Aplikacja Fotball LIVE
  POBIERZ

Guardiola i Tuchel przesuwali solniczki, pieprzniczki i kieliszki do wina. "Kelnerzy bali się podejść"

Chociaż Pep Guardiola zwykle ciepło wypowiadał się o Jose Mourinho, to wszyscy wiedzieli, że obaj trenerzy przyjaciółmi nie są. Podobnie było w przypadku Juergena Kloppa, który stał się największym rywalem Katalończyka w Premier League. Teraz miejsce Niemca może zająć jego rodak, Thomas Tuchel, który z Guardiolą rywalizował jeszcze w Bundeslidze. Relacja obu panów jest jednak wyjątkowa. To przyjaźń zafiksowana na punkcie futbolu.

- Graliśmy przeciwko jego Mainz w poprzednim sezonie i oni naprawdę chcieli z nami wygrać! Z reguły w meczach z nami drużyny na ich poziomie broniły się całą jedenastką i były zadowolone, gdy nie przegrywały zbyt wysoko. Oni mocno na nas naciskali i chcieli strzelać nam gole. Mam do niego ogromny szacunek - tak w 2014 roku na temat Thomasa Tuchela wypowiadał się Pep Guardiola.

Zobacz wideo Chelsea - Manchester City 1:0. Ziyech na 1:0 [ELEVEN SPORTS]

Katalończyk, który w tamtym czasie był trenerem Bayernu Monachium, znalazł w Niemczech rywala, którego najpierw mocno docenił, a z którym później walczył o mistrzostwo kraju, gdy ten w 2015 roku objął Borussię Dortmund. Przede wszystkim jednak Guardiola i Tuchel zostali przyjaciółmi, a o futbolu, na który patrzą w podobny sposób, mogliby rozmawiać godzinami. W sobotę przy kolejnym spotkaniu czasu na pogawędki nie będzie. Manchester City i Chelsea, czyli zespoły Guardioli i Tuchela, zagrają ze sobą w finale Ligi Mistrzów.

Guardiola zafascynowany Tuchelem

Wypowiedź Katalończyka o Niemcu w "The Athletic" przytoczył był dyrektor sportowy Bayernu Monachium, Michael Reschke. To właśnie jego w 2014 roku Guardiola spytał o to, kto jest najbardziej utalentowanym, niemieckim trenerem. Reschke, wskazując na Tuchela, tylko utwierdził Katalończyka w jego obserwacji z pierwszego roku pracy w Bawarii.

Tuchel zwrócił na siebie uwagę Guardioli bardzo podobnym spojrzeniem na futbol. Niemiec, tak samo jak Katalończyk, chce jak najdłużej utrzymywać się przy piłce, interesuje go dominacja i ciągły ruch na boisku. Tuchel odrzuca futbol reaktywny, który Jose Mourinho proponował w Realu przeciwko Barcelonie Guardioli, a który przeciwko Bayernowi Katalończyka w Borussii Dortmund stosował też Juergen Klopp. - Gdybym tak grał, byłbym skończony jako trener - miał mówić Guardiola.

Tuchel był inny. Chociaż w trakcie ich rywalizacji w Niemczech nigdy Guardioli nie pokonał, to zapracował na jego szacunek, a może nawet fascynację. - Pep był już tym Pepem, którego znamy, a Tuchel dopiero młodym trenerem, który przez pięć lat pracował w Mainz. Nie był jeszcze ani zdobywcą Pucharu Niemiec z Borussią Dortmund, ani mistrzem Francji i finalistą Ligi Mistrzów z PSG. Guardiola docenił go szybciej niż inni. Szanował go za budowę zespołu przy ograniczonych środkach i precyzję planu gry. Mówił: "On ma odpowiedź na wszystko" - powiedział Reschke w "The Athletic". 

O tym, jak Katalończyk cenił Tuchela najlepiej świadczy fakt, że odchodząc z Bayernu w 2016 roku, Guardiola polecał władzom klubu zatrudnienie w jego miejsce Niemca.

Cztery godziny rozmowy o futbolu

Podobne spojrzenie na futbol u obu trenerów nie wzięło się znikąd. Tuchel, jeszcze jako szkoleniowiec Mainz, często bywał w Barcelonie, gdzie analizował i uczył się drużyny Guardioli, która uważana jest za jedną z najlepszych w historii. 

- Barcelona Guardioli nauczyła mnie mnóstwa rzeczy. Dzięki niej zrozumiałem, że można grać pięknie i wygrywać wszystko. Dzięki niej wiem, że można atakować i jednoczenie intensywnie bronić. Dzięki niej dostrzegam, że to wszystko można uzyskać dzięki połączeniu gwiazd i młodzieży z akademii. Wciąż mam poczucie, że oglądając mecze jego drużyn, wciąż uczę się nowych rzeczy - mówił Tuchel po rozpoczęciu pracy w Chelsea.

Ich wzajemny szacunek umocnił się niedługo po odejściu Niemca z Mainz. To wtedy Guardiola i Tuchel spotkali się w jednej z bawarskich restauracji, by porozmawiać o futbolu. To spotkanie tym bardziej szczególne, że Katalończyk z reguły takich rozmów unika. 

- Na początku byli bardzo ostrożni, badali się. Potem jednak dyskusja weszła na nowy, nieosiągalny dla innych poziom. Rozmawiali o taktycznych zmianach, których dokonywali w meczach kilka lat wcześniej. Przesuwali solniczki, pieprzniczki i kieliszki do wina, odtwarzając najdrobniejsze szczegóły. To było coś na zasadzie: "Dlaczego w 2009 roku przesunąłeś swoich bocznych obrońców w meczu z Realem Madryt?" - wspominał Reschke.

Dodawał: Sam lubię rozmawiać o futbolu i chociaż nie używali żadnych naukowych sformułowań, to nie mogłem za nimi nadążyć. Mówili mieszanką niemieckiego i angielskiego, poruszali mnóstwo sytuacji sprzed lat i analizowali, co by się mogło stać, gdyby na boisku doszło do innych zmian. Byli tak pochłonięci rozmową, że nawet kelnerzy bali się do nich podejść. Byli w swoim świecie przez cztery godziny. Byli jak Cyceron i Sokrates, dyskutujący o filozofii futbolu.

Wszystko zaczyna się od pytania: "Jak możemy strzelić gola?"

Niedługo po pierwszym spotkaniu Guardiola i Tuchel spotkali się raz jeszcze. Tym razem dołączył do nich ówczesny asystent Katalończyka w Bayernie, Peter Hermann, który pracował w klubie także z Juppem Heynckesem. - Podziękował mi, że zabrałem go na to spotkanie, ale po nim zadzwonił do żony, że kolejnego dnia rezygnuje z pracy w futbolu. Mówił: "Zawsze uważałem, że wiem o futbolu trochę więcej. Teraz nie jestem już tego pewien. Ci goście są w innej lidze" - wspominał Reschke.

Były dyrektor sportowy Bayernu zdecydował się też na porównanie obu trenerów. - Obaj są bardzo wymagający wobec zawodników i najlepiej dogadują się z tymi, którzy na futbol patrzą równie szeroko jak oni. Ci, którzy po prostu grać swoją grę, mają problemy. I Guardiola, i Tuchel chcą dominować. Dla obu wszystko zaczyna się od pytania: "Jak możemy strzelić gola?". Tuchel jest bardziej technokratą, Guardiola ma więcej cech artysty - powiedział Reschke.

Dla Katalończyka i Niemca będzie to już trzecie spotkanie, odkąd Tuchel rozpoczął pracę w Chelsea. Niedawne dwa mecze wygrała Chelsea, która w Pucharze Anglii wygrała 1:0, a w Premier League 2:1. Przed sobotnim meczem obaj trenerzy zgodnie przyznawali, że w sobotę dotychczasowe wyniki nie będą miały znaczenia. Równie zgodnie darzyli się szacunkiem.

- To drużyna, którą trudno kontrolować. To dla mnie trudne, bo nie na co dzień nie gram z drużynami takimi, jak jego. Poza futbolem jest też jednak życie. Tuchel jest moim przyjacielem i cieszę się, że jesteśmy w tym miejscu - powiedział Guardiola. - To spełnienie marzeń. Od zawsze był moim wzorem do naśladowania - stwierdził Niemiec.

Finał Chelsea - Manchester City w sobotę o 21. Relacja na żywo na Sport.pl.

Więcej o: