Aplikacja Fotball LIVE
  POBIERZ

Eksperci zszokowani grą Realu Madryt. "Zidane pomylił się we wszystkim"

Jakub Kręcidło
Joe Cole, były angielski piłkarz, po pierwszym meczu (1:1) przestrzegał, że Real drugi raz tak bezbarwny nie będzie. Ale był, bo docierając do półfinału Champions League i tak w tym sezonie osiągnął wynik ponad stan. W rewanżu Chelsea pewnie wygrała 2:0, a mogła zdecydowanie wyżej. Thomas Tuchel potwierdził, że ma sposób na ekipę Królewskich, która w ciągu czterech dni może zniweczyć pracę z całego sezonu.

Dwa najsłabsze ofensywnie mecze Realu w ostatnich osiemnastu latach to starcia z drużynami Thomasa Tuchela. We wrześniu 2019 roku Królewscy nie oddali ani jednego celnego strzału i polegli z Paris Saint-Germain aż 0:3. Przed tygodniem w półfinale z Chelsea jedyne uderzenie na bramkę okazało się dającym remis golem Karima Benzemy (1:1). Za trzecim razem madrytczycy więcej razy sprawdzili umiejętności Edouarda Mendy’ego (pięciokrotnie), ale to nie znaczy, że sprawili londyńczykom duże problemy. The Blues wygrali 2:0, a mogli dużo wyżej, tyle że gości przy życiu utrzymywał fenomenalny Thibaut Courtois. Gdyby nie Belg, dwumecz skończyłby się zdecydowanie wcześniej, tak samo zresztą jak i sezon Królewskich.

Real Madryt odpadł z Ligi Mistrzów. Ale i tak trzeba mu pogratulować

Real w półfinale pożegnał się z Ligą Mistrzów, jednak trudno mówić tu o rozczarowaniu. Jeszcze kilka miesięcy temu nikt o zdrowych zmysłach nie uwierzyłby w scenariusz, w którym madrytczycy znaleźliby się w gronie najlepszych czterech drużyn Europy. Na przedmeczowej konferencji prasowej Zidane został zapytany, czy określiłby za cud fakt, że na początku maja jego drużyna jest w grze o dwa trofea. – Absolutnie nie – uciął. – Przeciwnie. To żaden cud, a efekty naszej pracy i wiary w to, co robimy – deklarował Zizou. 

Zobacz wideo "Lecha czeka latem totalna demolka. Skorża? Trudno doszukać się pozytywów"

Królewscy przeszli w tym sezonie liczne kryzysy, lokalne media trzykrotnie zwalniały Zinedine’a Zidane’a, a ten radził sobie niezależnie od problemów. Przeżył i brak transferów, i słabszą formę gwiazd, i falę kontuzji. Nikt w Europie nie musiał w tym sezonie zmagać się z tak wieloma problemami zdrowotnymi co Real, którego piłkarze doznali w sumie ponad 40 kontuzji mięśniowych, a licząc wszystkie urazy, choroby i zakażenia koronawirusem kłopotów było prawie 70!

Chelsea zdominowała Real Madryt. Eksperci zszokowani poziomem gry Królewskich

– Fizycznie, jesteśmy na granicy wytrzymałości – mówił w ostatnich tygodniach Zidane. Ale i dla niego pojawiły się niedawno dobre wiadomości. Na mecz w Londynie Francuz mógł wystawić praktycznie najmocniejszy skład (brakowało tylko Daniego Carvajala i Raphaela Varane’a, których zastąpili Nacho Fernandez i Eder Militao), jednak wydaje się, że przekombinował z formacją. Zizou zaryzykował, ustawiając Real w systemie z trójką stoperów i z Viniciusem na prawym wahadle, ale ten się nie sprawdził.

Brazylijczyk grał, jakby nie wiedział, co się dzieje, zresztą dokładnie tak jak Marcelo na lewej stronie w pierwszym spotkaniu. Ramos był kompletnie pozbawiony rytmu i stanowił najsłabszy punkt linii defensywy, myląc się przy pierwszym golu. A Chelsea była jak maszyna, która tylko nakręcała się po każdej udanej akcji. – W kontratakach londyńczycy mogą robić co chcą. Zidane w środę pomylił się we wszystkich aspektach – przekonywał Predrag Mijatović, legendarny napastnik Realu, a znany trener Bernd Schuster ocenił: – Nigdy nie widziałem, by w ustawieniu z trójką stoperów obrońcy grali tak daleko od siebie.

Real dominował piłkę, fragmentami posiadanie przekraczało 70 proc., ale nie był w stanie przedrzeć się przez mur zbudowany przez Tuchela, za kadencji którego zespół w 24 meczach aż 18 razy zachował czyste konto. Królewskim brakowało jakości z przodu, a zespołu na swoje barki nie był w stanie wziąć wracający do podstawowej jedenastki Eden Hazard. – Nie wiem, co musiałoby się wydarzyć, byśmy wrócili do gry – rozkładał ręce Mijatović, który w przerwie twierdził: – "Nasza nadzieja leży w tym, że Chelsea będzie dalej marnowała okazje, bo Real nie gra nic". Courtois długo dokonywał cudów, uwijając się jak w ukropie, ale w 85. minucie skapitulował i było po meczu. 

Największe lanie Realu od meczu z Ajaksem?

– Nie wydaje mi się, by w ostatnich dwóch sezonach ktoś tak zlał Real – ocenił Antonio Romero, który komentuje mecze madrytczyków w radiu Cadena SER. Królewscy byli nieporadni, powolni i zostali zajechani przez Chelsea, która była znakomicie przygotowana i fizycznie, i mentalnie. Los Blancos nie umieli postawić się maszynie Tuchela, który drugi rok z rzędu zakwalifikował się do finału Champions League. W poprzednim sezonie jego PSG przegrało z Bayernem, teraz The Blues zmierzą się z Manchesterem City w angielskim finale.

Real został boleśnie zweryfikowany przez Chelsea, ale nikt w Madrycie nie ukrywa, że półfinał to wynik ponad stan. – Przecież to żart, że w 88. minucie wpuszczamy na boisko Mariano Diaza... – oceniał Tomas Roncero, redaktor naczelny gazety "AS". Piłkarze z Madrytu w ostatnich miesiącach heroicznie walczyli o to, by przedwcześnie nie zakończyć sezonu. Z Ligą Mistrzów już się pożegnali, ale - także dzięki wykorzystaniu kryzysu Atletico - ponownie włączyli się do walki o mistrzostwo Hiszpanii. Na cztery kolejki przed końcem tracą do lidera dwa punkty i jeśli chcą dalej marzyć o tytule, muszą w niedzielę ograć Sevillę.