Aplikacja Fotball LIVE
  POBIERZ

Gwiazda umie się poświęcić bardziej. Messi i Ronaldo przegrali poza boiskiem

Leo Messi i Cristiano Ronaldo nie doczłapali nawet do ćwierćfinału Ligi Mistrzów. Obaj mogli zrobić dla swoich drużyn więcej, ale nie na boisku, a poza nim. I to dawno temu.

Stanisław Musiał to nazwisko, które mało komu w Polsce coś mówi. A szkoda. To Polak, który w amerykańskim sporcie zrobił gigantyczną karierę. Przez lata był najlepszym baseballistą w USA i to w czasach, gdy baseball był naprawdę ulubioną rozrywką Ameryki. Futbol miał zająć to miejsce dopiero za kilkanaście lat.  

W 1957 r. Stan Musial - jak nazywali go Amerykanie - podpisał najwyższy kontrakt w historii MLB. Miał zarabiać w St. Louis Cardinals, którym pozostał wierny przez całą zawodową karierę, 100 tysięcy dolarów rocznie. Trzy lata później poszedł jednak do szefów i poprosił o zmniejszenie wynagrodzenia. W poprzednim sezonie jego średnia odbić spadła z 0,337 do 0,255, a liczba dostarczonych punktów z 62 do 44. 39-letni wówczas Musiał uznał więc, że nie zasługuje na najwyższy kontrakt w lidze. Skrupulatni Amerykanie podają nawet datę tego epokowego wydarzenia - 21 stycznia 1960 r. 

Zobacz wideo

LeBron James mógł wygrać więcej, gdyby zechciał zarabiać mniej

Przypadek Musiała nie jest odosobniony. Cechą wielkich sportowców jest to, że nie myślą tylko o sobie i umieją pogodzić się z mniejszymi zarobkami, aby osiągnąć więcej. Przykłady podał ostatnio Skip Bayless, jeden z najpopularniejszych dziennikarzy USA, którego program "Undisputed" w Fox Sports oglądają codziennie setki tysięcy Amerykanów.

Verratti za szybko wbiegł w pole karne.Hiszpanie grzmią po karnym Messiego. VAR sprawdzał złą rzecz! "Jeden z największych błędów"

Kilka tygodni temu Bayless robił wyrzuty LeBronowi Jamesowi na Twitterze, że jeden z najlepszych koszykarzy wszech czasów mógłby osiągnąć więcej, gdyby zdecydował się zarabiać mniej i pozwolił w ten sposób zespołom, w których grał na zatrudnienie lepszych "aktorów drugoplanowych". 

Bayless zabrał głos po tym, jak magazyn "Forbes" poinformował, że zarobki koszykarza Los Angeles Lakers z całej kariery przekroczą w tym roku miliard dolarów. Większość pieniędzy z tej gigantycznej sumy na konto Jamesa wpłynęło spoza boiska. Na kontraktach z klubami koszykarz zarobił dotychczas 343 mln dol. Kolejne 86 mln dol. ma zagwarantowane w umowie z Lakers na kolejne dwa lata.

Z Baylessem można polemizować co do jego opinii dotyczącej LeBrona Jamesa, ale trzeba też przyznać, że coś jest na rzeczy. Zwłaszcza jeśli spojrzy się na przytoczone przez niego przykłady. 

Pazerny na pieniądze Jordan wolał na boisku zarabiać mniej

Michael Jordan dopiero w ostatnich dwóch latach kariery w Chciago Bulls zarobił naprawdę gigantyczne pieniądze - 63 mln dolarów, ale wtedy nie brakowało zawodników, którzy gotowi byli z nim grać za pół darmo. Przez całe 12 lat wcześniejszej kariery koszykarz uzbierał raptem 28 mln. Gdy w sezonie 1995/96 prowadził Bulls do czwartego mistrzostwa NBA, pod względem zarobków był na 32. miejscu w lidze.  

Anastazja Potapova.Koszmarny nokaut tenisistki. Mecz został przerwany [WIDEO]

Każdy, kto zna biografię Jordana, doskonale wie, że nie był on typem Stana Musiala. Wręcz przeciwnie - ludzie, którzy go dobrze poznali, nieraz zarzucali mu pazerność taką, że nawet 10 dolarów długu trudno było od niego wydębić. Ale Jordan pieniądze chciał zarabiać przede wszystkim poza boiskiem. Jako sportowiec skoncentrowany był na sukcesie. 

Brady mógł w czasie swojej kariery zarobić nawet 100 mln dolarów więcej

Jeśli chodzi o Toma Brady’ego, to - jak wyliczyli dziennikarze amerykańskiego serwisu Business Insider - "stracił" on w ciągu swojej kariery od 60 do 100 mln dol. O tyle byłyby wyższe jego zarobki, gdyby w momentach przedłużania kolejnych umów z New England Patriots podpisywał kontrakty na poziomie najlepiej zarabiających quarterbacków NFL. Brady jednak - tak jak Jordan - skoncentrował się przede wszystkim na sukcesie sportowym. 10 razy grał w Super Bowl, siedem razy wygrywał najważniejszy mecz w amerykańskim sporcie. Został zawodnikiem wszech czasów w NFL. A gdy Jimmy Kimmel, gospodarz programu "Jimmy Kimmel Live" w ABC, zapytał go, dlaczego wśród najlepiej zarabiających rozgrywających w lidze jest dopiero na 18. miejscu, Brady odpowiedział: Dla mnie zawsze wygrywanie było priorytetem, a poza tym moja żona zarabia dużo pieniędzy. 

Żoną Brady’ego jest Gisele Bündchen. Słynna modelka zarobiła w karierze pół miliarda dolarów, niemal dwa razy więcej niż jej mąż na boisku.  

Tim Duncan poświęcił wiele milionów dolarów, by zawalczyć o mistrzostwo NBA

Wiele milionów dolarów przeszło koło nosa także Timowi Duncanowi, pięciokrotnemu mistrzowi NBA w barwach San Antonio Spurs. W sezonie 2011/12 był trzecim najlepiej zarabiającym koszykarzem NBA z pensją 21 mln dol., a po zakończeniu rozgrywek został wolnym agentem. Jako weteran mógł zarabiać jeszcze więcej, ale on wolał zostać w Spurs i walczyć o mistrzostwo. Co więcej, podpisał trzyletnią umowę na 10 mln dol. za sezon - 60 zawodników w lidze zarabiało wtedy więcej od niego - aby drużyna mogła zatrudnić zawodników gwarantujących walkę o tytuł. Pod względem sportowym się opłaciło. W sezonie 2013/14 Spurs zostali mistrzami, pokonując w finale Miami Heat, w których barwach błyszczał LeBron James. Duncan jeszcze raz zdecydował się na obcięcie pensji w 2015 r. I swoje - i tak niskie jak na warunki w NBA - wynagrodzenie zredukował do 5 mln dol. 

Iga Świątek"Powaliła mistrzynię Roland Garros". Hiszpańskie media pod wrażeniem meczu z Igą Świątek

Przykładów zawodników, którzy godzili się na niższą pensję, znalazłoby się więcej, dlatego trudno żałować Messiego czy Cristiano Ronaldo z powodu kolejnego niepowodzenia w Lidze Mistrzów. Pierwszy zarobił w ostatnich czterech lata średnio 138 mln euro za sezon. Zarobki drugiego są skromniejsze - 31 mln euro netto, ale i tak zarabia więcej niż wszyscy razem wzięci piłkarze grającej w Lidze Mistrzów Atalanty oraz 12 innych klubów Serie A. W dodatku i Ronaldo i Messi gigantyczne pieniądze zarabiają poza boiskiem. Oczywiście, nie można powiedzieć, że na pieniądze nie zapracowali i nie są warci każdego euro, które dostają. Słynni amerykańscy naukowcy już dawno udowodnili, że wszystkie największe gwiazdy sportów zespołowych zarabiają poniżej swojej wartości. Prawdziwa klasa w sportach takich jak piłka nożna czy koszykówka polega jednak nie na tym, ile zawodnik potrafi wyszarpać dla siebie, ale ile jest w stanie poświęcić dla drużyny.