Aplikacja Fotball LIVE
  POBIERZ

Król defensywy odbierze Złotą Piłkę Lewandowskiemu? "Wybitny. Jedyny taki piłkarz na świecie"

Po finale Ligi Mistrzów "The Times" napisał, że producenci maseczek na twarz chcieliby odkryć materiał, który chroni równie dobrze jak N'Golo Kante. W "The Independent" wpływ Francuza na Chelsea został porównany do tego, jaki Leo Messi ma na FC Barcelonę. Sobotnim występem w Porto 30-letni pomocnik podsumował fantastyczną drugą połowę sezonu, stając się jednym z faworytów do zdobycia Złotej Piłki.

Kiedy Cesar Azpilicueta wznosił puchar Ligi Mistrzów, N'Golo Kante z szerokim uśmiechem na twarzy podskakiwał w ostatnim rzędzie. Gdyby nie Kurt Zouma, który podniósł na rękach o ponad 20 centymetrów niższego kolegę, można byłoby mieć wrażenie, że Kante w celebracji sobotniego sukcesu w ogóle nie brał udziału. Ale on już taki jest. Cichy, spokojny, zawsze w drugim rzędzie. Czasami nawet można odnieść wrażenie, że w zespole robi za maskotkę, bo który piłkarz tego kalibru dałby się nosić na rękach jak dziecko?

Zobacz wideo Paulo Sousa podjął ważną decyzję. "Chce budować dobrą atmosferę"

Kante nie wychodzi przed szereg, nie szuka rozgłosu, nie bryluje w mediach społecznościowych, wywiadów udziela tylko wtedy, gdy musi. Tak było w sobotę, kiedy stanął przed kamerą po meczu z Manchesterem City i zaledwie przez minutę z nieodłącznym, szerokim uśmiechem w krótkich zdaniach opowiadał, że jest szczęśliwy i że piłkarze Chelsea wspólną pracą przeszli do historii. Kante woli przemawiać na boisku, a w ostatnich tygodniach robił to tak, że poprowadził zespół Thomasa Tuchela do wygranej w Lidze Mistrzów.

Portugal Champions League Soccer FinalOficjalnie: Sergio Aguero piłkarzem FC Barcelony. Ale to nie koniec

Dość powiedzieć, że Francuz był wybierany najlepszym zawodnikiem meczu w obu półfinałach przeciwko Realowi Madryt i sobotnim finale w Porto. - To był jego finał. O ile po pierwszej połowie moglibyśmy jeszcze rozmawiać o doskonałej grze Reece'a Jamesa, Antonio Ruedigera czy golu Kaia Havertza, o tyle po przerwie Kante nie zostawił wątpliwości, że na boisku nie ma sobie równych. Wszystko, co dobre w grze Chelsea czy w ataku, czy w obronie, zaczynało się od niego - mówi nam Michał Zachodny z portalu "Łączy nas Piłka".

"Wpływ na drużynę na poziomie Messiego"

"To nie był jedynie występ na najwyższym poziomie, który charakteryzowałby jakość zawodnika. To był historycznie wspaniały występ. Wpłynął na drużynę tak, jak robi to Leo Messi" - tak sobotnią grę Kante w "The Independent" skomentował Miguel Delaney. W tych słowach nie ma krzty przesady.

Kante był wszędzie. Francuz wygrał najwięcej pojedynków, odzyskał najwięcej piłek, kapitalnie prezentował się w obronie, napędzając też ataki zespołu Tuchela. Chociaż Kante nie strzelił decydującego gola, nie miał też nawet przy nim asysty, to nikt nie miał wątpliwości, że był najlepszy na boisku. Francuz całkowicie wyłączył z gry lidera Manchesteru City, Kevina De Bruyne, a ruchem i dynamiką na połowie rywala nie raz sprawił, że Chelsea zagroziła bramce Edersona.

"Nie był tylko człowiekiem od biegania i odbierania piłki. Był bardziej jak mobilny mózg, który perfekcyjnie spajał grę Chelsea w każdym elemencie" - napisał w Delaney w "The Independent". Na tym wyszukane porównania się jednak nie kończą. "Producenci maseczek na twarz chcieliby odkryć materiał, który chroni równie skutecznie jak on" - w "The Times" napisał Tom Roddy. Chociaż Pep Guardiola zdecydował się na stosunkowo ofensywny skład bez klasycznego defensywnego pomocnika, to Manchester City praktycznie wcale nie zagroził Chelsea. Wielka w tym zasługa Kante, który nie tylko nie przegrał pojedynku, ale też ani razu nie dał się przedryblować. 

Paweł Wszołek odchodzi z Legii Warszawa. Paweł Wszołek odchodzi z Legii Warszawa. "Oferta nie do odrzucenia"

- Nie ma lepszego piłkarza na jego pozycji - powiedział po meczu Azpilicueta. - Wszystko wykonuje z niesamowitą energią, która jest nam niezbędna. Nie wiem, ile piłek odebrał, ile kilometrów przebiegł, ale był fenomenalny. To, że mamy go w składzie, czyni nas wyjątkowym zespołem - dodał.

Zawodnik wielowymiarowy

- Kiedy masz w zespole N'Golo, wydaje ci się, że na boisku masz o pół zawodnika więcej. Marzyłem o takim piłkarzu w każdej drużynie, którą prowadziłem. Jestem szczęśliwy, że mogę być jego trenerem. Tak pokorny człowiek i pracowity zawodnik jest skarbem dla każdego szkoleniowca - mówił Tuchel o Kante.

Bez Francuza Chelsea nie wygrałaby Ligi Mistrzów. Bez niego najpewniej nie zaliczyłaby tak imponującej drugiej części sezonu. Dość powiedzieć, że jedynych porażek w lidze za kadencji Tuchela Chelsea doznała, gdy Kante nie było boisku. Niemiec odbudował nie tylko zespół pogrążony w kryzysie, ale też samego Francuza, którego przyszłość w klubie była zeszłego lata przedmiotem dyskusji.  

Po bardzo udanych latach, w których Kante dwukrotnie wygrał Premier League, dokładając do tego Puchar Anglii, Ligę Europy i mistrzostwo świata z reprezentacją Francji, poprzedni sezon miał nieudany. Przez różne kontuzje Kante stracił blisko połowę sezonu i blisko rok temu zastanawiano się, czy pomocnik najlepszych lat nie ma już za sobą.  

Euro 2021. Kto znalazł się w kadrze Polski na turniej?Paulo Sousa nie wróci do pomysłu Brzęczka. "Nie chcę go ruszać"

- Dyskutowano nie tylko o jego zdrowiu czy pieniądzach, jakie można na nim jeszcze zarobić, ale też o tym, czy to nie jest zawodnik zbyt jednowymiarowy, pasujący tylko do konkretnego stylu gry. Ostatnimi meczami udowodnił, że absolutnie tak nie jest. Wystarczy spojrzeć na bramki, jakie Chelsea zdobyła w rewanżowym meczu z Realem Madryt i dostrzec na rolę, jaką pełnił przy nich Kante. On nie tylko odbierał piłki, ale też szybko podawał je na połowie przeciwnika - mówi nam Zachodny.

"Wybitny, unikalny"

Na szczęście dla Chelsea w klubie nikt na poważnie nie wziął możliwości sprzedaży Kante. Francuz został w zachodnim Londynie i mimo że na początku sezonu nie błyszczał, to w jego drugiej części wrócił do formy, która ustawia go wśród najlepszych piłkarzy na świecie. 

- Kante jest wybitny, unikalny. Nie ma na świecie drugiego takiego zawodnika, który łączyłby w sobie tyle cech. Wystarczy pomyśleć, jak niewielu zawodników na świecie określa się mianem "drugiego Kante". Jeśli już ktoś decyduje się na takie porównanie, najczęściej popełnia błąd, bo mówi o Francuzie jako o defensywnym pomocniku, upraszczając jego rolę - mówi Zachodny.

I dodaje: Kante nie jest piłkarzem od strzelania goli czy asystowania. On jest zawodnikiem, który najczęściej wykonuje jedno lub dwa podania wcześniej. Dzięki swojemu ruchowi i zagraniom Kante sprawia, że jego koledzy na boisku mają dużo więcej miejsca i łatwiejsze zadanie do wykonania. Jego liczby w ofensywie nigdy nie będą imponujące, ale ktoś, kto ogląda mecze Chelsea, wie, jak ogromny ma on wpływ na grę w ataku

- O Kante nie można mówić jak o defensywnym pomocniku, bo ta rola mocno by go ograniczała. A jego ograniczać nie wolno. Kante często włącza się do ataku, tworząc na połowie rywala niezbędne połączenia. Jest też wybitny w zbieraniu drugich piłek na połowie przeciwnika i prowadzeniu na niej pressingu.

Faworyt do Złotej Piłki

Kante jest jednym z niewielu piłkarzy, którzy może pochwalić się wygraniem Ligi Mistrzów, krajowego mistrzostwa i pucharu oraz mistrzostwa świata. Francuz drużynowo wygrał niemal wszystko. W kolekcji brakuje mu jedynie mistrzostwa Europy, które będzie mógł zdobyć już za chwilę. 

Sousa wskazał najlepszych piłkarzy kadry. Pyta dziennikarzy: Niczego wam nie brakuje?Sousa wskazał najlepszych piłkarzy kadry. Pyta dziennikarzy: Niczego wam nie brakuje?

Chociaż na turnieju Kante nie będzie błyszczał pięknymi golami, dryblingami czy sztuczkami technicznymi, to tak samo jak w Chelsea, reprezentacji Didiera Deschampsa będzie niezbędny. Chociaż sam zawodnik nigdy tego nie potwierdzi, to na mistrzostwach Europy będzie mógł postawić kolejny krok w drodze po Złotą Piłkę. Po tak imponującej grze w ostatnich miesiącach i ewentualnym zdobyciu kolejnego tytułu Kante byłby murowanym faworytem do tej nagrody. Nikt nie mógłby się z nim równać. Nawet Robert Lewandowski i jego rekord 41 goli w tym sezonie Bundesligi.

"Oglądanie brudnej roboty, jaką wykonuje Kante, zapiera dech w piersiach. Może to najwyższy czas, by po latach dominacji Messiego i Cristiano Ronaldo, nagrodzić kogoś, kto na boisku zawstydza wszystkich dookoła, a sam wciąż wstydzi się stanąć w blasku sukcesu" - czytamy w "The Times".

- Mam takie samo podejście jak Kante. Złota Piłka to plebiscyt indywidualny, a dla najważniejsze dla piłkarza jest to, co wygra z zespołem. Zwłaszcza dla tak skromnego człowieka jak N'Golo. Mogę tylko powiedzieć, że jest on stworzony do gry w najlepszych klubach świata - kończy Zachodny.