Aplikacja Fotball LIVE
  POBIERZ

"Messi na ciebie patrzy". Mbappe nie mógł uwierzyć w słowa kolegi z Barcelony

Na treningi własnym samochodem jeździł w wieku trzech lat. Wczuwał się wtedy w życie wielkiego piłkarza. Zidane'a zapytał, czy przed wejściem do jego auta ma zdjąć buty? Nie chciał uwierzyć, że Messi go obserwuje, a mistrzostwa świata rozgrywał już jako jedenastolatek. Jeśli PSG pokona Bayern, to dziś Kylian Mbappe - marzyciel z przedmieść Paryża - może zostać triumfatorem Ligi Mistrzów.

"Pewnie was to nie zdziwi, że u mnie wszystko zawsze kręciło się wokół futbolu. Kiedy miałem 3 lata ojciec kupił mi elektryczny samochód terenowy. Taki, w którym można było usiąść i nim pojechać: z pedałami i wszystkimi tymi bajerami, jak u dorosłych. Rodzice pozwalali mi nim jeździć od drzwi mojego domu, aż do piłkarskiego boiska, tak jakbym był prawdziwym zawodnikiem jadącym na trening. Traktowałem to wszystko poważnie. Jak przyjeżdżałem, do domu, to zostawiałem jednak ten samochód w kącie, bo chciałem pograć w piłkę. Ona była ważniejsza niż zabawa super autem, o którym marzyli moi koledzy. Piłka była dla mnie wszystkim" - pisał niedawno Kylian Mbappe w liście zamieszczonym na Theplayerstribune.com.

Zobacz wideo Potęgi chcą Sebastiana Walukiewicza. "Takich piłkarzy nie ma" [SEKCJA PIŁKARSKA #59]

Swoje słowa kierował głównie do młodych chłopaków z Bondy, Ile-de-France, ale też innych przedmieść wielkich miast. On sam był zwykłym chłopakiem z peryferii Paryża jeszcze 6, 7 lat temu. Chłopakiem z mniej zamożnej rodziny, który jako kilkunastolatek sporo grał z kumplami w piłkę i ciągle marzył. Jak sam mówi "marzenie wiele nie kosztuje, dokładniej to jest darmowe".

Jego marzenia niespodziewanie szybko się jednak ziszczały. W wieku 11 lat pojechał na staż w Chelsea. To tam zrobił sobie zdjęcie z Didierem Drogbą. Po kilku latach wiszący w jego małym pokoju plakat Cristiano Ronaldo zamienił na zdjęcie z gwiazdorem portugalskiej piłki. Okazja na taką fotografię przytrafiła się, bo Real Madryt (a właściwie Zinedine Zidane) zaprosił 14-latka na wakacyjny staż. W ośrodku Królewskich "Zizou" - wówczas dyrektor sportowy Realu - podjął go osobiście. Mbappe był tak zaskoczony widokiem gwiazdora i zaproszeniem do jego błyszczącego samochodu, że przed wejściem do auta zapytał, czy musi zdjąć buty. Wywołał tym spory uśmiech legendy francuskiej piłki, której plakaty też miał zresztą na ścianie w swoim pokoju w Bondy. Było na niej więcej gwiazd.

Kilka lat później Mbappe miał wyznać Neymarowi, że oprócz plakatów Ronaldo i Zidane'a wisiał tam też plakat Brazylijczyka. To z nim Mbappe tworzy w PSG jeden z najlepszych duetów napastników na świecie, choć trudno określić, kto świeci jaśniejszym blaskiem. Do marzeń o wielkiej piłce, obsesji futbolu, doszedł talent, charakter i silna psychika. Jak przekonuje Mbappe na jego karierę wpływ mieli też rodzice i samo Bondy – dzielnica, w której się wychował.

Las bandytów i zakapiory noszące babci zakupy

Bondy znajduje się 11 kilometrów na północny wschód od ścisłego centrum Paryża, a znane czy nawet w pewien sposób popularne było już w średniowieczu. Wtedy głównie z lasów upatrzonych jako ulubione miejsce spotkań bandytów i rabusiów. Łatka Bondy, jako terenu mało bezpiecznego, przylgnęła do tego regionu na dłużej. Życie w gminie, która obecnie jest mieszanką kultury francuskiej, afrykańskiej, azjatyckiej i arabskiej dalej nie uchodzi za idyllę. Choć Mbappe na mroczniejszą część Bondy patrzy inaczej.

- Ludzie mówią o przestępstwach, jakby były one domeną tylko naszej dzielnicy. One zdarzają się przecież wszędzie. Jak byłem mały, to częściej widywałem kilku zakapiorów z mojej okolicy pomagających z zakupami mojej babci. W wiadomościach o tym nie usłyszysz. Tam poinformują cię tylko o złych rzeczach – broni swych dziecinnych stron. Nic dziwnego, wszak wychowanie w Bondy pomogło mu w futbolu, może nawet też w biznesie.

- Często ludzie pytają mnie, dlaczego tyle piłkarskich talentów rodzi się na przedmieściach? Czy my jakoś inaczej trenujemy, czy pijemy inną wodę? Tyle że tu wszystko na pierwszy rzut oka wygląda tak jak gdzie indziej, tyle że to piłka jest dla nas czymś innym. Jest nam niezbędna. Jest codziennością. Jest jak chleb i woda - tłumaczył Mbappe na łamach theplayerstribune.com. Jeśli ktoś się niedawno zastanawiał, dlaczego nastolatek tak dobrze radzi sobie w meczach czy turniejach o wielką stawkę - odpowiedź też znajdzie na przedmieściach Paryża. W mistrzostwach świata Mbappe grał już jako kilkunastolatek – przynajmniej on tak to opisuje. Tymi mistrzostwami był np. szkolny turniej w Bondy, do którego młodzi zawodnicy podchodzili jak do gry o życie. Zdobycie pucharu, kawałka metalu wartego dwa euro, było priorytetem, celem i silnym bodźcem to polepszania swych umiejętności. Tego typu imprezy były dobrą szkołą przywykania do rywalizacji.

Podczas rozgrywanego Coupe de Seine-Saint-Denis, Kylian wspominał, że półfinałowy mecz na dużym stadionie w Gagny, ze sporą zresztą liczbą widzów na trybunach, mocno go sparaliżował. "Trudno mi było nawet biegać po murawie" - wyjaśniał po latach. Widząc co się dzieje sprawy w swoje ręce wzięła matka piłkarza pani Fayza, która jak zwykle obserwowała zmagania syna. "Zawsze musisz w siebie wierzyć. Jeśli nie strzelisz 60 bramek i coś ci się nie uda, nikogo to nie będzie obchodzić. Jeśli jednak ludzie zobaczą, że nie grasz, bo się boisz, to będzie cię to prześladować przez całe życie" - wyjaśniła 11-latkowi troskliwa opiekunka. Pomogło. Przydało się też w przyszłości. Może dlatego Mbappe przed wielkimi meczami się nie spalał. Trochę tych ważnych spotkań zagrał. Samych finałów różnych imprez przeżył do tej pory aż 8. Jednym z pierwszych był finał Coupe Gambardella z 2016 roku, najważniejszego francuskiego turnieju dla dziewiętnastolatków. Mbappe nie był podczas tych zawodów nawet pełnoletni. Na głównej płycie Stade de France przeciw Lens zagrał jednak jak profesor.

- Dla młodych zawodników to są stresujące momenty. Dla niego nigdy takimi nie były - wspominał ostatnio w rozmowie z "Le Parisien" trener drużyny AS Monaco U-19, Frederic Barilaro. - W szatni Mbappe był zarówno skupiony, jak i zrelaksowany. To było uderzające. On to już wtedy w sobie miał. 90 minut później cieszył się z trofeum z dwoma golami na koncie - opisywał Barilaro.

Podobnie wyglądało to w 2018 roku w Rosji, podczas finałów mistrzostw świata. Przed debiutem na mundialu i meczu z Australią najmłodszy w drużynie Mbappe nieustannie uśmiechał się do Ousmane’a Dembele: Spójrz na nas. Dzieciak Evreux i dziecko Bondy właśnie grają na mistrzostwach świata - zagadywał do kolegi. Miesiąc później, pół godziny przed finałowym meczem z Chorwacją potańczył przez chwilę we francuskiej szatni, czym wprawił w dobry humor starszych kolegów. Po spotkaniu z pucharem świata tańczyli już wszyscy, w tym roześmiany, wygadany i elokwentny Mbappe. Ci, co go dobrze znają, dorzucą do tego zestawu jeszcze jedno określenie: inteligentny.

9 uwag w dzienniczku i obstawa rodziców

Futbol czasem powodował, że szkoła u Mbappe schodziła na drugi plan. Pewnego dnia młodzian wracał z niej do domu z dziewięcioma uwagami w dzienniczku m.in. za brak pracy domowej i gadanie na lekcjach matematyki. Z kolegą rozmawiał oczywiście o futbolu. Wielkiej bury Kylian w domu nie dostał, choć rodzice dbali, by między edukacją i kopaniem piłki była równowaga. Ojciec i matka prowadzili karierę Mbappe w sposób uważny, ostrożny i bezpieczny. Być może dzięki temu młodzian nie wpadł w ręce szemranych grup, czy podejrzanych menadżerów, których obecnie na przedmieściach Paryża jest sporo. Jak wyjaśniał w rozmowie z Pawłem Wilkowiczem pracujący w stolicy Francji trener Piotr Wojtyna, takie osiedlowe bandy, "które kiedyś zajmowały się handlem narkotykami, teraz chcą się zajmować prowadzeniem piłkarzy". Odczuł to m.in. zastraszany niegdyś N’golo Kante, obecny gracz Chelsea. 

Kyliana takie ciemne historie ominęły. Wilfried Mbappe, tata zawodnika sam był piłkarzem, a potem zajął się trenerką, mama Fayza grała niegdyś w piłkę ręczną, więc też dobrze znała niebezpieczeństwa sportowego świata. Rodzice mieli czas i chęci, by zajmować się futbolową pasją syna, radzić i wybijać mu z głowy różne rzeczy. Po stażu w Chelsea Mbappe bardzo chciał przenieść się do akademii jakiegoś większego klubu i wyjechać z Bondy, ale rodzice póki co się na to nie zgodzili. Jeździli z nim na turnieje, coraz częściej towarzyszyli mu też na treningach, na których zaczęły się pojawiać osoby nim zainteresowane. Wyjazd do zagranicznej akademii zamienili na lekcje w niedalekim ośrodku piłkarskim Clairefontaine. Jednym z najlepszych na świecie. To po dwuletniej edukacji w tej szkole, w której kiedyś tajniki futbolu odkrywali choćby Nicolas Anelka czy Thierry Henry, Mbappe przeniósł się do AS Monaco. W sumie pograł tam 4 lata, po których stał się drugim na świecie najdroższym zawodnikiem. Za niemal 180 mln euro (wraz z bonusami) wrócił do domu podpisując umowę z PSG. Ten powrót w rodzinne strony on sam określał jako bardzo ważny. To tu kariera napastnika PSG nabrała ponaddźwiękowej prędkości. Jako 21-latek na koncie ma już 4 mistrzostwa Francji, dwa Puchary Ligi i dwa puchary kraju, dwa tytuły króla strzelców i oczywiście mistrzostwo świata, a także nagrodę dla najlepszego młodzieżowca tej imprezy.

"No tak, Messi mnie obserwuje"

Ci, którzy pamiętają go jako nastolatka z Bondy, tym wszystkim sukcesom się nie dziwili.

-To, co robi dzisiaj, robił już na boisku u nas. Wtedy też był o 10 długości przed wszystkimi - wspominał w reportażu emitowanym na L’Equipe TV Antonio Riccardi, były trener Kyliana w AS Bondy. - Wykonywał wszystko lepiej, szybciej i z większą regularnością niż inni - dodawał. Do tego Kylian szybko wchodził w nowe środowisko, raczej nie był człowiekiem konfliktowym, choć jak opisywał Sport.pl Wojtyna "potrafił zajść za skórę". W Monaco jako siedemnastolatek zwolnił trenera z akademii, bo miał z nim spięcie. To trener musiał odejść. Kylian jest jednak człowiekiem raczej lubianym, budzącym sympatię, bardzo popularnym wśród francuskiej młodzieży. Nikogo nie dziwi, że PSG ostatnio sprzedawało więcej koszulek z numerem "7" niż z dziesiątką, w której gra Neymar. To dlatego pewnie Nike szybko zaproponowało młodemu Francuzowi własną linię odzieżową, której inspiracją miało być Bondy. Młody mistrz świata promując nowe stroje, biegał po piłkarskich obiektach swojej dzielnicy, a wraz ze 130 zawodnikami AS Bondy także po murawie Stade de France.

Mbappe w wieku 21 lat marketingowo i biznesowo dostał, to na co długo pracowali Messi czy Ronaldo. Notabene przez Argentyńczyka Francuz podobno traktowany był od początku jako sportowy rywal w bitwie o międzynarodowe tytuły. Mbappe niespecjalnie chciał uwierzyć swemu koledze Ousmanowi Dembele (FC Barcelona), gdy ten kiedyś relacjonował mu, że podczas walki o Złotego Buta Messi sprawdzał, ile goli w weekend strzelił napastnik PSG. "On na ciebie patrzy" - mówił mu Dembele, gdy Mbappe zwracał uwagę, że po jego dwóch golach Argentyńczyk strzelił trzy. "No tak, Messi mnie obserwuje" - uśmiechał się paryżanin.

Reguły Bondy

"Region paryski to uliczne granie. N’Golo, Mbappe wychowali się na ulicy. Grali w klubie, ale i pod blokiem" - wyjaśniał Sport.pl Wojtyna, tłumacząc fenomen graczy z paryskich przedmieść, z których Europa czerpie garściami. W pięciu najlepszych ligach starego kontynentu gra około 160 zawodników z Paryża i okolic. Z 23 francuskich mistrzów świata 2018 aż ośmiu urodziło się w Paryżu i okolicach. Ta gra pod blokiem niemal od rana do wieczora to jest dla nich najlepsza szkoła futbolu i życia, a gdy jeszcze dołożą do niej naukę przekazywaną w świetnie szkolących piłkarskich akademiach, to w świat wielkiej piki wchodzą z dużą przewagą.

Mbappe opowiadając historię swej drogi do sukcesu, zwracał uwagę na jeszcze jeden aspekt, którego nauczyły go przedmieścia - traktowania wszystkich w taki sam sposób.

"W Bondy jest reguła, którą szybko poznają wszyscy młodzi. Kiedy idziesz ulicą i widzisz grupę 15 chłopaków, w której jest jeden twój znajomy, to albo przywitasz się z daleka machnięciem, albo podejdziesz do nich i podasz rękę wszystkim piętnastu osobom. Jeśli uściśniesz dłoń tylko swemu koledze to 14 pozostałych chłopaków ci tego nie zapomni" - opisywał Mbappe w Theplayerstribune.com.

Ta zasada towarzyszy mu cały czas. Z jej powodu wzbudził nawet kilka uśmiechów na jednej z ceremonii FIFA’s Best Awards. Gdy zobaczył z daleka Jose Mourinho, który stał i rozmawiał ze swoją świtą, Mbappe zdecydował się podejść do grupy, której nie znał i uściskał dłoń wszystkim. Każdemu z osobna powiedział "dzień dobry".

- Ojciec śmiał się potem, że przecież nie byliśmy w Bondy, ale te zasady, których się tam nauczyłem są odruchem, są jak filozofia życie - opisywał piłkarz. "Ten, kto nie wie skąd przyszedł, nie będzie wiedział gdzie iść, bo nie zorientuje się gdzie jest" - mawiał kanclerz Otto von Bismarck. Mbappe też tak mawia.