Legia Warszawa wywiozła z Zagrzebia całkiem niezły rezultat. Przede wszystkim pokazała, że nie należy obawiać się wyżej notowanego Dinama i można liczyć na awans do następnej rundy po rewanżu w Warszawie. W pierwszych minutach wydawało się, że Czesław Michniewicz ponownie dobrze przygotował swój zespół do tego spotkania. Dinamo niewiele mogło zrobić w ofensywie.
Niestety, pomocną dłoń do gości wyciągnęli sami legioniści. O ile w ataku pozycyjnym mistrzowie Chorwacji nie byli w stanie złamać defensywy gospodarzy, o tyle udało się to po szybkim ataku po stracie Andre Martinsa. Na 20 metrze piłkę miał Ivanusec i genialnie wypatrzył wchodzącego z głębi pola lewego obrońcę Bartola Franjicia. Tajemnicą pozostanie tylko to, dlaczego idący w ślad za nim Juranović nagle go odpuścił. Franjić odebrał fantastyczne podanie i w 20. minucie precyzyjnym strzałem pokonał Boruca, dając Dinamu prowadzenie.
Legia musiała odrabiać straty, ale w pierwszej połowie nie miała zbyt wielu argumentów w ofensywie. Legioniści ograniczali się do wrzutek głównie z prawej strony boiska. Ale najgoręcej pod bramką Dinama było po dośrodkowaniu z rzutu rożnego z drugiej strony. Piłkę po wrzutce głową uderzył Luquinhas, ustawiony bliżej pierwszego słupka bramki. Uderzył tak, że piłka poleciała wysoko i spadała za kołnierz bramkarza. Niestety, zatrzymała się na poprzeczce. To była najlepsza okazja Legii do wyrównania. Poza dośrodkowaniami mistrzowie Polski próbowali też strzałów z dystansu, ale bez efektów.
W drugiej połowie Legia ruszyła natychmiast do ataków i była coraz bliżej bramki. Z dystansu próbował wprowadzony z ławki Josue, później Luquinhas. Najbliżej było w 67. minucie, kiedy rzut wolny z głębi pola wykonał Juranović i na piłkę wszedł Wieteska, ale ta trafiła kilka metrów przed bramką go w udo i przeszła obok słupka. Kolejne piłki leciały w pole karne Dinama z bocznych sektorów boiska, ale cały czas brakowało strzału. Z drugiej strony Dinamo ograniczało się już tylko do obrony i miało ogromne problemy z wyprowadzeniem kontrataku. Chorwaci mieli jednak w swoich rękach korzystny rezultat. I mimo ataków Legii utrzymali ten wynik i zagrają o Ligę Mistrzów z Sheriffem Tiraspol.
Legia Warszawa zagra o fazę grupową Ligi Europy ze Slavią Praga.