Aplikacja Fotball LIVE
  POBIERZ

Wielka kontrowersja w finale LM. Czy to był rzut karny dla Bayernu?

Jedną z najciekawszych sytuacji pierwszej połowy finału Ligi Mistrzów pomiędzy Bayernem Monachium a Paris Saint-Germain był rajd Kingsleya Comana w polu karnym francuskiej drużyny zakończony upadkiem zawodnika mistrzów Niemiec. Sędzia rzutu karnego nie podyktował, choć nie brakuje opinii, że zawodnikom Hansiego Flicka należała się "jedenastka".

W 45. minucie Bayern wyprowadził szybką akcję lewym skrzydłem. Przy piłce utrzymywał się Kingsley Coman, który w meczu finałowym był jedynym zawodnikiem zmienionym przez Hansiego Flicka w składzie w stosunku do półfinału z Olympique Lyon. Francuz wszedł w pole karne PSG i upadł na murawę. 

Zobacz wideo Red Bull i jego najnowszy klub już robią furorę. "Absolutnie imponujący projekt" [SEKCJA PIŁKARSKA #59]

Kontrowersje w finale LM. Czy Bayernowi należał się rzut karny?

Blisko Comana był Timo Kehrer, który mógł w tej sytuacji faulować zawodnika Bayernu. Rzutu karnego domagała się niemal cała drużyna z Monachium, ale sędzia Daniele Orsato stwierdził, że "jedenastki" nie było i kazał grać dalej. Po kilkudziesięciu sekundach zakończył pierwszą połowę spotkania, po której utrzymywał się wynik 0:0. 

W internecie nie brakuje głosów, że Bayernowi faktycznie należał się rzut karny. Twierdzi tak nawet były zawodnik Paris Saint-Germain, Didier Domi, który mówił o tym w studiu telewizji beIN Sports. 

"To był bardzo, bardzo wyraźny karny"

Podobnie na sytuację zareagował były napastnik Bayernu, Sandro Wagner. - To bardzo, bardzo wyraźny karny - miał powiedzieć w studiu ZDF piłkarz, cytowany przez dziennikarza Dereka Rae na Twitterze. 

Prowadzący profil "Zawód Sędzia TS" na Twitterze Tomasz Szpunar uważa, że sędzia podjął słuszną decyzję. 

Mecz finałowy pomiędzy PSG a Bayernem rozpoczął się o godzinie 21:00. Występują problemy z transmisją meczu na stronie internetowej i w aplikacji TVP Sport. Spotkanie można śledzić w relacji na żywo na Sport.pl

Przeczytaj także: