Red Bull Salzburg był blisko sprawienia sensacji w 1/8 finału Ligi Mistrzów. Zespół z Austrii po pierwszej połowie zasłużenie prowadził z Bayernem Monachium 1:0 po golu, którego strzelił Chukwubuike Adamu. Bayern miał kilka sytuacji, ale był nieskuteczny i niedokładny. Przede wszystkim słaby mecz rozgrywał Robert Lewandowski. Nie był aktywny, dostawał mało piłek i przede wszystkim nie miał żadnej okazji na gola. Cały mecz zakończył bez żadnego strzału na bramkę.
W drugiej połowie Bayern zaczął dominować nad rywalem. Gra toczyła się głównie na połowie Salzburga, ale nadal Polak zdawał się być poza grą. Ostatecznie monachijczycy uciekli spod topora – w 90. minucie bramkę na wagę remisu zdobył, chyba najlepszy zawodnik Bayernu w drugiej połowie, Kingsley Coman.
Więcej treści sportowych znajdziesz również na Gazeta.pl
Sensacji więc nie było, ale to nadal spora niespodzianka. Bayern zremisował z Salzburgiem 1:1. To oznacza, że zakończyła się znakomita passa Bayernu i Roberta Lewandowskiego. Bayern po raz pierwszy od prawie trzech lat nie wygrał meczu Ligi Mistrzów, kiedy na boisku przebywał Robert Lewandowski. Ostatni raz taki przypadek miał miejsce 13 marca 2019 roku, kiedy Bayern przegrał na własnym boisku z Liverpoolem. W następnej edycji Bayern wygrał wszystkie mecze i sięgnął po tytuł. Z kolei w poprzednim sezonie Bawarczycy przegrali z PSG w ćwierćfinale, ale wówczas Lewandowski leczył kontuzję. Łącznie Bayern wygrał 22 kolejne spotkania, kiedy Polak przebywał na boisku. W tych meczach Lewandowski zdobył aż 29 goli.
Rewanż pomiędzy Bayernem a Salzburgiem odbędzie się 8 marca w Monachium.