemy. 

Pod tym względem jego metamorfoza jest niezwykła. Boiskową inteligencją wyróżniał się od lat. Zawsze rozumiał grę lepiej niż inni napastnicy i w rozegraniu piłki dawał swojemu zespołowi więcej. Ale jeszcze w sezonie 2017/2018 do strzelenia gola potrzebował średnio pięciu sytuacji. Zinedine Zidane tłumaczył wówczas: "Karim nie jest tym napastnikiem, który zdobędzie 60 bramek. On strzeli ich 20, ale dorzuci 30 asyst". Ale francuski trener nieco się pomylił, bo w tym sezonie - strzelił już 37 goli, a liczba asyst nie spadła względem poprzednich lat. Ma ich 13 w 36 meczach. Nie zdarzyło mu się nie trafić do bramki w trzech kolejnych spotkaniach. W Lidze Mistrzów - z jedenastoma golami - jest tuż za Lewandowskim. W lidze hiszpańskiej - z 24 bramkami - nie ma sobie równych.

Od początku jest niezwykle regularny, a ostatnie tygodnie to już jego absolutny popis - z ostatnich jedenastu goli Realu, on był autorem dziesięciu. Dwa razy z rzędu kończył mecz Ligi Mistrzów z hat-trickiem: w 1/8 i ćwierćfinale. Przeciwko PSG i Chelsea. Żaden piłkarz na świecie nie ma takiego wpływu na swój zespół jak Benzema, co najlepiej było widać El Clasico, gdy osierocony Real przegrał z Barceloną aż 0:4. 

Historycznie patrząc na najwybitniejszych strzelców Realu, Benzema jest już lepszy od Alfredo Di Stefano, Santillany, Ferenca Puskasa i Hugo Sancheza. Jeszcze w tym sezonie powinien przegonić Raula (traci 8 goli) i wskoczyć za plecy Cristiano Ronaldo. Ma 316 roli, Portugalczyk 450. Nie ma prawa marzyć o zostaniu najlepszym strzelcem Realu w historii? To zadanie ekstremalnie trudne, ale 34-letni Francuz z roku na rok jest w coraz lepszej formie fizycznej i strzela coraz więcej goli.

Rafał Gikiewicz i Czesław MichniewiczMichniewicz żartuje z Gikiewicza. "Pisał do sztabu, czy już ma bukować bilet"

Tajemnica bandaża Karima Benzemy. Determinacja czy przesąd?

Bynajmniej nie spadło mu to z nieba. Davide Bettoni, asystent Zinedine’a Zidane’a, opowiedział "L’Equipe", że Benzema zostaje na boisku po każdym treningu i pracuje nad skutecznym wykończeniem. Dopiero po trzydziestce zaczął sterylnie się prowadzić. W domu pod Madrytem wybudował siłownię, łaźnię turecką i saunę. - Dziesięć lat temu tego nie potrzebowałem. Teraz po wyjściu z sauny zanurzam się w lodowatej wodzie i czuję się najlepiej na świecie. Jeśli nie poddam się zabiegom, zaczynam odczuwać ból - tłumaczy. Kilka lat temu zmienił też dietę, zatrudnił włoskiego kucharza, by gotował tylko dla jego rodziny. Schudł około 5 kg, dzisiaj pod koszulką ma niemal same mięśnie. Pod względem profesjonalizmu dogonił Lewandowskiego i Ronaldo. Za sobą zostawił skandale, zdecydowanie rzadziej do jego domu przychodzą też mandaty za przekroczenie prędkości na drodze. Sam Francuz przyznaje, że wyszalał się w przeszłości, a teraz lubi spędzać czas z rodziną, w domu, w ciszy. Często podkreśla, że źródłem tych wszystkich zmian była żona.

Ale u Benzemy najbardziej zaskakująca nie jest ta metamorfoza, ani znacząca poprawa skuteczności, ani nawet to, jaki jest dobry, jak sprytny, jak inteligentny i jaką formę wypracował, mając 34 lata. Przebłyski wielkości wciąż mają trzy lata starszy Cristiano Ronaldo i sześć lat starszy Zlatan Ibrahimović. Benzema ma jednak niezwykły dla swojego wieku głód i ambicję. Nie spodziewasz się po weteranie, że będzie gonił za piłką, której nie ma większych szans odzyskać i pierwszy rzuci się do pressingu. To dobre dla wchodzącego do składu juniora, który niezwykłą ambicją, chwilami wręcz irracjonalną, chce wpaść w oko trenerowi.

Benzema od lat nie jest już kotem z opowieści Mourinho, ale dopiero od niedawna daje się poznać jako wściekły, głodny pies. Pragnie kolejnych goli, choć uchodził za napastnika, którego na boisku najbardziej cieszą inne rzeczy. W ostatnich latach Real prowadzili Iker Casillas, Cristiano Ronaldo, a później Sergio Ramos. I dopiero gdy ich wszystkich zabrakło, liderem został Benzema. Wpływ na zespół ma bodaj największy z nich wszystkich - strzela, asystuje, rozgrywa, odbiera piłkę i dochodzi do głosu w beznadziejnych momentach. Presja i odpowiedzialność za zespół go wzmacniają, a nie obciążają. Nie chce zostawić drużyny nawet na kilka tygodni, dlatego od ponad roku odkłada operację małego palca prawej dłoni i w każdym meczu gra z opatrunkiem. A że z bandażem na ręce rozgrywa najlepsze mecze w karierze, to mu się nie spieszy. Francuscy i hiszpańscy dziennikarze zastanawiają się nawet, ile w tym jego determinacji, a ile przesądu. Niezależnie od prawdziwej przyczyny odkładania operacji, Benzema wydaje się pragnąć piątego triumfu w Lidze Mistrzów, jak żadnego wcześniej. A do tego przyda się i determinacja, i szczęście.

Aleksandar Vuković i Artur BorucCzas Boruca w Legii minął. Bramkarz szykuje się na pożegnalny mecz

Więcej o: