Aplikacja Fotball LIVE
  POBIERZ

"Superliga ma uratować futbol. Jeśli jej nie wprowadzimy, w 2024 wszyscy będziemy martwi"

Jakub Kręcidło
Fakty są takie, że z roku na rok piłka traci popularność. Oglądalność maleje, tak samo jak wpływy z praw telewizyjnych. Potrzebujemy zmian. A pandemia była dla nas sygnałem, że trzeba działać już, teraz, bo wszyscy jesteśmy zrujnowani. Musimy jak najszybciej zaadaptować się do nowego świata, w którym 40 procent osób między szóstym a 24. rokiem życia nie interesuje się futbolem - powiedział Florentino Perez, prezes Realu Madryt i Superligi, w rozmowie z dziennikarzami w hiszpańskim programie "El Chiringuito".

W trakcie pandemii największe kluby na świecie rewolucjonizują światowy futbol. W nocy z niedzieli na poniedziałek oficjalnie potwierdzono plan stworzenia Superligi, a dzień później poznaliśmy szczegóły planu. Gdy wybiła północ w nocy z poniedziałku na wtorek, w studiu hiszpańskiej telewizji MEGA pojawił się Florentino Perez, prezes Realu i Superligi. – W nowym studiu jestem pierwszy raz i pewnie ostatni. Zależy jak będziecie mnie traktować – rzucił z uśmiechem Florentino, a później porozmawiał z Josepem Pedrerolem, jednym z najważniejszych hiszpańskich dziennikarzy, o Superlidze. Hiszpan mówił...

Zobacz wideo Powstała Superliga, w tle konflikt interesów. "UEFA ma problem z tym, że kluby chcą zarabiać pieniądze bez niej"

O tym, dlaczego zdecydowano się na stworzenie Superligi: „Sytuacja futbolu jest bardzo zła. Od początku pandemii, Real stracił 400 milionów euro. Wszystkie ligi zrzeszone w ECA? Pięć miliardów euro. Jako najważniejsze kluby z Hiszpanii, Anglii czy Włoch musieliśmy znaleźć rozwiązanie. I uznaliśmy, że skoro zostaliśmy pozbawieni pieniędzy ze źródeł innych niż prawa telewizyjne, najlepszym sposobem na poprawienie sytuacji będzie sprawienie, by mecze były atrakcyjniejsze. Tworząc Superligę, która będzie miała grać w środku tygodnia zastępując Ligę Mistrzów, zatrzymamy spadek dochodów. Pracowaliśmy długo i ciężko, od ponad dwóch lat, a pandemia kazała nam przyspieszyć”.

O tym, że piłka nożna potrzebuje rewolucji: „Do świata futbolu wszedłem w 2000 roku. Mówcie, że jestem stary lub doświadczony, ale uważam, że musi on ewoluować tak jak ewoluowały inne aspekty życia. Fakty są takie, że z roku na rok piłka traci popularność. Oglądalność maleje, tak samo jak wpływy z praw telewizyjnych. Potrzebujemy zmian. A pandemia była dla nas sygnałem, że trzeba działać już, teraz, bo wszyscy jesteśmy zrujnowani. Musimy jak najszybciej zaadaptować się do nowego świata, w którym 40 procent osób między szóstym a 24. rokiem życia nie interesuje się futbolem”.

Sekcja Piłkarska 85Przewrót w europejskim futbolu. "Koniec piłki nożnej, jaką znamy" [SEKCJA PIŁKARSKA #85]

O tym, dlaczego młodzi ludzie nie interesują się futbolem: „Jest wiele meczów. Brakuje jakości. Zresztą, młodzi mają też lepsze rzeczy do roboty. Futbol musi być atrakcyjniejszy także dla młodszego pokolenia i wiemy, że starcia Realu z Manchesterem czy Barcelony z Milanem będą zdecydowanie ciekawsze niż te między skromniejszymi ekipami. Musimy sprawić, by dzieci porzuciły telefony i tablety i oglądały mecze. A im lepsze drużyny będą na boisku, tym większe mamy szanse na sukces. A jeśli młodzi mówią, że spotkania są za długie, to albo trzeba uatrakcyjnić grę, albo ją skrócić”.

O UEFA: „To monopolista, który musi być zdecydowanie bardziej transparentny. Obecnie, Liga Mistrzów jest atrakcyjna dopiero od ćwierćfinałów. Reszta nie cieszy się szczególnym zainteresowaniem. UEFA pracowała nad innym formatem, który ogłosiła w poniedziałek i którego, z całym szacunkiem, nikt nie rozumie. On nie produkuje pieniędzy, by uratować światowy futbol. A zmiany UEFA chce wprowadzić w 2024 roku... W 2024 roku będziemy martwi. Są kluby, które straciły setki milionów euro! Superliga gwarantowałaby nam trzy- lub nawet czterokrotnie wyższe przychody niż Liga Mistrzów. A futbol to piramida: jeśli bogaci mają kasę, to ta trafia do klubów z poniższych szczebli, bo dochodzi do transferów, a też chcemy dzielić się pieniędzmi. Ale UEFA tego nie rozumie. Nie wiem, dlaczego się obrażają. W komunikacie powiedzieliśmy, że chcemy rozmawiać, jednak w zamian słyszymy groźby i słowa z ust pana Aleksandra Ceferina, które są niegodne szefa tak wielkiej firmy”.

Martin BraithwaiteDbanie o kibica? Żarty na bok. Superliga to pełna hipokryzji gra o kasę z klubami, które nie chcą pośredników

O groźbach UEFA ws. wykluczenia klubów z Ligi Mistrzów czy piłkarzy z reprezentacji: „Pod względem prawnym, nie ma takiego tematu. Piłkarze się o to nie boją. Żaden się ze mną nie kontaktował. To zamieszanie, które wprowadza UEFA i ludzie, którzy mylą rolę monopolisty z byciem właścicielem. Ani Real, ani City, ani jakikolwiek inny klub nie zostanie wyrzucony z Ligi Mistrzów”.

O strachu o spadek jakości krajowych lig: „Kompletnie nie wiem, z czego bierze się ten strach. Przecież my nie chcemy odchodzić z rozgrywek ligowych. To byłaby głupota. Dlaczego Real miałby nie grać w LaLiga? W koszykówkę gramy w krajowej lidze ACB i w Eurolidze. Na początku były trudności, to prawda, ale możemy tak spokojnie żyć i grać także w krajowych ligach. Chcemy dzielić się pieniędzmi i grać w prosty sposób. Ani my, ani Anglicy, ani nikt inny nie chciał opuszczać krajowych rozgrywek. Borisowi Johnsonowi powiedzieli, że Superliga oznaczać będzie koniec Premier League. Kiedy przekona się, że to nieprawda i że wcisnęli mu głupotę... Nie ma się co martwić”.

O rozgrywkach międzynarodowych i wypuszczaniu zawodników na zgrupowania: „Trzeba zmienić mnóstwo rzeczy. Rozgrywamy zbyt wiele meczów. Są rozgrywki, których nazwy nie zna zdecydowana większość kibiców. Taka jest prawda. Granie z zawodnikami z klubów nie ma większego sensu”.

Najbliższy przyjaciel zdradził szefa UEFA, by stworzyć Superligę. Wbił nóż w plecy ojcu chrzestnemu swoich dzieci!Najbliższy przyjaciel zdradził szefa UEFA, by stworzyć Superligę. Wbił nóż w plecy ojcu chrzestnemu swoich dzieci!

O Superlidze i systemie rozgrywek: „To nie będzie zamknięta liga. Nigdy o takiej nie myśleliśmy. Piętnaście zespołów będzie grać na stałe i podpisze kontrakty. Ale pozostałych pięć miejsc pozostaje wolnych, być może dla Sevilli, być może dla Napoli, być może dla Romy. Żaden sport nie ma czterech miliardów kibiców. To wielka baza. Chcemy wystartować jak najszybciej. Być może już teraz, jeśli uda się dogadać z UEFA, być może trzeba będzie poczekać jeszcze rok. Tu nie chodzi o sytuację, w której albo byłoby po naszemu, albo w ogóle”.

O strachu kibiców mniejszych drużyn: „Dla nich Superliga to dobra wiadomość. Ich przetrwanie zależy od tego, czy wielkie kluby przetrwają i będą mieć się dobrze. Nie może być tak, że w LaLiga Barcelona traci kasę, ale zarabiają średniacy. Tak się wydarzyło ze względu na dziwne czasy, ale tak nie może być. Dla Realu pieniądze z praw telewizyjnych stanowią 20-25 procent budżetu. Dla innych, przynoszących zyski, to prawie 100 proc. Chcemy, by wszystkim żyło się dobrze. Solidarność będzie dla nas kluczowym tematem i nie wyobrażam sobie, byśmy w Superlidze grali składem A, a w LaLiga składem B – wtedy strzelalibyśmy sobie w stopę”.