Aplikacja Fotball LIVE
  POBIERZ

Lewandowski trzecim strzelcem wszech czasów Ligi Mistrzów! Bayern z awansem do 1/8 finału

Bayern znowu nie zachwycił, ale w starciu z Salzburgiem ostatecznie zgarnął trzy punkty (3:1) i zapewnił sobie awans do fazy pucharowej Ligi Mistrzów z 1. miejsca w grupie. Swojego 71. gola w tych prestiżowych rozgrywkach strzelił Robert Lewandowski, dzięki czemu awansował na 3. miejsce w klasyfikacji najlepszych strzelców LM w historii.

Choć przed dwoma tygodniami Bayern wygrał z Salzburgiem aż 6:2, wynik kompletnie nie odzwierciedla tego, co działo się na boisku. Mistrzowie Austrii grali bardzo otwarty i intensywny futbol, stawiając Bawarczykom twarde warunki. Jeszcze kwadrans przed ostatnim gwizdkiem utrzymywał się remis 2:2 i dopiero w ostatnich dziesięciu minutach piłkarze Jessego Marscha opadli z sił, co Bayern bezwzględnie wykorzystał.

Zobacz wideo Grosicki: Przeżywam, że nie gram. Sytuacja jest ciężka [Sekcja Piłkarska #73]

W środowy wieczór w Monachium było podobnie. Salzburg grał dobrze, szybko, zakładał wysoki i skuteczny pressing. W pierwszej połowie (jak i w całym meczu) to goście oddali więcej strzałów i mieli znacznie lepsze okazje do zdobycia bramki, ale szwankowała skuteczność. Kapitalne okazje zmarnowali Enock Mwepu i (w szczególności) Dominik Szoboszlai. Węgier dostał wyśmienite podanie za linię obrony od Mergima Berishy, dzięki czemu miał mnóstwo miejsca i czasu, a przed sobą całą bramkę i tylko Manuela Neuera. Niewytłumaczalne jest, jak w tej sytuacji Szoboszlai nie trafił nawet w światło bramki, nawet on sam nie mógł uwierzyć w to, jak wykończył tę nie sto-, a dwustoprocentową okazję.

Robert Lewandowski strzelił 71. gola w Lidze Mistrzów

Bayern popełniał dużo prostych błędów w obronie, ale to akurat nie było żadnym zaskoczeniem, bo defensywa Bawarczyków w tym sezonie nie stanowi monolitu. Na szczęście dla mistrzów Niemiec rywal nie potrafił tego wykorzystać. Bayern, niczym wytrawny bokser, wypunktował przeciwnika w pierwszej połowie, strzelając gola w samej końcówce. Po ładnej dwójkowej akcji Roberta Lewandowskiego i Thomasa Muellera Polak pokonał Cicana Stankovicia, co było jego trzecim trafieniem w tej edycji Ligi Mistrzów (a 71. ogółem w tych rozgrywkach, dzięki czemu awansował w klasyfikacji najlepszych w historii strzelców LM na 3. miejsce).

Po zmianie stron, choć Salzburg znowu wyszedł bojowo nastawiony, Bayern bardzo szybko podwyższył prowadzenie. Znowu szczęście nie uśmiechnęło się do Austriaków, a konkretnie Maksimiliana Wobera, którego pechowa interwencja po strzale Kingsleya Comana doprowadziła do gola samobójczego. Kiedy wydawało się, że Bawarczycy mają mecz pod kontrolą, Marc Roca w ciągu kilkunastu minut dostał dwie żółte kartki i gospodarze musieli kończyć mecz w dziesiątkę. Jak się okazało, nie zrobiło to mistrzom Niemiec wielkiej różnicy, bo już 120 sekund po zejściu Hiszpana z boiska Leroy Sane zdobył trzecią bramkę dla Bayernu.

Kwadrans przed końcem regulaminowego czasu gry Salzburg w końcu dopiął swego i Berisha pokonał Neuera, ale na więcej ekipy gości tego wieczoru nie było stać. Dobrą okazję kilka minut później miał też wprowadzony na boisko w drugiej połowie Luka Sucić, ale po tym, jak minął Neuera, poślizgnął się na murawie i z ostrego kąta nie trafił w pustą bramkę.

Bez fajerwerków, ale z awansem

Bayern ponownie nie zagrał wybitnego meczu, przez większą część spotkania prezentując się nawet gorzej od niżej notowanego rywala, ale był zabójczo skuteczny. Na Salzburg to wystarczyło, aczkolwiek w fazie pucharowej, do której Bawarczycy zapewnili sobie w środę awans z 1. miejsca w grupie (drugie w tabeli Atletico zremisowało 0:0 z Lokomotiwem i na dwie kolejki przed końcem zmagań grupowych traci 7 punktów do FCB), z taką grą może być bardzo ciężko o powtórzenie sukcesu sprzed roku i zdobycie tytułu najlepszej klubowej drużyny w Europie.