Cały świat patrzył, jak zachowa się Kylian Mbappe. A on okazał się mistrzem

Dawid Szymczak
Wiedział, że wszyscy na niego patrzą, bo najgorzej strzeżoną tajemnicą świata jest ta, że po sezonie chce dołączyć do Realu Madryt. A jednak zagrał bez żadnej fałszywej nuty, za nic mając spekulacje i gigantyczne oczekiwania. W 94. minucie strzelił na 1:0 dla PSG. Kylian Mbappe to prawdziwy spadkobierca po Ronaldo i Messim.

W 60. minucie wywalczył rzut karny, który zmarnował Leo Messi. W 70. minucie wykończył Daniego Carvajala, który nie miał już siły, by go gonić, więc został zmieniony. Jeszcze w doliczonym czasie gry łatwo uciekł Ferlandowi Mendy’emu, najszybszemu obrońcy Realu Madryt. A w ostatniej akcji meczu brawurowo minął dwóch rywali i zdobył zwycięską bramkę. Bezczelną, spektakularną i niezwykle ważną.

Zobacz wideo Tak Senegal świętuje wygranie Pucharu Narodów Afryki

Mbappe wydawał się lekki jak piórko, szybszy od Forresta Gumpa, choć przez cały mecz biegał obciążony gigantyczną presją. Kibice szukali u niego fałszywego ruchu, jednego gestu, który potwierdziłby, że głową jest już w Madrycie. To miał być mecz prawdy - dla Realu i dla PSG, ale przede wszystkim dla niego, bo od lat łączony jest z przejściem do "Królewskich". Od kilku miesięcy - jeszcze intensywniej.

Mbappe sobie z tym poradził, był jeszcze lepszy niż w pozostałych meczach. Zresztą, przez cały ten sezon doskonałymi statystykami - 12 golami i 9 asystami w lidze francuskiej oraz 5 golami i 4 asystami w 7 meczach Champions League - obala kolejne teorie spiskowe i udowadnia, że jest właściwym spadkobiercą po Cristiano Ronaldo i Leo Messim.

"Mutant, potwór, geniusz". Kylian Mbappe wkręca w ziemię

Arsene Wenger pomyślał "Toż to Pele". Real Madryt zapraszał Mbappe już dziesięć lat temu

Jadąc wiaduktem łączącym centrum Paryża z Bondy, podmiejską dzielnicą o nie najlepszej sławie, w której dorastał Mbappe, mija się gigantyczny mural wymalowany za pieniądze Nike na ścianie jednego z bloków. Przedstawia śpiącego małego Kyliana, który zamiast poduszki przytula piłkę i śni, że jest futbolową supergwiazdą. Nosi koszulkę reprezentacji Francji, z dziesiątką na plecach. Tak uwiecznili go pragmatyczni Amerykanie, by obraz pozostał aktualny nawet po zmianie klubu.

Ale w rzeczywistości nawet częściej niż o reprezentacji Kylian mógł śnić o Realu. Nad łóżkiem miał przecież mnóstwo plakatów Cristiano Ronaldo, a na 10. urodziny dostał makietę Santiago Bernabeu. Gdy ją składał, obiecał rodzicom, że kiedyś zabierze ich na ten stadion i ugości w loży VIP. Już trzy lata później oglądali stamtąd mecz Realu z Espanyolem, bo o 13-letnim Mbappe było już na tyle głośno w całej piłkarskiej Europie, że wielkie kluby otwierały przed nim drzwi. W Madrycie po ośrodku treningowym oprowadzał go sam Zinedine Zidane, jeden z największych idoli Mbappe, będący wówczas nieformalnym doradcą prezesa klubu.

Real proponował mu wtedy dołączenie do akademii, ale do siebie zapraszały też Chelsea i Arsenal. To wtedy pierwszy raz zobaczył go Arsene Wenger, były trener z doskonałym okiem do młodych piłkarzy. Obserwował trening i miał w głowie tylko jedną myśl: "Toż to Pele!". Ale rodzice Mbappe - niezwykle rozsądni i spokojni ludzie - uznali, że na wyprowadzkę z Francji jest jeszcze za wcześnie.

Dzisiaj ich syn ma 23 lata i wciąż nie opuścił kraju, bo najpierw grał w Monaco, a później w PSG. Temat Realu wciąż jednak powraca. Latem zeszłego roku Florentino Perez rzucił na stół 160 mln euro, chociaż kontrakt Mbappe wygasał zaledwie za 11 miesięcy. Nie chciał już dłużej czekać. - Od kilku lat jest przekonany, że Kylian będzie zawodnikiem Realu - powtarzają współpracownicy Pereza, który ma mieć obsesję na punkcie Francuza.

Co za hit! Mbappe wymierzył cios Realowi w ostatniej minucie. Ależ się zabawiłCo za hit! Mbappe wymierzył cios Realowi w ostatniej minucie. Ależ się zabawił

Co było bardziej szalone: proponowanie 160 milionów za Mbappe czy odrzucenie tej oferty?

Ta kwota - po pandemii - wydawała się wręcz szalona. I tak powstała transferowa zagadka, którą każdy musi rozwiązać sam: co było dziwniejsze - oferować 160 mln euro i tym samym niemal dwukrotnie przebijać swój rekord transferowy za zawodnika, który za niecały rok będzie do wzięcia za darmo, czy odrzucić 160 mln euro za piłkarza, którego za 11 miesięcy prawdopodobnie oddasz za darmo. PSG rzeczywiście machnęło ręką na tę kwotę i zatrzymało Mbappe. To była kwestia dumy, gigantycznego ego i ochrony wizerunku katarskich właścicieli, a poza tym - chęć zwiększenia swoich szans na upragnione zwycięstwo w Lidze Mistrzów

Do Paryża trafili tamtego lata Leo Messi, Sergio Ramos, Georginio Wijnaldum, Gianluigi Donnarumma i Nuno Mendes, wciąż byli w składzie Neymar i Angel Di Maria, ale to Mbappe mógł dać zespołowi najwięcej. To on - w przeciwieństwie do Argentyńczyka i Brazylijczyka - nie ma problemów z koncentracją i kontuzjami. To on nie robi sobie przerw w strzelaniu goli. Latem jedną nogą był już w Madrycie i wielu kibiców oraz ekspertów miało obawy, czy wciąż będzie zmotywowany grając dla PSG, czy nie ulegnie frustracji. Jest przecież jeszcze młody. Kibice na każde jego spotkanie patrzyli podejrzliwie. Nie podobało im się, że nie chce przedłużyć kontraktu z PSG i uśmiecha się do Realu. Szukali więc w jego grze fałszu. Ale nawet w bezpośrednim meczu z przyszłym klubem, nie znaleźli nic, do czego mogliby się przeczepić. 

We wtorek Mbappe znów był najlepszy na boisku. I chociaż Carlo Ancelotti, trener Realu, wycofał swój zespół i dobrał taką taktykę, by Francuzowi grało się jak najtrudniej, on napędzał zespół w niemal każdej akcji. I wreszcie - w ostatniej z doliczonych minut - znalazł drogę do bramki, choć wymagało to minięcia dwóch obrońców Realu na maleńkiej przestrzeni i pokonania natchnionego Thibauta Courtoisa. - Dałem z siebie wszystko i było to widać w mojej grze - powiedział po meczu. A na wszelkie aluzje, że strzelił wielkiemu Realowi, z którym jest łączony, odpowiadał krótko: - Zastanawiacie się na zbyt wieloma rzeczami, jestem graczem PSG i jestem szczęśliwy.

Nasser Al-KhelaifiZaiskrzyło przed hitem LM. Szef PSG odwołał obiad z Perezem. "Żadnych relacji"

Kylian Mbappe chce być najlepszy nawet grając na konsoli

Mbappe tak już ma. Wychował się w krajowej francuskiej szkółce - Clairefontaine, w której najważniejszy jest kodeks "5xR", czyli Respect (szacunek), Regles (zasady), Rigeur (rygor), Rendement (wydajność) i Rire (śmiech). Kylian nigdy nie sprawiał żadnych wychowawczych trudności. Mecz z Realem pokazał, że zasady z akademii ukształtowały go nie tylko piłkarsko, ale życiowo. Mbappe to zawodowiec.

O szacunku do PSG mówi niemal w każdym wywiadzie i podkreśla, że dopóki jest jego piłkarzem, robi wszystko najlepiej jak potrafi. Niby oczywistość, a jednak wielu kibiców zakładało, że może być inaczej. Statystyki - 70 kontaktów z piłką, 18 w polu karnym Realu, 7 strzałów, 6 wygranych pojedynków, 4 ostatnie podania, 3 odzyskane piłki, 1 wywalczony karny i - wreszcie - 1 gol - pokazują, jak bardzo był wydajny. Na koniec, z uśmiechem na ustach, podziękował kibicom, a dziennikarzom przypomniał, by przesadnie wszystkiego nie analizowali.

Ten typ tak już ma, że we wszystkim, co robi, chce być najlepszy. - Pracowałem wcześniej z Cristiano Ronaldo i muszę powiedzieć, że oni wewnętrznie są tacy sami. Urodzili się, by być mistrzami i wygrać wszystkie trofea. Codziennie wstają z myślą, by być lepszymi niż wczoraj - opowiadał "The Athletic" Luis Campos, były dyrektor sportowy AS Monaco, w którym grał Mbappe przed dołączeniem do PSG.

Ale najlepiej niezwykłą ambicję Francuza opisuje anegdota opowiedziana przez Antoine'a Le Roya z francuskiego Canal Plus. Tworzył film dokumentalny o Mbappe i spotkał się z nim w jego domu. Zaczęli od gry na konsoli. W Fifę dziennikarz był bez szans, więc Kylian poprosił, by to Le Roy wybrał grę, w którą jest dobry. I tak zaczęli mecz w NBA 2K. Dziennikarz, grający w tę grę od 10 lat, wyraźnie wygrał. Kylian zadzwonił do niego tydzień później i zaprosił na rewanż. - Graliśmy, a ja nic nie mogłem zrobić. Totalnie mnie zdominował. Zastanawiałem się, co do diabła się ze mną dzieje?! Brałem piłkę i nie mogłem nic zrobić. On w kilka dni doszedł w tej grze do fantastycznego poziomu. Ma tak ze wszystkim. Chce być najlepszy i już - opowiadał Antoine.

- Nigdy się nie ograniczałem. Nigdy nie powiedziałem, że zostanę największym piłkarzem w historii, ale rzeczywiście, nie stawiam sobie żadnej granicy. Nie chcę mieć żadnych barier i żadnych założeń. Nie chcę dojść na pewien poziom i powiedzieć sobie: "Okej, to już moje maksimum". Nie, przeciwnie, chcę przekraczać własne granice i patrzeć jak daleko mnie to zaprowadzi - tłumaczył Mbappe w rozmowie z "RMC".

- Od dawna bywam krytykowany. Kiedyś na przykład wiele się mówiło, że nie strzelam goli. Byłem młody, robiłem na boisku show, ale nie było z tego goli. Wielu trenerów powtarzało mi, że w dzisiejszym futbolu chodzi przede wszystkim o gole. Żeby je strzelać, musisz powtarzać pewne zachowania, ćwiczyć cały tydzień, by w sobotę dana akcja się udała. Zacząłem to robić. Gdy wychodzę na boisko, zawsze powtarzam sobie w myślach, że jestem najlepszy. Nie z próżności. Tak po prostu trzeba: na boisku jesteś tylko ty i swój sposób myślenia. Musisz być przekonany, że jesteś w stanie dokonać wielkich rzeczy, bo inaczej się to nie uda. Nawet jak byłem na jednym boisku z Leo Messim czy Cristiano Ronaldo, którzy są lepsi ode mnie i osiągnęli miliard rzeczy więcej niż ja, to i tak powtarzałem sobie, że jestem najlepszy. Ego to nie tylko ciągłe mówienie "ja, ja, ja", to nie jest tak powierzchowne - wyjaśniał, a gdy dziennikarz "RMC" zapytał Mbappe, jak zachowuje motywację, skoro już jako dziewiętnastolatek został mistrzem świata, odpowiedział krótko: - Chcę nim zostać jeszcze raz.

Więcej o: