Aplikacja
Aplikacja Sport.pl LIVE
  POBIERZ

Legia wygrywa w eliminacjach Ligi Mistrzów! Ważne zwycięstwo na wyjeździe!

Legia Warszawa rozpoczęła sezon od zwycięstwa. Jakże ważnego, bo w pierwszej rundzie eliminacji Ligi Mistrzów pokonała na wyjeździe 3:2 FK Bodo/Glimt.

- Wiemy, jakie są oczekiwania nasze, klubu i kibiców. Chcielibyśmy je spełnić - mówił przed meczem trener Czesław Michniewicz. I jego Legia zaczęła je spełniać. Szybciej niż chyba ktokolwiek się spodziewał, bo w środę - na sztucznej murawie w Norwegii - prowadziła już od 2. minuty. Gola wtedy strzelił Luquinhas. Wykorzystał podanie Kacpra Skibickiego i zachowanie Mahira Emrelego, który ściągnął na siebie uwagę obrońców, dzięki czemu piłka dotarła do Luquinhasa, który dobrze zamykał akcję z lewego skrzydła.

Zobacz wideo Ponad 230 mln dla polskich klubów! "To jeden z najtrudniejszych sezonów w historii" [Studio Biznes]

Marek Koźmiński i Cezary KuleszaMarek Koźmiński rozważa wycofanie się z wyborów! Znamy nowego prezesa PZPN?

Legia strzeliła gola i cofnęła się do obrony

Po tej bramce Legia zaczęła grać ostrożniej. Chyba celowo skupiła się na bronieniu dostępu do własnej bramki i pojedynczych zrywach w ataku. Norwegowie długo nie mogli przebić się przez szczelną defensywę, ale w końcu to zrobili - w doliczonym czasie do pierwszej połowy, kiedy głową Artura Boruca pokonał Erik Botheim. To był gol na 1:2, bo wcześniej bramkę dla Legii - w 41. minucie - zdobył Emreli. Nie był to gol szczególnej urody, bo azerski napastnik wepchnął piłkę z metra do bramki po dośrodkowaniu z rzutu rożnego, ale takie gole też trzeba umieć strzelać. A Emreli strzelać potrafi - pokazał to już w letnich sparingach, w których zdobył dla Legii sześć z 11 bramek.

To była dobra pierwsza połowa, ale mogła być lepsza, bo szkoda tej straconej bramki. A druga zaczęła się od ataków Bodo/Glimt. Zaczął rezerwowy Brazylijczyk Pernambuco, który po przerwie zmienił Lasse Nordasa i już w 48. minucie był niepilnowany w polu karnym Legii, ale skiksował - z kilku metrów uderzył piłkę wysoko nad poprzeczką. To samo było chwilę później, kiedy próbował zaskoczyć Boruca z dystansu.

Leo MessiMessiemu puściły nerwy podczas rzutów karnych. Słychać było, co krzyczał do rywali! [WIDEO]

Emreli strzela dwa gole w debiucie

Początek drugiej połowy był nerwowy. Przede wszystkim początek, bo w 61. minucie Legia wyprowadziła świetną kontrę. Drugą asystę w tym meczu zaliczył Skibicki. Drugiego gola też strzelił Emreli, który wykorzystał dokładne podanie Skibickiego i precyzyjnym strzałem w prawy dolny róg pokonał Nikitę Chajkina. To był gol na 3:1. Nie ostatni w tym meczu, bo Norwegowie znowu złapali kontakt - w 78. minucie, kiedy Boruca w końcu pokonał Pernambuco. To był dla nich bardzo ważny gol. Nie tylko dlatego, że od 82. minuty grali w dziesiątkę (z boiska za faul na Luquinhasie został wyrzucony Konradsen), ale też dlatego, że od tego sezonu została zniesiona zasada bramek wyjazdowych. Czyli Legia w rewanżu nie może sobie pozwolić na jednobramkową porażkę, bo jeśli np. przegra 0:1, oznaczać to będzie dogrywkę i ewentualnie rzuty karne.

Irlandia i Irlandia Północna, Gibraltar, Finlandia, Bośnia. Zespoły z tych krajów w pięciu poprzednich sezonach stawały na drodze Legii na początku eliminacji. Ze wszystkimi z mniejszymi lub większymi problemami (raczej z większymi) udawało się wygrywać, ale poprzeczka teraz wisiała zdecydowanie wyżej. Skandynawskie zespoły zawsze były niewygodne dla polskich, a na dodatek Bodo/Glimt jest w rytmie meczowym, bo w Norwegii gra się systemem wiosna-jesień.

A Legia? Ona jak zwykle na początku lipca była zagadką. I dlatego były obawy o formę, o zgranie nowych piłkarzy, no i o wynik. W to ostatnie wątpili nawet bukmacherzy, którzy faworyta upatrywali w Bodo/Glimt. Teraz, po pierwszym meczu, ich przewidywania chyba już będą inne, bo Legia w Norwegii zagrała solidnie. Lepiej niż można się było spodziewać. Rewanż przy Łazienkowskiej 14 lipca.

Więcej o: