Aplikacja Fotball LIVE
  POBIERZ

Skandal w el. LM. "Sędzia to świnia największego kalibru i leń"

Damir Skomina stał się niechlubnym bohaterem meczu decydującego o awansie do fazy grupowej Ligi Mistrzów. Fatalne błędy arbitra, który nie zdecydował się samodzielnie sprawdzić spornych sytuacji z użyciem systemu VAR, kosztowały Slavię Pragą grę w najbardziej elitarnych klubowych rozgrywkach.

W rewanżowym spotkaniu rundy play-off Ligi Mistrzów pomiędzy FC Midtjylland a Slavią Praga nie brakowało kontrowersji. Kontrowersji, których Skomina przynajmniej częściowo mógł uniknąć, gdyby sam pofatygował się do stanowiska VAR znajdującego się przy linii bocznej boiska.

Zobacz wideo Portret rodziny Brzęczków to jest filmowa historia! [SEKCJA PIŁKARSKA #65]

Dziesięć minut przed upływem regulaminowego czasu gry przy wyniku 1:1 - premiującym Czechów awansem (w pierwszym meczu na własnym stadionie bezbramkowo zremisowali z Duńczykami) - Skomina podyktował rzut karny dla Midtjylland. I o ile o to piłkarze z Pragi pretensji mieć nie mogli, to o jego powtórzenie kilka minut później już jak najbardziej.

Ondrej Kolar obronił pierwszą jedenastkę, po której gra toczyła się dalej, i dopiero po kolejnych kilkudziesięciu sekundach Skomina, gdy otrzymał od sędziów VAR komunikat o nieprzepisowym ustawieniu Kolara podczas wykonywania jedenastki, nakazał powtórzenie karnego. Nie byłoby w tym nic dziwnego, gdyby nie to, że powtórki nie rozwiewają wątpliwości, czy bramkarz Slavii faktycznie złamał zasady i w momencie strzału rywala nie dotykał przynajmniej jedną stopą linii bramkowej.

System VAR miał być wykorzystywany tylko w klarownych i nie budzących wątpliwości sytuacjach, a ten konkretny przypadek z pewnością do takich nie należał. Skomina zaufał jednak w pełni swoim asystentom i mimo protestów Czechów podjął decyzję o powtórzeniu jedenastki, nie sprawdzając samodzielnie powtórek. Alexander Scholz, który podszedł do jedenastki (przepisy pozwalają zmienić w takiej sytuacji strzelca karnego), pewnie zamienił ją na gola.

Cały zespół sędziowski nie popisał się też w jednej z późniejszych akcji w polu karnym Midtjylland. Scholz ewidetnie ciągnął wtedy za koszulkę napastnika Slavii Jana Kuchtę, ale ani asystenci Skominy, ani sam arbiter główny nie zareagowali na to starcie.

Kolar nazwał sędziego "świnią największego kalibru i leniem"

Ostatecznie Duńczycy wbili jeszcze rywalom w końcówce kolejne dwie bramki i wygrali 4:1, awansując do fazy grupowej Ligi Mistrzów. Czesi po meczu nie ukrywali, że czują się oszukani przez Skominę. W pomeczowym wywiadzie w czeskiej telewizji Kolar nie przebierał w słowach, nazywając arbitra wprost "świnią": - Obejrzałem już powtórkę i obie moje stopy były na linii bramkowej. To świnia największego kalibru i leń, któremu nie chce się przejść pięćdziesięciu metrów, żeby zobaczyć powtórkę. To wszystko będzie siedzieć we mnie jeszcze przez długi czas. To nóż wbity w plecy.

Bramkarzowi wtórował też czeski komentator Jaromir Bosak, który na twitterze zachowanie sędziów określił mianem "kryminału": - Zawsze staram się patrzeć na mecze czeskich zespołów obiektywnie i nie kierować się sercem. Ale to, co zrobił Skomina, zasługuje na średniowieczne tortury. Błędy sędziego i jego asystentów to był po prostu kryminał.

Slavia w przypadku awansu do Ligi Mistrzów zarobiłaby 15 milionów euro. Czechom pozostaje udział w fazie grupowej Ligi Europy. W fazie grupowej Midtjylland zmierzy się z Liverpoolem, Ajaksem i Atalantą >>

Przeczytaj też: