Aplikacja Fotball LIVE
  POBIERZ

Ekspert wydał werdykt ws. kluczowej sytuacji finału Ligi Mistrzów

Paris Saint-Germain przegrało w niedzielnym finale Ligi Mistrzów z Bayernem Monachium 0:1 i marzenia o zdobyciu tego trofeum musi odłożyć na kolejny sezon. Paryżanie mogą jednak, przynajmniej zdaniem części ekspertów, czuć się pokrzywdzeni. W 74. minucie spotkania mistrzom Francji należał się być może rzut karny.
Zobacz wideo Potęgi chcą Sebastiana Walukiewicza. "Takich piłkarzy nie ma" [SEKCJA PIŁKARSKA #59]

Kwadrans przed końcem regulaminowego czasu gry, gdy Paryż przegrywał 0:1, Kylian Mbappe przeprowadził rajd lewym skrzydłem i wpadł z piłką w pole karne Bayernu. Francuz, choć sytuację miał trudną, bo miał przed sobą jeszcze Niklasa Sule i Joshuę Kimmicha, zdołał kapitalnym zwodem minąć obu rywali. Kiedy jednak zbierał się do odejścia od Kimmicha, ten delikatnie zahaczył jego nogę, powodując upadek napastnika PSG.

Ekspert: To mógł być rzut karny

Mimo protestów piłkarzy z Francji sędzia Daniele Orsato nie wskazał na jedenasty metr. Arbiter nie zdecydował się też sprawdzić sytuacji z użyciem systemu VAR. Zdaniem Petera Waltona, przez wiele lat sędziującego mecze Premier League, to była niezwykle kontrowersyjna sytuacja i Orsato mógł popełnić błąd. - Im dłużej oglądamy tę sytuację w zwolnionym tempie, tym bardziej widzimy, że Mbappe był zahaczany, był kontakt. To mógł być rzut karny - powiedział w rozmowie z serwisem bwin.com. Podobnego zdania jest dziennikarz Eurosportu Siavoush Fallahi: - Ten kontakt ze stopą Mbappe wygląda na karny.

Ostatecznie Bayern wygrał dzięki bramce Kinglseya Comana w 59. minucie spotkania. To szósty w historii bawarskiego klubu triumf w tych rozgrywkach, a pierwszy dla Roberta Lewandowskiego, który również był bliski trafienia do bramki w finale - w pierwszej połowie po sprytnym uderzeniu wolejem Polak trafił jednak w słupek.