Mijała właśnie 26. minuta meczu Barcelony z Ferencvarosem, w którym wciąż utrzymywał się bezbramkowy remis. Gospodarze do tego momentu nie do końca potrafili się wywiązać z roli zdecydowanych faworytów. Przeciwnie - gdyby los się do mistrzów Węgier uśmiechnął, prowadziliby oni sensacyjnie 2:0. Najpierw sędzia nie uznał bowiem bramki Tokmaca Nguena, a później doskonałej sytuacji nie wykorzystał da Silva Isael, który strzelił w słupek.
Ferencvaros mógł więc prowadzić, ale nie prowadził. A Leo Messi zobaczył, że musi wziąć sprawy w swoje ręce. Argentyńczyk przeprowadził indywidualny rajd, po którym został sfaulowany w polu karnym przez Adnana Kovacevicia, byłego obrońcę Korony Kielce. Sędzia bez wahania podyktował jedenastkę, którą na gola zamienił sam poszkodowany.
Jak się okazało, bramka zdobyta we wtorkowym spotkaniu sprawiła, że Messi został pierwszym piłkarzem w historii, który strzelał gole w Lidze Mistrzów w 16 kolejnych sezonach. Pierwszego zdobył w sezonie 2005/06.
Messi w karierze rozegrał 144 spotkania, w których strzelił 116 goli i zaliczył 40 asyst. W tym sezonie jest jednym z faworytów do zdobycia korony króla strzelców rozgrywek. Tak samo było zresztą w poprzednim sezonie Ligi Mistrzów, ale w nim Argentyńczyk musiał uznać wyższość Roberta Lewandowskiego.
Przeczytaj także: