Aplikacja Fotball LIVE
  POBIERZ

Hiszpanie i Anglicy nie mają żadnej litości dla Atletico. Brutalne zderzenie z rzeczywistością. "Argument o zapaści naszej ligi"

Hiszpanie nie mają wątpliwości: to było zderzenie z rzeczywistością. I dla Atletico, i dla całej LaLiga. Porażka madrytczyków była dużym rozczarowaniem, a szukanie wymówek nie ma sensu. - Gdy rywal okazuje się lepszy, trzeba mu pogratulować - powiedział Diego Simeone.

Po meczu Chelsea z Atletico (2:0) nikt nie miał wątpliwości, kto zasłużył na awans. "Atleti zderzyło się z rzeczywistością" – przekonywały hiszpańskie media, a wymówek nie szukał też Diego Simeone. Gdy zapytano go o możliwy rzut karny po faulu Cesara Azpilcuety na Yannicku Carrasco, odpowiedział: – Nie szukam wymówek. Gdy rywal okazuje się lepszy, po prostu trzeba mu pogratulować.

Zobacz wideo Sukcesy sportowe Lewandowskiego, a zmiany biznesowe. Po Nike - kontrakt z 4F [Studio Biznes]

"Jeśli to był najlepszy zespół z LaLiga, to te rozgrywki muszą być w opałach"

I choć kapitan Atleti, Koke, przekonywał, że nikt w drużynie nie ma wątpliwości nt. kierunku, w którym zmierza, to eksperci byli bezlitośni dla graczy Rojiblancos. – Nie mam zamiaru nikogo obrazić, ale to wyglądało jak starcie Chelsea z drugoligowcem. Atletico nawet nie było blisko sprawienia problemów rywalowi – analizował Joe Cole, były skrzydłowy londyńczyków, który już po meczu w Bukareszcie (1:0 dla Chelsea) krytykował przeciwnika. – Jeśli to był najlepszy zespół z LaLiga, to te rozgrywki muszą być w opałach – ironizował Anglik.

"Im bardziej oddalamy się od krajowej ligi, tym bardziej nasze zespoły pokazują swoje prawdziwe oblicze" – czytamy w gazecie "MARCA". Niektórzy, jak np. Aritz Gabilondo z "AS-a", sugerują, że to "dowód wyższości Premier League nad LaLiga", argumentując, że "czwarty zespół angielskiej ligi zlał lidera naszej". "Tym występem Atletico dało poważne argumenty w ręce tych mówiących o zapaści naszej ligi" – pisał rozczarowany Alfredo Relano, naczelny "AS-a".

Britain Soccer Champions LeagueKlątwa Suareza trwa. Tak fatalnej passy nie miał jeszcze nikt! I on, i Barca są siebie warci

Atletico "nie było nawet blisko", a przed nim gra w rosyjską ruletkę. Została mu już tylko LaLiga

Atletico w Londynie musiało zdobyć przynajmniej jedną bramkę, by odrobić straty z Bukaresztu, jednak - jak punktuje "MARCA" - "nie było nawet blisko". I choć Koke przekonywał, że piłkarze nie są zmęczeni, to mentalnie wydają się zajechani i czekają na marcową przerwę reprezentacyjną, by móc się odbudować. "Atletico nie zagrało jak tchórz. Piłkarsko było zdecydowanie gorsze. A to gorsza wiadomość. W Bukareszcie samo Atleti zagrało jak mały zespół, ale w Londynie to Chelsea sprawiło, że wyglądało jakby nosiło rozmiar XS. The Blues je zajechali" – pisze Inako Diaz-Guerra w "El Mundo", który puentuje swój tekst hasłem: "Atleti gra teraz w rosyjską ruletkę. Albo zdobędzie mistrzostwo i uratuje sezon, albo zakończy go z pustymi rękoma, co trudno będzie usprawiedliwić".