Tak ukraiński piłkarz "walczy" o swój kraj. Poruszające słowa po meczu Ligi Mistrzów

- Nie mogę walczyć w kraju, więc robię to na boisku. Staram się pokazać mój kraj w świecie futbolu - po meczu z Ajaksem Amsterdam w Lidze Mistrzów powiedział wyraźnie poruszony zawodnik Benfiki, ukraiński napastnik Roman Jaremczuk.

Wtorkowy wieczór w Amsterdamie był bardzo radosny dla piłkarzy Benfiki. Zespół Jorge'a Jesusa pokonał na wyjeździe Ajax 1:0 i awansował do ćwierćfinału Ligi Mistrzów. U Romana Jaremczuka, który wszedł na boisko w drugiej połowie, radość była jednak mocno stonowana.

Zobacz wideo "Mam dreszcze". Ukraiński piłkarz reaguje na decyzję Polaków [SPORT.PL LIVE #16]

Wszystko przez to, co dzieje się w Ukrainie, czyli ojczyźnie napastnika. Od tygodni trwa tam wojna, jaką rozpętał prezydent Rosji - Władimir Putin - i jego wojsko. Po meczu z Ajaksem Jaremczuk został zapytany o to, jak radzi sobie w trudnym czasie dla jego ojczyzny. 

"Muszę walczyć na boisku"

- To bardzo trudne pytanie, ale jestem profesjonalistą. Muszę walczyć tutaj, na boisku. Moi przyjaciele walczą w Ukrainie, ja walczę tutaj i robię wszystko, co mogę. Nie mogę walczyć w kraju, więc robię to tutaj. Staram się pokazać mój kraj w świecie futbolu. Bardzo często myślę o tym, co dzieje się w mojej ojczyźnie - powiedział Jaremczuk.

W pierwszym meczu w Lizbonie padł remis 2:2, a Ukrainiec strzelił jednego z goli. Jaremczuk świętując bramkę, postanowił zdjąć koszulkę. Pod nią znajdowała się druga koszulka, na której znalazł się trójząb - symbol, znajdujący się w herbie Ukrainy. W ten sposób po raz kolejny wyraził swoją solidarność z rodakami.

Świątek - Keys w ćwierćfinale Indian WellsWiemy, kiedy Iga Świątek zagra o półfinał Indian Wells. Uwaga na godzinę

Wcześniej Jaremczuk wyraził swoją solidarność z rodakami poprzez opublikowanie na Instagramie zdjęcia flagi ojczyzny z podpisem "Wolność dla Ukrainy", reagując w ten sposób na decyzję Władimira Putina, który podpisał dekret o uznaniu niepodległości dwóch samozwańczych republik w Donbasie - Donieckiej i Ługańskiej. Rosyjski prezydent tłumaczył się wtedy rzekomą troską o "utrzymanie pokoju" w tym rejonie.

Więcej o: