Aplikacja Fotball LIVE
  POBIERZ

Jedną akcją wytknął braki Edena Hazarda w półfinale LM. N'Golo Kante przekazał mu pałeczkę

Dawid Szymczak
Christian Pulisic może wypierać podobieństwo do Edena Hazarda, ale we wtorek Belg zobaczył na boisku swój cień. I zatęsknił, bo tak wyśmienitych akcji nie przeprowadza już od kilkunastu miesięcy. Pulisic tańczył z piłką, a po chwili wpakował ją do bramki. Był najczęściej faulowanym piłkarzem, wygrał najwięcej pojedynków, stworzył najwięcej okazji. A był na boisku tylko 65 minut.

W meczu Realu Madryt z Chelsea (1:1) młodość zderzyła się z doświadczeniem. A wszystkie przymioty tej młodości zobaczyliśmy w akcji Christiana Pulisica, która dała Chelsea prowadzenie. Przed nim stał jeden z najlepszych bramkarzy świata, który w ostatnich tygodniach broni jak natchniony i w tym meczu też miał już jedną rewelacyjną interwencję. Zza pleców nadbiegali spóźnieni obrońcy. Mimo to, nie zadrżała mu stopa,  nie zabiło szybciej serce, nie kopnął pochopnie, jak kilka minut wcześniej Timo Werner. Położył bramkarza, okiwał go i uderzył prosto między ustawiających się tuż przed bramką obrońców Realu Madryt

Zobacz wideo Sekretarz generalny PZPN Maciej Sawicki mówi o możliwych bazach Polski na Euro 2020

To taka akcja, za którą tęskni Eden Hazard, były piłkarz Chelsea, który latem 2019 roku przeszedł do Realu Madryt i kompletnie się pogubił. Pulisic zajął jego pozycję i przez cały czas musiał dźwigać ciężar porównań. Kibice analizowali, czy jest równie szybki, czy też tak znakomicie drybluje, czy tak samo sprawnie tworzy przestrzeń swoim kolegom, czy równie często będzie podrywał ich z krzesełek. Miewał przebłyski, kiedy zdarzało mu się doganiać pierwowzór, ale w dłuższej perspektywie jednak zawodził. Przed meczem Realu Madryt z Chelsea porównania odżyły, znów mogły Pulisicia przytłoczyć. Ale dla odmiany to on wyszedł z nich zwycięsko. Udowodnił, że może przewodzić Chelsea w najważniejszych meczach. Z kolei Hazarda starzy koledzy mogli nawet nie poznać. Niewiele zostało z piłkarza, którego pamiętają.

Spain Soccer Champions LeagueRemis Realu z Chelsea w walce o finał Ligi Mistrzów. Pierwsza połowa świetna. Po przerwie było gorzej

Christian Pulisic był kluczowy: wygrał najwięcej pojedynków, stworzył najwięcej okazji, wywalczył najwięcej rzutów wolnych

Kluczowa jest oczywiście zdobyta bramka, ale Pulisicia można też chwalić za sytuacje stworzone kolegom i wywalczone rzuty wolne. Był jednym z liderów Chelsea, królem ostatniej tercji boiska. W środku rządził N’Golo Kante, a później oddawał pałeczkę Pulisiciowi. Amerykanin wreszcie zagrał mecz, o jakim śnił Frank Lampard, poprzedni trener Chelsea, który powtarzał, że Pulisic może być godnym następcą Hazarda, ale musi uwierzyć w swoje umiejętności, zerwać z altruizmem i poprawić wykończenie. - Jest dobry, bardzo dobry, ale musi poprzeć to liczbami. Ma wszystko, by zdobywać więcej bramek i częściej asystować - mówił w poprzednim sezonie. Ale Lampard nie zdążył się nim nacieszyć. Amerykanina hamowały kontuzje i - wierząc angielskim dziennikarzom - ciągłe porównania do Hazarda. Dlatego im zaprzeczał i wypierał podobieństwo. 

Thomas Tuchel przejął Chelsea w styczniu, ale też nie od razu dotarł do Pulisicia, mimo że znali się już z pracy w Borussii Dortmund. Jeszcze w lutym i marcu często zostawiał go na ławce rezerwowych. Jak mówi trener - instynktownie. Pamiętał, że w Bundeslidze znakomicie wywiązywał się z roli zmiennika. Wchodził na 20-30 minut i był koszmarem dla obrońców. Ale Pulicic z Chelsea przestał być nastolatkiem, chciał więcej. Dopiero ostatnie tygodnie to rozkwit jego formy: najpierw gol z West Bromem w przegranym meczu, tydzień później dwa trafienia przeciwko Crystal Palace, teraz koncert w Madrycie, będący jego najważniejszym wkładem w ten sezon i dowodem, że jednak nadaje się na wielkie mecze. Jeśli nie pomoże golem i asystą, to przynajmniej skupi na sobie uwagi obrońców i nie przestanie prowokować ich do popełnienia faulu. Już mecz z Porto skończył posiniaczony, bo aż jedenaście razy był faulowany - to najwięcej w spotkaniu Ligi Mistrzów od 2011 r., kiedy Leo Messi natrafił na obrońców Realu Madryt. We wtorek piłkarze Zidane’a też go nie oszczędzali - popełnili na nim sześć fauli. 

Co za akcja Chelsea! Pulisic daje prowadzenieCo za akcja Chelsea! Pulisic daje prowadzenie

To zresztą kolejne podobieństwo do Hazarda, który wiele meczów kończył z getrami podziurawionymi przez korki rywali. Ich obu hamowały w ostatnim czasie kontuzje. Książeczkę zdrowia Belga szczegółowo przeanalizowaliśmy tutaj i tutaj, natomiast Pulisic na początku sierpnia w finale Pucharu Anglii doznał kontuzji ścięgna. Stracił przez nią nie tylko większość meczu, którego wynik otworzył efektownym golem, ale też kolejne dwa miesiące - w tym okres przygotowawczy. A to odbiło się po powrocie. Nie był w formie, brakowało mu ogrania, a gdy już wydawał się wracać na niezły poziom, doznawał kolejnego urazu. Wracał i znów wypadał. O żadnej ciągłości nie było mowy. Od początku poprzedniego sezonu Chelsea opublikowała dziewięć komunikatów o jego kontuzji. Bolały nogi, cierpiała też głowa. Eksperci zauważyli, że zaczęło brakować mu charakterystycznej odwagi. Pamiętając o swojej kruchości, grał ostrożniej.

- Okres powrotów po kontuzjach i żmudnej rehabilitacji był dla niego najtrudniejszy. W dodatku przez pandemię musiał żyć w bańce, więc kursował tylko między ośrodkiem treningowym a pustym mieszkaniem. Do tego dochodziła presja, którą nakładali na niego kibice, ale też on sam, bo jest niezwykle głodny sukcesu. Bardziej od innych piłkarzy Chelsea. Z czasem to stawało się wykańczające, dlatego wszyscy cieszyli się, że wyjdzie na zgrupowanie reprezentacji USA i na kilkanaście dni zmieni środowisko. Rzeczywiście, wrócił z niego w lepszej formie - mówił "The Athletic" informator z Chelsea. 

A podstawowa różnica między Pulisiciem a Hazardem? Belg rzadko pomagał bocznemu obrońcy z takim zaangażowaniem jak Pulisic przeciwko Realowi. Tuchel przewidział, że Cesar Azpilicueta będzie miał problem, by nadążyć za Viniciusem Juniorem, więc wymagał od Pulicia wsparcia. Amerykanin wywiązał się bez zarzutu. Nie dość, że pomagał odzyskiwać piłkę i ograniczał ofensywne zapędy Marcelo (nie było to wyjątkowo trudne), to jeszcze zaraz po odbiorze dał się Viniciusowi sfaulować. Sędzia słusznie sięgnął po żółtą kartkę.

Eden Hazard zobaczył, czego najbardziej mu brakuje

W ostatnich miesiącach część kibiców zastanawiała się, czy Pulisicia nie sprzedać, by odzyskać chociaż część z zapłaconych za niego 64 milionów euro. Tuchel wciąż w niego wierzył. Prosił tylko o cierpliwość: kibiców i samego Amerykanina. - Kiedy podpisujesz kontrakt z Chelsea, chcesz grać co mecz. To normalne, ale niezwykle trudne. Musisz umieć być cierpliwym i niecierpliwym jednocześnie. Niecierpliwym, by rywalizować o swoje z innymi piłkarzami, bo mamy kadrę, w której każdy chce grać. Z kolei cierpliwość może sprawić, że będziesz w pełni gotowy, gdy dostaniesz szansę. Nie zjedzą cię nerwy, zagrasz spokojnie - tłumaczył Tuchel i przekonywał: - Pulisic jest w moich planach. To ważny piłkarz i ma potencjał, by rozstrzygać mecze z ławki rezerwowych lub grając od początku.

Liga Mistrzów. Real Madryt remisuje z Chelsea. Kiedy rewanż? Kto jest w korzystniejszej sytuacji?Liga Mistrzów. Real Madryt remisuje z Chelsea. Kiedy rewanż? Kto jest w korzystniejszej sytuacji?

W Madrycie wreszcie wszystko zagrało. Pulisic nie zmarnował nawet minuty z 65, które dostał od Tuchela, choć po przerwie dało o sobie znać zmęczenie. Gdy schodził z boiska wydawał się kompletnie wyczerpany, ale wreszcie mógł być szczęśliwy, choć jego twarz nigdy nie zdradza zbyt wielu emocji. Znów minął się z Edenem Hazardem, który w 65. minucie pojawił się na boisku, by nieco ożywić ofensywę Realu Madryt - stworzyć przewagę, przełamać schemat, zaopiekować się piłką. Piłkarzom Zidane’a wyraźnie tego brakowało. Dla Hazarda mecz z Chelsea był dla niego wyjątkowy, ale do przełomu nie doszło. Nie miało prawa dojść, bo wracający po kolejnej kilkutygodniowej przerwie Belg, stracił swoje największe atuty: dynamikę, swobodę i odwagę. Cechy, które zobaczył w bramkowej akcji Pulisicia.

Więcej o: