Aplikacja Fotball LIVE
  POBIERZ

Liga Mistrzów dla Chelsea! Guardiola aż usiadł i napił się wody. Jeden gol zadecydował

Już wszystko jasne! Ligę Mistrzów w sezonie 2020/21 wygrała Chelsea, która w sobotę pokonała w finale Manchester City po golu Kaia Havertza.

Przed meczem obaj trenerzy zgodnie przyznawali, że w sobotę dotychczasowe wyniki nie będą miały znaczenia. A do tego równie zgodnie darzyli się szacunkiem. - To oni są mistrzami, to oni są dla nas wzorem i to oni będą faworytem - mówił Thomas Tuchel o Manchesterze City. A Pep Guardiola dopowiadał: - Jestem przekonany, że będziemy musieli cierpieć, żeby wygrać ten finał. To będzie dynamiczny mecz, 90 minut gry bez dominacji kogokolwiek. Na pewno zrobimy wszystko, co w naszej mocy, by to była najlepsza reklama futbolu.

Zobacz wideo Robert Lewandowski pobił rekord Gerda Muellera! "Historia dzieje się na naszych oczach" [ELEVEN SPORTS]

Kibice Chelsea i Manchesteru City w PortoStarcia kibiców z policją przed finałem Ligi Mistrzów. "To były tylko drobne incydenty"

Czy faktycznie to była najlepsza reklama? Na pewno była dobra. A może nawet bardzo dobra, bo to był mecz, który przyjemnie się oglądało. Szczególnie w pierwszej połowie, bo obie drużyny od początku starały się grać szybko, podejmowały ryzyko. Może nie od razu oddawały strzały, ale tempo tego meczu było zawrotne. No i w końcu zaczęły też strzelać. A zaczął Timo Werner - w 14. minucie, kiedy miał doskonałą okazję, ale z kilku metrów trafił wprost w Edersona, a po chwili oddał jeszcze jeden strzał w boczną siatkę.

Guardiola aż usiadł i napił się wody

Guardiola na to spotkanie zdecydował się wystawić skład bez typowego napastnika. I to niestety było widać, bo City potrafiło wbiec z piłką w pole karne, ale tam już miało problem. Do przerwy Edouardo Mendy nie miał zbyt wiele pracy, w interwencjach wyręczali go obrońcy. Najczęściej Cesar Azpilicueta, ale też Antonio Ruediger, który w 28. minucie zablokował uderzenie Phila Fodena. Trzeci z obrońców Chelsea Thiago Silva też pomagał, ale zszedł z boiska z kontuzją już w 39. minucie (zmienił go Andreas Christensen).

Silva po zejściu z boiska był załamany, ale kiedy kamery pokazały go tuż przed przerwą, był już w lepszym nastroju. A na pewno lepszym niż Guardiola, który w 42. minucie aż usiadł i napił się wody. Chwilę wcześniej zobaczył gola Kaia Havertza. Gola, którego nie byłoby, gdyby nie fantastyczne kilkudziesięciometrowe podanie Masona Mounta. To on wypatrzył wybiegającego na wolne pole Havertza, który w sytuacji sam na sam minął wybiegającego na skraj pola karnego Ederesona i kopnął piłkę do pustej bramki.

Tuchel udaje Pepa?Thomas Tuchel kpił z Pepa Guardioli? Dziennikarze go przyłapali [WIDEO]

Chelsea po dziewięciu latach znowu wygrywa Ligę Mistrzów!

Guardiola w przerwie nie zrobił żadnych zmian, nie skorygował taktyki. Skorygowała za to Chelsea, która w drugiej połowie zagęściła środek pola i bardziej skupiła się na obronie. No i wybroniła dobry wynik, choć mogła nawet wygrać wyżej. A może nawet powinna - w 73. minucie, kiedy rezerwowy Christian Pulisic dostał świetne podanie od Havertza, ale w sytuacji sam na sam uderzył tuż obok słupka. To długo była najlepsza okazja w drugiej połowie, bo City jak nie oddawało celnych strzałów przed przerwą, tak samo nie oddawało po przerwie. W statystykach skończyło ten mecz z jednym celnym uderzeniem (Raheema Sterlinga z początku spotkania, które nawet trudno nazywać strzałem). I z minimalnie niecelnym Riyada Mahreza już z doliczonego czasu do drugiej połowy, po którym piłka przeleciała tuż nad poprzeczką.

Chelsea po raz ostatni grała w finale Ligi Mistrzów dziewięć lat temu. Wtedy do zwycięstwa z Bayernem potrzebowała dogrywki i rzutów karnych (1:1, 5:4). Teraz uporała się w regulaminowym czasie gry. Zadecydował gol Havertza, bo to było jedyne trafienie w tym spotkaniu.

Więcej o: