Aplikacja Fotball LIVE
  POBIERZ

Najgorszy finał Ligi Mistrzów w historii. Potwierdziły się słowa prezesa Realu

To był finał Ligi Mistrzów, który miał w Europie najmniejszą liczbę widzów w historii. Wskazują na to dane z największych krajów Starego Kontynentu.

Piłka nożna traci widzów w zastraszającym tempie. Coraz mniej ludzi ogląda nawet te mecze, które dla kibiców należały do tej pory do kategorii obowiązkowych. Już dwa lata temu, gdy po raz pierwszy UEFA zdecydowała, że stawia na kibiców premium i prawa do transmisji sprzedała w wielu krajach stacjom płatnym na wyłączność, nastąpiło tąpnięcie w liczbie widzów, a od tamtego czasu jest już tylko gorzej. 

Zobacz wideo

Finał Ligi Mistrzów nawet na Wyspach furory nie zrobił

Sobotni finał Ligi Mistrzów między Chelsea i Manchesterem City nie zrobił furory nawet na Wyspach. Jak informuje brytyjski dziennikarz Liam Hamilton w szczytowym momencie mecz w kanale BT Sports oglądało 3,5 mln widzów. Dwa lata temu, gdy finał też był wewnątrzangielską sprawą, tzw. peak wyniósł 6,19 mln! 

W 2019 r., gdy Liverpool pokonał Tottenham, średnia liczba widzów całej transmisji łącznie z dwugodzinnym studiem przedmeczowym wyniosła 3,3 mln widzów. W ostatnią sobotę program w tej samej formule zgromadził raptem 1,5 mln widzów na tym samym kanale.

Angielski finał Ligi Mistrzów niespecjalnie zainteresował resztę Europy

W innych dużych krajach europejskich też nie było dobrze z oglądalnością. W Hiszpanii finał obejrzało ledwie 953 tys. widzów w płatnym kanale Movistar. Ubiegłoroczny finał, choć rozegrany bez publiczności i w wakacje – mimo tak fatalnych okoliczności zgromadził 1,08 mln widzów. Tegoroczny miał prawdopodobnie najmniejszą widownię w historii hiszpańskiej telewizji. 

Tak samo było w Niemczech. Oczywiście nie ma porównania do ubiegłorocznego finału, który miał 13,83 mln widzów. Wiadomo: był w telewizji publicznej i grał Bayern. Teraz jednak Niemcy jako widownia zawiedli kompletnie – 1,1 mln widzów płatnym kanale SKY. Dwa lata temu, gdy po Puchar Europy sięgał inny niemiecki trener – Juergen Klopp z Liverpoolem widzów było o wiele więcej - 1,9 mln. 

Najniższa oglądalność finału Ligi Mistrzów również w Polsce

Najniższą oglądalność w historii zaliczył finał również w Polsce. Chodzi oczywiście o otwartą telewizję, bo programy Polsat Premium nie są objęte pomiarem firmy Nielsen. Jak informuje na Twitterze dziennikarz Mariusz Wójcicki, mecz Chelsea – Man City oglądało w publicznej Jedynce 2,36 mln widzów.

W ubiegłym roku wynik był dużo lepszy – wiadomo, że z powodu triumfu Roberta Lewandowskiego – 4,73 mln. Dwa lata temu – gdy mecz był również w Polsacie i TVP Sport – 3,16 mln, a trzy lata temu – 3 mln w TVP i 145 tys. W Canal+ Sport. 

Holandia i Włochy dopełniają czarnego obrazu

Bardzo słaby wynik zaliczył też finał w otwartej telewizji we Włoszech. Spotkanie w Channel 5 obejrzało 4,8 mln widzów. Widownia z poprzednich lat: 

  • 2020: 5,65 mln 
  • 2019: 5,66 mln 
  • 2018: 6,85 mln 

Najniższy poziom oglądalności finał Ligi Mistrzów zaliczył również w Holandii. Spotkanie zgromadziło 1,1 mln widzów. Ubiegłoroczny finał miał 1,84, a ten dwa lata temu – 1,74.  

Czarnego obrazu dopełniła Francja. Spotkanie zgromadziło 3,7 mln widzów w kanale naziemnym RMC Story i płatnym RMC Sport. Tam finał nie był najgorszy w historii, bo wcześniej bardzo niską oglądalność miał w 2019 r. - 2,5 mln widzów. W ubiegłym roku, z powodu obecności w finale PSG, mecz oglądało 11,4 mln Francuzów. 

Potwierdzają się słowa Florentino Pereza: Trzeba ratować piłkę nożną

Niska oglądalność tegorocznego finału Ligi Mistrzów potwierdza niedawne słowa Florentino Pereza, prezesa Realu Madryt, o tym, że piłka nożna traci kibiców z roku na rok, oglądalność maleje, a ceny praw do transmisji spadają. 

Oczywiście, wątpliwe, by Superliga poprawiła ten problem, skoro spadek oglądalności dotknął samego finału - można powiedzieć najwyższego szczytu profesjonalnych rozgrywek na świecie.