Aplikacja Fotball LIVE
  POBIERZ

Nie podobała się wam Superliga? To zobaczcie, jak ma działać Liga Mistrzów. UEFA przegłosowała zmiany

Jakub Kręcidło
Skoro Superliga została okrzyknięta elitarnymi rozgrywkami klubów, które chcą dbać tylko o siebie, to jak nazwać nowy format Ligi Mistrzów? Superligą w wersji "light"?

W trakcie superligowego zamieszania UEFA przedstawiała się jako spółka dbająca o kibica i mniejsze kluby. I, oczywiście, w pewnym sensie, dzięki różnym mechanizmom solidarnościowym, nią jest. Ale to w dużej mierze PR-owe gierki i próba wybielenia się za pomocą skompromitowanej dwunastki uciekinierów, która próbowała odłączyć się, by stworzyć Superligę. Nowa, zreformowana Liga Mistrzów, którą zobaczymy od 2024 roku, to Superliga w wersji light. Główną różnicą będzie fakt, że dalej w dużej mierze o kwalifikacji do rozgrywek decydować będą względy sportowe, ale - generalnie - chodzi o to, by bogaci byli pewni dalszego dostępu do kasy z europejskich pucharów.

Zobacz wideo Powstała Superliga, w tle konflikt interesów. "UEFA ma problem z tym, że kluby chcą zarabiać pieniądze bez niej"

Zabetonowana Liga Mistrzów. Była rozgrywkami dla bogatych i tak pozostanie

W poniedziałek Komitet Wykonawczy UEFA przegłosował reformę Ligi Mistrzów, nad którą UEFA i ECA (Europejskie Stowarzyszenie Klubów) pracowały od lat. Gruntownie zmieni się system rozgrywek (o nim zaraz), ale też zmieni się liczba drużyn biorących udział w zmaganiach. Stawka zostanie powiększona z 32 do 36 zespołów w sposób, który lobbowały topowe kluby, ale dalej będzie zabetonowana. Aby się do niej zakwalifikować, drużyny z mniejszych krajów będą potrzebować praktycznie cudu i pozostanie im rywalizacja w mniej elitarnych (a zarazem dających mniej pieniędzy) Lidze Europy czy Lidze Konferencji Europy. Cztery miejsca, o które UEFA poszerzy Ligę Mistrzów, zostaną podzielone w poniższy sposób:

  • dwa miejsca trafią do najsilniejszych ekip z klubowego rankingu, które nie zakwalifikują się do Champions League. Oznacza to, że jeśli w ligowych rozgrywkach powinie się noga wielkiej firmy, np. Manchesteru United, Atletico czy Juventusu, to i tak dwie drużyny z najwyższym współczynnikiem zagrają w Lidze Mistrzów. Może prowadzić to do absurdalnych sytuacji, w których np. West Ham zajmuje 5. miejsce w Premier League, a Arsenal 6., ale to Kanonierzy wejdą do Champions League, bo mieliby najwyższy współczynnik. Jest jednak jeden warunek kwalifikacji: klub ubiegający się o grę w LM musi zająć w lidze miejsce dające prawo gry w europejskich pucharach

Najbliższy przyjaciel zdradził szefa UEFA, by stworzyć Superligę. Wbił nóż w plecy ojcu chrzestnemu swoich dzieci!Najbliższy przyjaciel zdradził szefa UEFA, by stworzyć Superligę. Wbił nóż w plecy ojcu chrzestnemu swoich dzieci!

  • jedno miejsce trafi do piątej najsilniejszej ligi w Europie, która otrzyma trzecie gwarantowane miejsce w Lidze Mistrzów
  • ostatnie miejsce trafi do mistrza kraju z lig z miejsc 11-25 w rankingu UEFA, który będzie najwyżej w klubowym rankingu UEFA. Oznacza to, że pewne miejsce w tegorocznej Champions League dostałby Szachtar. Liga ukraińska jest w rankingu na 12. pozycji, tuż za szkocką, ale ekipa z Doniecka jest znacznie wyżej w klubowym rankingu UEFA niż mistrz Szkocji, Glasgow Rangers.

Mózg, twarz i nazwisko Superligi: Perez poniósł spektakularną porażkę. Te słowa brzmią śmiesznieMózg, twarz i nazwisko Superligi: Perez poniósł spektakularną porażkę. Te słowa brzmią śmiesznie

Florentino Perez pytał: "Czy ktoś rozumie system nowej LM?". To trudne zadanie

To niejedyna zmiana. Szalony będzie też system rozgrywek, którego - jak przyznał w wywiadzie dla „El Chiringuito” - nie rozumiał Florentino Perez i którego kibice też do końca nie rozumieją. Zamiast podziału na grupy, będzie jedna tabela z 36 drużynami. Każdy klub rozegra po 10 meczów, pięć u siebie i pięć na wyjeździe. Drużyny będą uszeregowanie według rankingu i podzielone na cztery koszyki. Zespoły z pierwszego koszyka rozegrają dwa mecze z ekipami z pierwszego koszyka, po trzy z zespołami z koszyków 2 i 3, oraz dwa z drużynami z czwartego koszyka. Przeciwnicy będą wyłaniani na zasadzie losowania, tak samo jak to, które mecze odbędą się u siebie, a które na wyjeździe.

W ten sposób UEFA zagarnęła dla siebie kolejne cztery terminy meczowe, ograniczając ich dostępność dla krajowych lig czy pucharów, które będą musiały zreorganizować terminarz, co spotkało się z krytyką np. angielskich władz. Federacja argumentuje, że "fani dostaną więcej szans na zobaczenie najlepszych drużyn w bezpośredniej rywalizacji" i że "każdy mecz będzie miał wielkie znaczenie". I tak rzeczywiście będzie. Zgodnie z przyjętym formatem, na podstawie tabeli po ostatniej, dziesiątej kolejce Ligi Mistrzów, osiem najlepszych drużyn trafi od razu do 1/8 finału. Ekipy z miejsc 9-24 zmierzą się w dwumeczu o prawo dołączenia do 1/8 finału. Szesnastka stworzy "normalną" fazę pucharową w systemie play-off, natomiast reszta pożegna się z europejskimi pucharami.

Scena z Ligi MistrzówWojna na śmierć i życie. Superliga zniszczy UEFA? Prezes Realu jest bezczelny

Superliga upadła, ale świat futbolu musi ją wykorzystać. Nieudany bunt wielkich klubów musi być początkiem rozmów nad przyszłością piłki

Choć nie wolno stawiać znaku równości między Superligą a UEFA i FIFA, to jasno widać, że nowy projekt Champions League to ukłon w stronę bogatszych klubów. Potwierdzają to niedawne informacje zachodnich mediów, w tym Bloomberga, o tym, że europejska federacja i ECA dogadują szczegóły holdingu, który miałby zajmować się organizacją kontynentalnych pucharów. W niego kilka miliardów euro wpompować miałyby banki inwestycyjne, a kasa trafiłaby do klubów potrzebujących finansowego wsparcia po pandemii. Czy tak się wydarzy? I czy rzeczywiście nową Ligę Mistrzów zobaczymy „dopiero” w 2024 roku? Na te, jak i inne pytania, na razie odpowiedzi nie ma.

Na razie pewne jest to, że twórcy projektu Superligi zostali tak skompromitowany, że przez najbliższe miesiące, a może i lata, nikomu do głowy nie przyjdzie nawet myślenie na ten temat. UEFA, teoretycznie, znajduje się obecnie w pozycji siły i może spokojnie działać, a Aleksander Ceferin może jak dobry wujek przyjmować pod skrzydła kolejne kluby, które ledwie kilkadziesiąt godzin temu wypowiedziały mu wojnę. Klęska projektu Superligi nie może jednak oznaczać końca debaty. Przeciwnie – powinien stanowić rozpoczęcie kluczowych rozmów na temat przyszłości futbolu i tego, jak przyciągnąć kibica, jak zadbać i o bogatych, i o biednych czy jak zarządzać nieustannie rosnącymi budżetami, jednocześnie bezmyślnie nie paląc pieniędzy.

Grzmią po upadku Superligi: Tak UEFA przekupiła kluby. Grzmią po upadku Superligi: Tak UEFA przekupiła kluby. "Jeden arcywróg"

Tak jak już wcześniej pisaliśmy w Sport.pl, Superliga obnażyła chciwość szefów futbolu, zarówno prezesów wielkich klubów jak i UEFA, której oberwało się od Pepa Guardioli czy Ronalda Koemana. – UEFA dużo mówi, ale nic nie robi i nikogo nie słucha, nawet piłkarzy czy trenerów. Liczy się dla nich tylko kasa i mają to, ile meczów gramy. Zresztą, to samo dzieje się w Hiszpanii. W środę gramy o 22.00. Kto myśli o zawodnikach? – grzmiał w środę szkoleniowiec Barcelony. I trudno się z nim nie zgodzić.