Aplikacja Fotball LIVE
  POBIERZ

"Zabójstwo piłki nożnej". Niemcy grzmią i nie są osamotnieni. Wojna winnych z winnymi

Trener Kazimierz Górski mawiał, że gdyby pieniądze grały w piłkę Katar byłby mistrzem świata. Niechybnie zmierzamy w tym kierunku. Superliga jest kolejnym etapem komercjalizacji futbolu, która odziera go z prawdziwej rywalizacji i resztek romantyczności.

- Tylko ktoś, kto naprawdę nienawidzi piłki nożnej, może stać za Superligą - napisał w niedzielę brytyjski "The Guardian". Trudno się z tym nie zgodzić. Czołowe drużyny Europy postanowiły zrobić rewolucję dla większych zysków. Nie chcą się nimi dzielić z nikim: ani z UEFA, ani z mniejszymi klubami.

Zobacz wideo Co wiemy o powstającej Superlidze?

Zabicie nieprzewidywalności 

Nie jest to wielkie zaskoczenie. Pieniądz od lat rządzi piłką nożną. Determinuje jej rozwój. Coraz wyższe transfery, coraz większe dochody klubów, zarobki piłkarzy. Superliga jest logiczną konsekwencją tego, co dzieje się od dawna. Spekulowano o jej powstaniu, ale wydawało się, że ten moment tak szybko nie nadejdzie, że to tylko taki straszak. A tu bach: w nocy z niedzieli na poniedziałek 12 europejskich klubów potwierdziło plany powstania nowych rozgrywek. Jest już nawet termin ich rozpoczęcia - w sierpniu po mistrzostwach Europy.

Niespodzianki nie ma, panuje smutek, w jakim kierunku zmierza futbol. Superliga pozbawi nas najcenniejszego elementu sportowej rywalizacji - nieprzewidywalności. Będzie można zapomnieć o obrazkach, które widzieliśmy w ostatnich latach w Lidze Mistrzów: półfinałach z udziałem Ajaksu Amsterdam, Monako czy Lyonu, finale Porto - Monako, dwóch finałach z udziałem Valencii.

W jakim kierunku zmierza futbol 

Superliga to kolejny sposób na zohydzenie kibicom futbolu. Tych ostatnio nie brakowało. Od 2026 roku na mistrzostwach świata zagra aż 48 reprezentacji, które zostaną podzielone na 16 grup. Przyszłoroczny mundial będzie ostatnim, w którym wystąpią tylko 32 drużyny. Wszystko dla większych zysków. Podobną zmianę przeszły mistrzostwa Europy rozszerzone z 16 do 24 drużyn narodowych. Dziś trudniej jest nie awansować na Euro niż awansować.

Najbliższe mistrzostwa świata odbędą się w Katarze. Na stadionach budowanych przez najemników z Azji i Afryki, którym zabiera się paszporty i są traktowani jak współcześni niewolnicy. Organizacje międzynarodowe na czele z Amnesty International alarmują o tym od miesięcy, a jedyne na co stać piłkarską społeczność, to słowa oburzenia z ust nielicznych. - To źle, że ten turniej został przyznany Katarowi. Wielu robotników to pracownicy migrujący z innych krajów i pracują bez przerw w upale do 50 stopni. Cierpią z powodu nieodpowiedniego odżywiania i braku wody pitnej, co jest szaleństwem w tych temperaturach - stwierdził ostatnio Toni Kroos, piłkarz Realu Madryt

Trener Kazimierz Górski mawiał, że gdyby pieniądze grały w piłkę Katar byłby mistrzem świata. Na razie zorganizuje mistrzostwa świata, ale kto wie, czy w przyszłości nie kupi sobie medalu na mundialu. Tak, jak sześć lat temu w piłce ręcznej, gdy na mistrzostwach globu w Dausze gospodarze naszpikowani gwiazdami z innych krajów zajęli drugie miejsce, po drodze ogrywając m.in. biało-czerwonych w półfinale.

Bayern Monachium wróci do Ligi Mistrzów?! Lewandowski będzie miał szansę na tytuł!Bayern Monachium wróci do Ligi Mistrzów?! Lewandowski będzie miał szansę na tytuł!

Inwestorzy z Bliskiego Wschodu mają coraz większe wpływy w europejskim futbolu. Szejk z Emiratów Arabskich zainwestował ostatnio nawet w Beitar Jerozolima, klub uchodzący od lat za najbardziej antyarabski w Izraelu. Za moment w półfinale Ligi Mistrzów będziemy mieli derby petrodolarów, klubów zarządzanych przez arabskich właścicieli: PSG - Manchester City. 

UEFA zamierza w najbliższym czasie zrezygnować z Finansowego Fair Play, które miało wyrównać szanse w futbolu, ale każdy próbował je obchodzić dłuższymi wypożyczeniami i kreatywną księgowością. Ważą się losy Superligi, a w poniedziałek europejska federacja przegłosowała zmiany w Lidze Mistrzów. Ta została rozszerzona do 36 drużyn w nowym kontrowersyjnym formacie, który również ma zagwarantować więcej pieniędzy. 

Protest kibiców Liverpoolu i Leeds, a także zawodników Leeds przed meczem Premier LeagueKibice śpiewali "J***ć Superligę!", a Leeds uderzyło w Liverpool! Mecz Premier League stał się protestem

Jak zarobić więcej

Zmieniają się także rozgrywki krajowe. Rok temu Hiszpanie zorganizowali Superpuchar w Arabii Saudyjskiej. I to w nowym formacie Finał Four, gdzie obok mistrza kraju (Barcelona) i zdobywcy Pucharu Hiszpanii (Valencia) zagrały ekipy Realu Madryt i Atletico Madryt. Efekt? W finale walczyły te dwie ostatnie, a zwyciężyli "Królewscy", co było kpiną z rozgrywek. Szef LaLiga Javier Tebas od dawna marzy o rozgrywaniu spotkań w USA. Były dyskusje, by organizować mecze ligowe w terminach korzystnych dla azjatyckich telewidzów, jak np. El Clasico o 12:00 w południe. Barcelona używa do reklamy hasła „Więcej niż klub”. Tylko jak pogodzić to motto z występem w elitarnej Superlidze? Jak wytłumaczy kibicom zerwanie z tradycją?

Swoisty paradoks: futbol, który pozwala wyrwać się ze skrajnej biedy i najniebezpieczniejszych ulic Afryki czy Ameryki Południowej stał się cynicznym biznesem, który odziera kibiców z resztek marzeń o romantyzmie, a piłkarzy ze słabszych drużyn z szansy na rywalizację z najlepszymi. - Stworzona przez biednych, skradziona przez bogatych - taki transparent o piłce nożnej pojawił się cztery lata temu na stadionie tunezyjskiego Club Africain przed sparingiem z PSG zarządzanym przez Katarczyków. 

Wojna winnych z winnymi

UEFA i FIFA grożą klubom, które dołączają do Superligi, że zostaną wykluczone z rozgrywek europejskich, krajowych, a ich piłkarze z występów reprezentacyjnych na turniejach rangi mistrzowskiej. Jednocześnie obie federacje piłkarskie apelują o solidarność i odwołają się do moralności. Totalna hipokryzja. Działacze tych samych federacji są jednymi z głównych odpowiedzialnych za komercjalizację futbolu. W tej wojnie, bo takie określenie pada w zagranicznych mediach, użył go także m.in. sekretarz PZPN Maciej Sawicki w rozmowie z Polsat Sport, nie ma tylko dobrych i tylko złych. Czołowe kluby, FIFA i UEFA myślą tylko o zyskach. 

- Zakochałem się w popularnej piłce nożnej, w piłce nożnej kibiców, marzyłem o tym, by zobaczyć, jak drużyna mojego serca rywalizuje z najlepszymi. Jeśli europejska Superliga rozwinie się, te marzenia się skończą, skończą się złudzenia fanów drużyn, które nie są gigantami, że potrafią wygrywać na boisku w najlepszych rozgrywkach. Kocham piłkę nożną i nie mogę o tym milczeć, wierzę w ulepszoną Ligę Mistrzów, ale nie w bogatych kradnących to, co stworzyli ludzie, co jest niczym innym jak najpiękniejszym sportem na świecie - napisał Ander Herrera z PSG. Piękne słowa, które brzmią jednak dość zabawnie z ust piłkarza należącego do klubu sponsorowanego przez łamiących prawa człowieka, niemożliwie bogatych Katarczyków. 

Do Superligi na ten moment nie weszły niemieckie kluby. - To zabójstwo piłki nożnej - mówi o nowych rozgrywkach Rudi Voeller, dyrektor sportowy Bayeru Leverkusen. Podobnych głosów w Niemczech jest więcej. Voeller odnosi się też wprost do Liverpoolu, jednego z 12 zespołów, które dołączają do Superligi: "To wstyd dla drużyn, których kibice śpiewają "Nigdy nie będziesz szedł sam". "You’ll Never Walk Alone" to hymn Liverpoolu, a pierwsi kibice protestowali już przed stadionem Anfield Road. Ich i piłkarzy nikt nawet nie zapytał o zdanie.

Prezes Realu Madryt Florentino Perez, który został pierwszym szefem Superligi, przekonywał w nocnym wywiadzie w programie "EL Chiringuito", że nowy projekt przysłuży się także tym mniejszym klubom. Wydaje się, że prędzej zabije współzawodnictwo w ligach krajowych, jeśli ich władze ostatecznie nie wyrzucą rebeliantów. Już dziś Atletico, Barcelona i Real mają gigantyczną przewagę nad resztą drużyn w LaLiga. Zyski z Superligi tylko powiększą te dysproporcje. To będzie koniec nie tylko romantyzmu w futbolu, ale i prawdziwej rywalizacji.