Aplikacja Fotball LIVE
  POBIERZ

Lewandowski przeszedł do historii! Zrobił to dzięki inteligencji, finezji i piętce

Wygrany mecz Bayernu z RB Salzburg (3:1) był dla Roberta Lewandowskiego ważny. Po pierwsze dał Bawarczykom awans do 1/8 finału Ligi Mistrzów, po drugie wprowadził Polaka do historii tych rozgrywek. Bramkowa akcja, po której zdobył swego 71. gola w Champions League, była finezyjna.

Goli dla Niemieckich drużyn strzelił od groma. W Bundeslidze 247, ale ciągle jest kogo gonić i wciąż można pobijać kolejne rekordy. Wszak w tym sezonie (jeśli strzeli jeszcze 22 razy) zostanie drugim najlepszym strzelcem w historii Bundesligi. W Lidze Mistrzów już stało się jasne, że ten sezon przyniósł Polakowi kolejne ważne, indywidualne osiągnięcia. Trudnym, ale wygranym meczem z Salzburgiem Lewandowski wspiął się na podium najlepszych strzelców Ligi Mistrzów. Zajmuje tam trzecią lokatę ex aequo z Raulem. Polak po meczu w Monachium mógł jednak w prestiżowej klasyfikacji minąć Hiszpana.

Zobacz wideo Grosicki: Przeżywam, że nie gram. Sytuacja jest ciężka [Sekcja Piłkarska #73]

Ostatni wywiad Maradony przed śmiercią. Ostatni wywiad Maradony przed śmiercią. "Chciałbym jeszcze raz strzelić Anglikom. Tym razem prawą ręką"

Lewandowski zrobił to piętką i inteligencją

Ten 54. gol w Champions League w koszulce Bayernu (17 było w barwach BVB) nie był jakiś szczególnie piękny, choć sama akcja z udziałem Polka zasługiwała na duże brawa. Lewandowski na podium strzelców Ligi Mistrzów i do jej historii wszedł dzięki inteligencji, finezji i piętce. Biegnąc wzdłuż linii pola karnego, piątą odegrał to Thomasa Muellera, czym stworzył swojemu koledze znakomitą okazję do strzału. Uderzenie Muellera odbił wprawdzie bramkarz Austriaków, ale "Lewy" poszedł za akcją i dobił odbitą przez Cicana Stankovicia piłkę.

Lewandowski na listę strzelców mógł wpisać się już wcześniej. Miał znakomitą okazję, gdy w wyniku straty rywali dopadł do piłki i nękany przez rywala uderzał z okolic linii pola karnego. Finezyjny strzał zmierzał w okienko bramki RB Salzburg, ale piłka minimalnie minęła poprzeczkę. Szkoda tej okazji, bo była znakomita. Polak też żałował, bo do ważnego i pięknego gola zabrakło centymetrów.

"Lewy" brał też udział przy trzecim golu dla Bayernu. Dostał wtedy piłkę przed polem karnym, wymanewrował i zaabsorbował rywali, po czym podał na lewą stronę do Kingsley'a Comana, a Francuz odegrał do Leroy'a Sane, który głową wpakował piłkę do bramki. Polak też na nią nabiegał. Był metr za pomocnikiem, więc w razie jego potknięcia sam miałby dobrą sytuację.

Diego MaradonaGeniusz, który się zakiwał. A kto myśli, że wie już wszystko o Maradonie, też może zostać okiwany

Robert Lewandowski gonić Messiego i Ronaldo raczej nie będzie

Oprócz tego w drugiej połowie spotkania Polak oddał jeszcze jeden niebezpieczny, celny strzał na bramkę rywala, ale Stanković nie dał się zaskoczyć. Najlepszy piłkarz roku 2020 w plebiscycie UEFA mecz kończył w sumie z dwoma niecelnymi uderzeniami, jednym udanym dryblingiem, połową z sześciu wygranych pojedynków i celnymi podaniami na poziomie 65 proc. Lewandowski był też dwukrotnie faulowany, z czego raz Bayern mógł wykonać rzut wolny z dość dobrej pozycji. Ponieważ grał wtedy w osłabieniu, zdecydował się na zagranie do tyłu i z akcji nic nie wyszło.

Mecz z Salzburgiem dał Bayernowi awans do 1/8 finału Ligi Mistrzów, ale Niemcy mieli w tym spotkaniu sporo szczęścia i wykorzystywali swoje okazje (raz pomógł im samobój), a goście marnowali znakomite sytuacje.

Lewandowski na to, by uciec Raulowi i samodzielnie zajmować trzecią lokatę w klasyfikacji najlepszych strzelców w historii Ligi Mistrzów, szansę będzie miał 1 grudnia. Wtedy Bawarczycy zagrają z Atletico Madryt. Kolejny krok wykonać będzie jednak trudno. Przed Lewandowskim jest Lionel Messi (118 bramek) i prowadzący Cristiano Ronaldo (131 bramek), a bramkowa przewaga Argentyńczyka i Portugalczyka jest olbrzymia.

Najlepsi strzelcy w historii Ligi Mistrzów:

  1. Cristiano Ronaldo - 131 goli
  2. Lionel Messi - 118
  3. Robert Lewandowski - 71
  4. Raul - 71
  5. Karim Benzema - 67