Jednoznacznie o sędziowaniu Marciniaka w hicie Ligi Mistrzów. Może już się szykować

Dawid Szymczak
Włoscy dziennikarze pisali przed meczem, że Szymon Marciniak to "sędzia tysiąca kontrowersji", a z drugiej strony był jeszcze Juergen Klopp, który od lat narzeka na Polaka. Ale Marciniak spotkanie Inter - Liverpool (0:2) poprowadził wzorowo. - Widać było jego charyzmę i autorytet - mówi Marcin Borski. Czy to oznacza, że Marciniak już może się szykować na jeszcze większy mecz w Lidze Mistrzów?

Marciniak sporo się na San Siro nagadał: cierpliwe i spokojnie tłumaczył swoje decyzje Arturo Vidalowi, zdecydowanie zareagował na marudzenie Ivana Perisicia, gestykulował też w kierunku Denzela Dumfriesa, by pokazać mu, że wcale nie atakował rywala barkiem, a łokciem. Wiele rodzących się konfliktów między piłkarzami rozładowywał jednak uśmiechem i pozytywnym nastawieniem. Najlepszym dowodem dobrze wykonanej pracy będzie to, że włoskie i angielskie media pisały o nim jedynie przed meczem. Po spotkaniu brakuje jakichkolwiek kontrowersji. Polak panował nad sytuacją, nie ukarał żadnego piłkarza kartką, nie dał się nabrać na symulację Lautaro Martineza przed polem karnym i nie popełnił żadnego znaczącego błędu.

Zobacz wideo Kamil Grosicki znów w kadrze? "To nie będzie niespodzianka"

- Nie było w tym meczu większych kontrowersji. Pełna kontrola nad meczem, duża pewność siebie u Szymona Marciniaka i dobry kontakt z zawodnikami. W przerwie widzieliśmy, że piłkarze Interu z nim rozmawiali i wymieniali jakieś żartobliwe uwagi. Mimo rangi spotkania i wysokiej stawki nie było widać napięcia między zawodnikami - zauważa Marcin Borski.

Pozamiatane już przed rewanżem? Dwa gole w hicie 1/8 finału w MediolaniePozamiatane już przed rewanżem? Dwa gole w hicie 1/8 finału w Mediolanie

Przed meczem włoscy dziennikarze mieli obawy. Szymon Marciniak ma też długą i szorstką relację z Juergenem Kloppem

Sama nominacja do jednego z najciekawszych meczów Ligi Mistrzów potwierdza, że Marciniak jest bardzo ceniony przez szefa komisji sędziowskiej UEFA Pierluigiego Collinę. Mniej zaufania do niego mieli za to włoscy dziennikarze. "La Gazzetta dello Sport" przed meczem określiła go "sędzią tysiąca kontrowersji" i wyliczała, że w 2019 r., jako sędzia VAR w meczu FC Porto - AS Roma, nie wezwał głównego arbitra do monitora, a rok wcześniej w spotkaniu Tottenham - Juventus nie podyktował rzutu karnego po tym, jak Jan Verthongen przewrócił Douglasa Costę. Zdaniem włoskich dziennikarzy - karny się należał. Przypomnieli też sytuację z meczu Niemcy - Szwecja na mistrzostwach świata w 2018 roku. Wtedy Marciniak nie podyktował rzutu karnego dla Szwedów i więcej spotkań na tamtym turnieju już nie poprowadził. "La Gazzetta" dodała jednak, że za Marciniakiem dobre występy w fazie grupowej Ligi Mistrzów. Do jego postawy w meczach Liverpoolu z Milanem i Manchesteru United z Atalantą nie miała żadnych zastrzeżeń. 

Lewandowski nie wiedział, co się dzieje. Bayern uratowany w 90. minucieLewandowski nie wiedział, co się dzieje. Bayern uratowany w 90. minucie

Z kolei angielskie media przed meczem skupiły się na relacji Marciniaka z Juergenem Kloppem. Na San Siro spotkali się po raz szósty. Dotychczas Klopp dwa razy miał do Polaka spore pretensje. Niemiec zaczął narzekać na Marciniaka, gdy jego Liverpool przegrał z PSG (1:2) w listopadzie 2018 r. Przyczepił się wtedy nawet o rzut karny podyktowany dla jego zespołu. - Dostaliśmy jedenastkę, ale dopiero po czasie. Najpierw sędzia nie chciał jej podyktować. Nie wiem, jak to możliwe. Arbiter musi być gotowy na taki mecz. Ten nie był przygotowany - powiedział.

Marciniak pokazał w tamtym spotkaniu sześć żółtych kartek. Klopp skomentował to tak: "Sędzia sprawił, że wyglądaliśmy jak rzeźnicy. Były może dwa faule, po których można było dać żółte kartki. Wszystkie pozostałe są wprost niewiarygodne!". Za Marciniakiem wstawił się wówczas trener PSG, Thomas Tuchel. "Czasami, gdy mój zespół przegrywa i jestem zły, to też mówię takie rzeczy. Odwracam wtedy uwagę od słabej gry mojej drużyny". 

Kolejny raz Klopp narzekał na Marciniaka w lutym 2020 r. po meczu Atletico z Liverpoolem. Jego zespół znów przegrał (0:1), a on sam zobaczył żółtą kartkę. Uznał wtedy, że Polak nie jest wystarczająco silny psychicznie, by prowadzić mecze z tak gorącą atmosferą. Eksperci nie zgodzili się z Niemcem i pozytywnie ocenili poziom sędziowania. Najwyraźniej Klopp znów wyładowywał na nim frustrację. Gdy w tym sezonie Marciniak gwizdał w wygranym przez Liverpool meczu z Milanem (3:2), Klopp żadnych zastrzeżeń nie miał. 

Sensacyjna porażka Atletico MadrytSensacyjna porażka Atletico Madryt. I ten wolej z połowy boiska. 97 minuta [WIDEO]

Szymon Marciniak prawdopodobnie dostanie jeszcze jeden mecz w Lidze Mistrzów. "A może wpadnie mu półfinał?"

I po środowym spotkaniu z Interem, abstrahując od dobrego wyniku, nie może mieć żadnych uwag do pracy Polaka. - Widać było charyzmę i autorytet Szymona. Ale też nie ma co się oszukiwać, nie było w tym meczu wielu sytuacji trudnych do oceny. Szymon dość wysoko podniósł poprzeczkę, ale wyznaczył wyraźną granicę, co można robić, a czego nie. Było więc sporo starć, po których nie przerywał gry. Piłkarze to zaakceptowali i grali fair. Brak kartek też o tym świadczy - podsumowuje Marcin Borski. - Myślę, że Szymon dostanie od UEFA przynajmniej jeszcze jeden atrakcyjny mecz. A jak dobrze mu pójdzie, to może wpadnie mu jeszcze półfinał - przewiduje były międzynarodowy sędzia.

Marciniakowi pomagali inni polscy sędziowie - Paweł Sokolnicki i Tomasz Listkiewicz w roli asystentów, Paweł Raczkowski jako techniczny, a Tomasz Kwiatkowski i Bartosz Frankowski obsługiwali VAR.

Więcej o: