Aplikacja Fotball LIVE
  POBIERZ

Robert Lewandowski urodziny spędzi w zamku. Czas na 11-kilogramowy prezent

Robert Lewandowski 32. urodziny spędzi w hotelowym zamku pod Lizboną. To może być jego najważniejsze święto w karierze! W niedzielę on i koledzy z Bayernu postarają się o ważący 11 kilogramów prezent.

Złota Piłka? "Nie mam obsesji". 5 goli w 9 minut? "W trakcie meczu nie zdawałem sobie sprawy z tego, co się dzieje". Cztery gole strzelone Realowi Madryt w półfinale Ligi Mistrzów? "Jestem z tego dumny". Finał Ligi Mistrzów w świątyni futbolu? "Wembley zrobiło na mnie mniejsze wrażenie niż Stadion Olimpijski w Berlinie w dniu finału Pucharu Niemiec".

Przeglądając komentarze Roberta Lewandowskiego dotyczące ważnych momentów w jego piłkarskim życiu, można odnieść wrażenie, że ich autor albo jest skromny, albo nienasycony. W przypadku napastnika Bayernu Monachium zapewne bliskie prawdy będą oba te określenia. W najbliższy weekend kolejne osobiste rekordy i wyczyny mogą okazać się dla Lewandowskiego zdecydowanie ważniejsze, choć tylko, gdy zapewnią sukces, który będzie dużo cenniejszy niż prestiżowy, choć niewiele dający bramkowy sprint z Wolfsburgiem. Lewandowski jest na najlepszej drodze, by za jakiś czas na pytanie o wspomnienie 32 urodzin uśmiechnąć się i odpowiedzieć głośno: W Lizbonie dostałem najlepszy piłkarski prezent i sam się do niego dołożyłem!

Zobacz wideo Tym golem Robert Lewandowski przeszedł do historii! [ELEVEN SPORTS]

Robert Lewandowski urodziny spędzi w hotelowym zamku

"Jestem przekonany, że najlepszy moment mojej kariery niebawem nadejdzie" mówił Polak w czerwcowej rozmowie z "France Football", która przez francuski tygodnik właśnie została przypomniana. Być może w ten delikatny sposób "Lewy" dał znak, że wie jaką siłą dysponuje w tym roku Bayern i zdaje sobie sprawę, że i on ma sezon konia. Finisz jego dotychczas najlepszych rozgrywek przypada niemal na 32. urodziny. Do tej liczby Polak podchodzi trochę tak jak do innych – matematyka ważniejsza wydają się dla dziennikarzy niż dla niego. "To są tylko liczby. Czuję się znakomicie" - odpowiadał pytany przez "France Football" o przypadające na 21 sierpnia 32. urodziny. Tak dla porównania w takim wieku buty na kołek odwiesił niegdyś m.in. Zbigniew Boniek, choć robił to patrząc na swoje zdjęcia z Pucharem Europy. Lewandowski takiego selfie w swym bogatym zdjęciowym albumie na razie nie ma, choć aparat, by fotkę wykonać już czeka.

Jeszcze kilka miesięcy temu Lewandowski nie przypuszczał, że swoje 32. urodziny spędzi w hotelu, a właściwe w zamku położonym na przedmieściach Lizbony (Penha Longa Resort), a zamiast skromnej imprezy urodzinowej spotka się z kolegami najwyżej na odprawie przed najważniejszym dla siebie meczem w karierze.

 

Urodziny Lewandowskiego wypadają w piątek, finał Ligi Mistrzów z PSG w niedzielę. Święta z taką adrenaliną Polak prawdopodobnie jeszcze nie miał, choć jego urodziny niemal zawsze związane były z futbolem. Obchodził je na obozach, a później często w hotelach i na zgrupowaniach, czasem w domu, gdy jego drużyny występowały akurat u siebie. Kiedyś grając jeszcze w Varsovii, 21 dzień sierpnia spędził mu sen z powiek, choć problemy były innego kalibru. Na wyjazd zapominał spakować cukierków, którymi miał poczęstować kolegów z drużyny. Pojechał po nie już ze swoimi trenerami, którzy szybko zorientowali się czym "Bobek" był tak strapiony. W Borussii Dortmund, do której dołączył w wakacje 2010 roku, jego 22. urodziny przypadły w przeddzień debiutu w Bundeslidze. Mógł domyślać się, że w meczu Bayerem Leverkusen dostanie szanse, bo kilka dni wcześniej zadebiutował w krajowym pucharze. Na świętowanie nie było jednak wtedy ani czasu, ani sposobności. Bayern przegrał 0:2. O tamtych urodzinach Polak wolał szybko zapomnieć. Te 32. mogą być jednak szczególne. Co prawda bez cukierków, bo takie rzeczy napastnik teraz omija, ale za to z ogromnym szampanem na murawie Estadio da Luz, toastem na oczach setek milionów widzów z całego świata i prezentem ważącym około 11 kilogramów, a wartym 25 tys. złotych, choć dla każdego piłkarza bezcennym. Bez tego pucharu 8 pater za mistrzostwo Niemiec, 4 puchary tego kraju, czy mistrzostwo Ekstraklasy i kolejne tytuły króla strzelców w pełni cieszyć nie będą.

Prezent dla jubilata

To dlatego ta niedziela jest tak ważna. To dlatego ważne mogą być liczby, uzyskane przez Polaka i całą drużynę. Prawdopodobny 56. gol Lewandowskiego w tym sezonie, pobicie rekordu Gerda Muellera z sezonu 1972/73 radości nie da żadnej, jeśli nie będzie oznaczał końcowego triumfu nad PSG. Pewny tytuł króla strzelców tegorocznej Ligi Mistrzów to prezent, który bez pucharu też nadawać się będzie do reklamacji. Nawet hattrick, który sprawi, że Polak zostanie najlepszym w historii strzelcem Ligi Mistrzów w jednym sezonie (obecnie ma 15 goli, o dwa mniej niż Cristiano Ronaldo w 2014 roku) to będzie podarunek pocieszenia, jeśli Neymar i Mbappe zapewnią Paryżowi wygraną. Tyle że według bukmacherów to Niemcy są wyraźnymi faworytami do końcowego triumfu.

To Bayern w tym sezonie Ligi Mistrzów wygrał wszystkie spotkania, strzelając w każdym najmniej dwa gole, to Lewandowski w 21 meczach w tym roku zdobywał bramki w aż 19 grach. To Niemcy znów zachwycają na boisku. To wreszcie Bawarczycy będą mieli jubilata. Duże srebrne naczynie na 15 litrów szampana w ich rękach powinno być bardzo użyteczne.

Przeczytaj też:

Pobierz aplikację Sport.pl LIVE na Androida i na iOS-a

Sport.pl LiveSport.pl Live .