Aplikacja Fotball LIVE
  POBIERZ

Neymar gasł, Lewandowski rósł. Widząc go aż nie chce się gadać o Złotej Piłce

Choć Roberta Lewandowskiego i Neymara zdecydowanie więcej dzieli niż łączy, dla nich obu był to najważniejszy mecz w karierze. Wyszło na to, że PSG znacznie bardziej potrzebowało Neymara niż Bayern Lewandowskiego. Brazylijczyk nie pomógł. Bayern wygrał 1:0 po golu Kingsleya Comana.

Czuło się, że to wielki finał. Stres, napięcie i skrupulatna realizacja taktyki sprawiły, że to samo boisko nagle wydawało się krótsze i węższe. Atakujący właściwie nie mieli miejsca. Długimi fragmentami nie było ich widać. A gdy już na ułamek sekundy znaleźli wolną przestrzeń, piłka nie chciała wpaść do bramki: Lewandowski obijał słupek i trafiał w ręce Keylora Navasa, Neymar dwukrotnie uderzał w Manuela Neuera. Tak było w pierwszej połowie, druga to zupełnie inna historia - Bayern od 60. minuty prowadził po golu Kingsleya Comana. A to zmieniło wszystko - od przebiegu gry, po oczekiwania wobec obu liderów.

Zobacz wideo Barcelona weźmie nowego trenera tylko na chwilę? "Straszna sytuacja" [SEKCJA PIŁKARSKA #59]

Neymar nie pomógł PSG

PSG potrzebowało pomocy Neymara znacznie bardziej niż Bayern Roberta Lewandowskiego. Czekało aż Brazylijczyk błyśnie, wymyśli coś specjalnego, da impuls, pozwoli uwierzyć. Ale on zawiódł - przyjmował tak, że piłka wychodziła na aut, zostawiony sam z dwoma - albo i trzema obrońcami Bayernu - próbował ich okiwać, ale za każdym razem tracił piłkę. Uderzał niecelnie, podawał nie tak dokładnie, jak w poprzednich meczach. Frustrował się. Dziesięć minut przed końcem meczu sfaulował Roberta Lewandowskiego i obejrzał żółtą kartkę. 

On gasł, Polak rósł niesiony dobrym wynikiem. Pod koniec meczu, gdy miejsca na boisku było już znacznie więcej, nabrał odwagi i przebojem ruszył na bramkę PSG. Minął Thiago Silvę i zmusił go do faulu. Bayern miał rzut wolny z niezłej pozycji, a brazylijski obrońca żółtą kartkę. W kolejnej akcji Lewandowski przewrócił się już w polu karnym PSG, ale raczej nie był faulowany i sędzia słusznie nie podyktował jedenastki.

Impuls od Neymara nie nadszedł. Lewandowski więcej sytuacji już nie miał, ale niedosyt to ostatnie uczucie, jakie mu teraz towarzyszy. Dwa razy był w tym meczu blisko gola, na koniec rywale jeszcze boleśnie go poobijali. Ale gdy już podniósł wymarzony puchar, wszystko przestało się liczyć. Szalona radość zastąpiła ból. Spełnienie marzeń przysłoniło wszystko. Upadł na murawę i z radości uderzał pięściami w ziemię. W tym czasie Neymar, po drugiej stronie boiska, wypłakiwał się w koszulkę Davidowi Alabie.

Widząc Lewandowskiego całującego medal, nie chce się gadać o Złotej Piłce

W ostatnich latach wydawało się, że Neymar grając we Francji marnotrawi swój olbrzymi potencjał. Obraz zakłamywały kolejne kontuzje, przez które znikał w najważniejszych momentach ostatnich dwóch sezonów, a PSG bez niego odpadało z Ligi Mistrzów. Ligę francuską oglądamy zazwyczaj tylko w skrótach meczów, więc mamy zakrzywiony obraz. Umknęło nam, że od odejścia z Barcelony jeszcze się rozwinął i jest dzisiaj znacznie dojrzalszy. Tym turniejem zmienił swoje postrzeganie wśród kibiców: dorósł do roli lidera PSG, zaangażował się wreszcie w ten projekt. Nieudany finał nie może przysłonić wszystkiego. Wcześniej koncertowo ich do niego poprowadził. 

Lewandowski? Przeciwnie - talentu od Brazylijczyka ma mniej, ale ciężką pracą i ultraprofesjonalizmem doszedł na sam szczyt. Wyciska z kariery, ile się da. I chociaż już od kilku lat przyzwyczajał nas, że należy do najlepszych napastników na świecie, to w ten sezon momentami i tak trudno było uwierzyć: nie zatrzymał się nawet na moment - ani po kontuzji, ani po koronawirusowej przerwie, ani u Niko Kovaca, ani u Hansiego Flicka. Był królem strzelców we wszystkich rozgrywkach, w których brał udział. Obwieszony medalami za mistrzostwo i Puchar Niemiec poleciał z Bayernem do Lizbony dokończyć dzieło.

U Polaka zadziwiała niezwykła regularność. Cały sezon grał na tych samych - wysokich - obrotach, był tak samo skuteczny. Neymar trafił z formą na finałowy turniej w Lizbonie - wcześniej typowo dla siebie gole przeplatał kontuzjami. I chociaż w tym roku "France Football" nie wręczy Złotej Piłki dla najlepszego piłkarza na świecie, to wiadomo było, że kibice - nieoficjalnie - i tak kogoś wskażą. Bohaterowie ostatnich lat: Lionel Messi i Cristiano Ronaldo nie odegrali w tym turnieju żadnej roli. Neymar zachwycał dryblingami, Lewandowski kolejnymi trafieniami. Do nich ograniczał się wybór najlepszego. Bayern pomógł Lewandowskiemu, by uznać go w tym roku najlepszym piłkarzem na świecie. Ma potrójną koronę, trzy statuetki króla strzelców. Był niezawodny przez cały sezon, najlepszy w najlepszym zespole Europy. Ale, gdy widzi się go całującego medal za zwycięstwo w Lidze Mistrzów, gdy podziwia się, jak podskakuje z tym pucharem, nawet nie chce się dywagować, co by było ze Złotą Piłką.