Aplikacja Fotball LIVE
  POBIERZ

Na Rybusa spadały gromy od kolegów, Krychowiak pomógł utrzymać remis

Remis 1:1 z Atletico dały Lokomotiwowi Moskwa przede wszystkim świetne interwencje bramkarza Guillherme. Polacy - Grzegorz Krychowiak i Maciej Rybus - tylko dostosowali się do poziomu swojej drużyny. Ten pierwszy dostał żółtą kartkę za głupi faul, a drugi dwukrotnie dał rywalom szansę na zdobycie gola, który dałby im zwycięstwo.

Piłkarze z Moskwy we wtorek przeciwko Atletico mieli sobie coś do udowodnienia. W pierwszym spotkaniu tego sezonu Ligi Mistrzów tylko zremisowali 2:2 z Salzburg FC. Tydzień później ich pragnienia o zagraniu na nosie Bayernu Monachium wyrzucił do kosza Joshua Kimmich, dając mistrzom Niemiec bramkę na 2:1. Czuło się, że stać ich na więcej. 

Zobacz wideo Krychowiak zamknięty w podmoskiewskim lesie. "W tym miesiącu byłem 2-3 razy w domu" [SEKCJA PIŁKARSKA #70]

Krychowiak rozpoczął akcję, która dała rzut karny i wyrównanie

Lokomotiw dobrze rozpoczął spotkanie. Dzięki świetnej grze pressingiem potrafił przechwycić piłkę w środku pola, a także dobrze kontrować w stronę pola karnego Atletico. W tym wszystkim coraz lepiej odnajdywali się Krychowiak i Rybus. Zwłaszcza ten pierwszy wyglądał solidnie i nie zaliczał wielu strat. W 18. minucie wszystkie pozytywy dla moskiewskiej drużyny można było jednak wykreślić. Po dośrodkowaniu Hectora Herrery i strzale głową Jose Gimeneza Atletico wyszło na prowadzenie. Przy tej akcji nie zawinili jednak Polacy, a prawa strona zespołu - na dośrodkowanie pozwolił Dmitrij Żiwogljadow, a w polu karnym z interwencją nie zdążył Murilo.

Luis Suarez i sędzia Benoit BastienDwa gole w meczu Polaków. Luis Suarez nie mógł się z tym pogodzić

Jednak Rosjanie nie odpuszczali i ich dalsze ataki wkrótce przyniosły efekt. Przechwyconą na wysokości pola karnego piłkę rozegrał Krychowiak. Po kilku sekundach ta trafiła na drugą stronę boiska do Fiedora Smołowa, który dośrodkował ją w pole karne. To zagranie ręką zablokował Herrera. Sędzia po chwili zatrzymał grę, przyjrzał się sytuacji w trakcie analizy VAR i w 25. minucie spotkania podyktował rzut karny dla gospodarzy. Wykorzystał go Anton Mirańczuk, który dał tym samym wyrównującą bramkę Lokomotiwowi. 

Dwa poważne błędy. Po strzale Suareza na Rybusa spadały gromy od kolegów

Do końca pierwszej połowy utrzymał się remis, ale martwiła coraz gorsza gra Polaków, którzy dopuszczali rywali do tworzenia sytuacji w swoich strefach. Krychowiakiem kręcił Joao Felix, a Rybusa drażnił duet Saul-Marcos Llorente. - Ryba, Ryba! - krzyczał przy jednym z wrzutów z autu Krychowiak do Rybusa. Ten nie oddał piłki do niego, a do Smołowa, który po chwili ją stracił. Minęła minuta i popełnił błąd przy własnym polu karnym, który ułatwił Atletico dojście do kolejnej wrzutki. Miał dużo szczęścia, że Hiszpanie z jego prezentu nie skorzystali. 

Totalna kompromitacja Szachtara Donieck! Pierwszy hat-trick piłkarza M'gladbach w LMTotalna kompromitacja Szachtara Donieck! Pierwszy hat-trick piłkarza M'gladbach w LM

Jeszcze większe błędy pojawiły się po przerwie. W 51. minucie Krychowiak w głupi sposób sfaulował Marcosa Llorente przed własnym polem karnym, za co dostał żółtą kartkę. Atletico dzięki temu miało rzut wolny blisko bramki Guillherme, ale nie udało im się go odpowiednio wykorzystać. Jednak dwie minuty później po świetnej wrzutce w pole karne Atletico błąd popełnił Rybus, który nie upilnował Luisa Suareza. Urugwajczyk z kilku metrów uderzył w wysuniętego o kilka kroków bramkarza, zamiast do pustej bramki. I nie mógł uwierzyć, że nie trafił, a na spóźnionego Rybusa spadały gromy od kolegów z drużyny. 

Kolejny błąd Rybusa mógł dać wielką szansę Lemarowi. Krychowiak pomógł przy bronieniu wyniku

Od 60 do 70. minuty gra Polaków i Lokomotiwu w obronie nieco się poprawiła. Najpierw Krychowiak wybił piłkę po groźnym rzucie wolnym dla gości, a potem trzy razy z rzędu przy kolejnych próbach dośrodkowań w pole karne Atletico interweniował Rybus. Obaj Polacy zaczęli grać pewniej. Choć w przypadku Rybusa już w 74. minucie przytrafiła mu się kolejna duża pomyłka - źle zagrał piłkę na wysokości środka boiska, będąc jednym z dwóch obrońców Lokomotiwu przed bramkarzem. Ten błąd mógł dać Thomasowi Lemarowi sytuację sam na sam z bramkarzem, ale Francuz źle zabrał się z piłką i ją stracił. 

Bayern Monachium traci kolejnego piłkarza! Trener musi kombinowaćBayern Monachium traci kolejnego piłkarza! Trener musi kombinować

Na końcowy kwadrans Lokomotiw dostał jedno zadanie - utrzymać remis. Drużyna cofnęła się pod własne pole karne i musiała zatrzymywać kolejne ataki Atletico. W tej roli świetnie odnalazł się Krychowiak, który uprzykrzał życie zawodnikom z Hiszpanii, jak tylko mógł. Obijał ich przy linii bocznej, odzyskiwał piłki i dobrze je rozgrywał, co jeszcze bardziej drażniło rywali. To między innymi dzięki jego czujności w końcówce gracze z Madrytu nie zdobyli gola, który dałby im zwycięstwo i trzy punkty. 

Bramkarz bohaterem Lokomotiwu. Polacy dostosowali się do poziomu reszty zespołu

Kto w Lokomotiwie zagrał lepiej od Polaków? Na pewno Guillherme, który w drugiej połowie świetnie obronił co najmniej trzy strzały Joao Felixa, które zmierzały do bramki. W ostatniej minucie doliczonego czasu rzucił się pod nogi Luisa Suareza i zdołał zabrać mu piłkę, zanim ten zdecydował się na strzał. Jeśli mówić o kimś, kto dał Lokomotiwowi ten punkt, to zdecydowanie można wskazać właśnie na bramkarza.

Sędzia Szymon MarciniakMarciniak poprowadzi hit Ligi Mistrzów. Pierwszy mecz Polaka w fazie grupowej

Wyróżniał się także bardzo aktywny Anton Mirańczuk i dający świeżość dobrą zmianą Rifat Żemaletdinow. Kolejny raz zawiedli za to Smołow i Ze Luis. Lokomotiw w drugiej połowie pod polem karnym Atletico znalazł się tylko kilka razy i w dodatku nie wykorzystał swoich okazji. Krychowiak i Rybus swoim poziomem dostosowali się do tego, jak grała reszta drużyny, nie byli jej najważniejszymi ogniwami. Popełnili kilka poważnych błędów, ale na szczęście żaden z nich nie kosztował Lokomotiwu utraty bramki na wagę porażki z Atletico. Ten zasłużony remis to cenny wynik, bo tym razem Rosjan nie było stać na wiele więcej.