Aplikacja Fotball LIVE
  POBIERZ

Francuzi zachwyceni: Piłka nożna ma swojego Robin Hooda. Ale czy to prawda?

Są krytykowani za szastanie pieniędzmi. Sprytnie omijali zasady finansowego Fair Play. Ich prezes jest podejrzany przez szwajcarską prokuraturę o wręczanie łapówek byłemu działaczowi FIFA. Przy Superlidze wyszli na aniołów. Oznajmili, że to rozgrywki sprzeczne z wartościami sportowej sprawiedliwości i zebrali brawa. Dlaczego PSG nie znalazło się w grupie 12 klubów gotowych do futbolowej rewolucji?

To lawirowanie między polityką, dyplomacją, szerzej pojętym biznesem, interesem i - co w przypadku PSG może zabrzmieć dziwnie - etyką. Na pierwszy rzut oka paradoksem jest, że katarski klub, który w futbolowym świecie uchodzi za tego niegrzecznego, nie włączył się do ruchu futbolowych rebeliantów. Potężne i możne marki kierowane chęcią większych zysków, ale też jak tłumaczą, uatrakcyjnieniem futbolu i wyjściem naprzeciw młodemu pokoleniu, wymyślili produkt elitarny, który miał być ucztą dla bogatych i miodem na serce dla kibiców. To był produkt, który mógłby się wydać skrojony dla katarskich miłośników słowa "naj". Ci inwestując w PSG od 2011 roku marzą przecież, by Paryż wszedł na sam szczyt piłkarskiej elity.

Zobacz wideo Superliga to cios w Bayern Monachium, który radzi sobie finansowo. "Mogą się skazać na peryferie futbolu"

Stojąc obok Superligi, od początku ryzykowali natomiast zjechanie na futbolową bocznicę. A może dokładnie wiedzieli, co robili? Fakt jest taki, że zebrali brawa i podziękowania od UEFA za lojalność i zyskali w oczach swoich fanów, a media we Francji zauważyli, że prezesa klubu można teraz określić mianem Robin Hooda.

Anioł z wilka 

Na początku warto zauważyć, że choć PSG nie wyraziło chęci przystąpienia do Superligi, to też jakoś stanowczo jej nie potępiało. Nie przywiązujemy tu zbytniej uwagi do słów pomocnika Paris Saint-Germain, Andera Herrery, który w ostrym wpisie na Twitterze napisał, że nie może milczeć gdy "bogaci kradną to, co stworzyli ludzie, co jest najpiękniejszym sportem na świecie". To jest jego prywatna opinia. 

Chodzi o oficjalne komunikaty i wypowiedzi prezesów czy dyrektorów klubów. Te padające z ust Nassera Al-Khelaifiego wydawały się spokojne i wyważone. - PSG jest głęboko przekonane, że piłka nożna to gra dla każdego. Będziemy nadal współpracować z UEFĄ i Europejskim Stowarzyszeniem Klubów (ECA) w oparciu o zasady godności i szacunku dla wszystkich - oświadczył szef Qatar Sports Investments, po 45. Kongresie UEFA, gdy europejskim działaczom grunt palił się pod nogami.

France Soccer Champions LeagueSuperliga kontratakuje wobec gróźb UEFA i FIFA. "Złożyliśmy wniosek do właściwych sądów"

Al-Khelaifi na tym kongresie znów został zresztą wybrany członkiem Komitetu Wykonawczego UEFA.

Będzie tam wraz z Karlem-Heinzem Rummenigge (prezesem Bayernu, który też odrzucił opcję dołączenia do Superligi) przedstawicielem ECA. To wyraz zaufania europejskiego organu dla obu panów. Prezesowi PSG za nieprzystępowanie do Superligi, na wtorkowym kongresie publicznie podziękował zresztą szef UEFA Aleksander Ceferin. Nazwał go "wielkim człowiekiem, respektującym wartości futbolu". Wychodzi na to, że Katarczyk z piłkarskiego wilka, staje się futbolowym aniołem, który przyczynił się do pomocy europejskiej organizacji w walce z rebeliantami. Nie godził się na zabieranie pieniędzy biednym, by dawać je bogatym. To pewnie dlatego "Le Figaro" porównało go nawet do Robina Hooda, choć dodało, że to ironiczna wersja całej historii.

Finansowe gierki i łapówkarskie oskarżenia

Przypomnijmy, z czym w ostatnich latach kojarzyło się PSG władzom UEFA i piłkarskim kibicom. Po pierwsze ze sprawą łamania zasad finansowego Fair Play. Dosypywania katarskich dolarów, zmieniania umów ze sponsorami, kreatywną księgowością, która miała sprawić, by między szastaniem pieniędzmi na piłkarzy i klubowymi wpływami nie było niedozwolonej dziury budżetowej. Batalie prawne w tej sprawie skończyły się nieco zaskakująco. UEFA w pewnym momencie nie przekazała w terminie dokumentów do Trybunału Arbitrażowego ds. Sportu i sprawę zamknięto z powodów proceduralnych. Władze PSG mogły odetchnąć. 

W 2020 roku Al-Khelaifi oraz Jerome Valcke (były sekretarz generalny FIFA) zostali oskarżeni przez szwajcarską prokuraturę o korupcję przy przetargu na prawa transmisji spotkań piłkarskich. Al-Khelaifi miał załatwić dla swojej grupy medialnej beIN, m.in. prawa do pokazywania mundiali w latach 2018-2030. 

Scena z Ligi MistrzówWojna na śmierć i życie. Superliga zniszczy UEFA? Prezes Realu jest bezczelny

Nazwisko Katarczyka w kontekście rzekomo wręczanych łapówek wymieniane było też przy przyznawaniu Katarowi piłkarskich MŚ w 2022 roku i staraniach w 2017 roku o organizację mistrzostw świata w lekkoatletyce przez Dohę (przelew na 3,5 mln dolarów dla byłego prezydenta IAAF-u). Al-Khelaifi wyrabiał sobie opinie działacza, który potrafi wszystko załatwić, zarówno dzięki swej pozycji, jak i funduszom, a o konsekwencje się nie martwi.

MŚ 2022 wyratowały UEFĘ?

Francuscy analitycy zauważają, że w obecnym czasie katarska opozycja PSG względem FIFA i UEFA (mówią w sprawie Superligi jednym głosem) byłaby strzałem w stopę. 

- Dla mnie stanowisko aprobaty Superligi przez PSG, wyrażane głosem ich katarskich właścicieli, byłoby czymś komplikującym sprawę MŚ 2022 - zasugerował w rozmowie z "Le Parisien" Thierry Granturco, specjalista prawa sportowego. Zasugerował, że jego zdaniem mistrzowie Francji nie mogliby zmienić tego frontu aż do zakończenia najbliższego mundialu, który jest dla nich sprawą najważniejszą. W tym kontekście szybki start Superligi był PSG nie na rękę. Ale czy tak byłoby później?

"Jak mieliby radzić sobie bez znacznych dochodów, które generuje Superliga, szczególnie w czasie poważnego kryzysu finansowego? Jak zatrzymać Mbappe i Naymara tłumacząc im, że nie będą grali w turnieju, w którym występują najlepsi zawodnicy i kluby na świecie?" - zastanawiali się dziennikarze tej gazety. "L’Equipe" zauważyło, że to dlatego Al-Khelaifi stał w połowie drogi między dwoma ścierającymi się obozami. Z jednej strony chce być prezesem jednego z dziesięciu najpotężniejszych klubów Europy, z drugiej musi lawirować przed dwunastoma klubami, które chcą pędzić w inną stronę. Choć po 48 godzinach ta liczba sukcesywnie się zmniejszała, aż pomysł Superligi upadł.

Florentino Perez i Andrea AgnelliSuperliga wydała oświadczenie po rezygnacji większości klubów. Jest nowy plan

Ponoć prezes PSG robił, co mógł, by pogodzić zwaśnione strony. "Jeśli mu się to uda, to na oczach piłkarskiej Europy, wyjdzie z tej sytuacji jako człowiek jeszcze silniejszy" - oceniało "L'Equipe" nim jeszcze Superliga upadła. Być może dla niektórych Al-Khelaifi z roli wilka przeobraził się w futbolowego bohatera.

Konkurencja dla Ligi Mistrzów nie jest na rękę Katarowi

Można to tłumaczyć poświęcaniem się dla biedniejszych, wartościami, ale można też biznesem. Wszak było sporo powodów, dlaczego popieranie Superligi przez PSG byłoby nielogiczne. Jak pisaliśmy prezes paryżan jest jednocześnie szefem beIN Media Group. Optując za zakładaniem nowych prestiżowych rozgrywek zaszkodziłby katarskiemu konglomeratowi medialnemu. To właśnie BeIn na wielu rynkach przyciąga do siebie widzów prawami do transmisji Champions League, w które przez ostatnie lata wpompował do UEFA miliardy euro. Dewaluowanie posiadanego produktu, czy przyczynianie się do stworzenia konkurencyjnego tworu byłoby biznesowym samobójstwem.

W ostatnich miesiącach narracja Al-Khelaifiego dotycząca możliwej Superligi podkreślała, że nie interesują go rozgrywki zamknięte, że to jest przeciwne idei sportu. Ostatecznie okazało się, że 12 klubów stojących za uruchomieniem nowego produktu dopuszcza możliwość zostawienia pięciu miejsc dla drużyn, które mogłyby do turnieju w jakiś sposób awansować. Być może dla Al-Khelaifi będzie to ważny punkt w przyszłości.

W przypadku PSG i Katarczyka warto jednak przypomnieć o obsesji Champions League. Qatar Sports Investmens od 2011 roku robi wszystko, by wznieść upragniony puchar i z każdym rokiem wydaje się tego bliżej, a Al-Khelaifi to człowiek uparty. W poprzednim sezonie PSG dostało się do finału rozgrywek, gdzie przegrało z Bayernem.  

- Obiecuję, że wygramy LM - zapowiadał wtedy prezes w rozmowie z RMC Sport.  

W tym sezonie jego drużyna jest w półfinale turnieju. Odhaczając obiecywany puchar Ligi Mistrzów zawsze będzie można dostać apetytu na trofeum wymyślone przez piłkarskich gigantów w przyszłości. Być może za jakiś czas pomysłowi autonomicznej, ekskluzywnej i gwarantującej dużo większe pieniądze Superligi, PSG przyklaśnie jako pierwsze?