Aplikacja Fotball LIVE
  POBIERZ

Lewandowski musi zrobić jeszcze więcej! Neymar może "okraść" Polaka na ostatniej prostej

- Brazylijczyk, najdroższy piłkarz świata, błyszczący indywidualnymi umiejętnościami - wszystko się składa na popularność. Neymar to zupełnie inny typ zawodnika niż Robert. Myślę, że obaj zostaną rozliczeni dopiero po finale - mówi Paweł Wojtala, były reprezentant Polski, uczestnik Ligi Mistrzów i zdobywca Pucharu Niemiec. Robert Lewandowski strzelił gola i zaliczył asystę w półfinale Ligi Mistrzów, w którym Bayern wygrał z Lyonem 3:0. Ale chcąc zdobyć tytuł Piłkarza Roku FIFA najpewniej będzie musiał zrobić jeszcze więcej. Finał Bayern - Paris Saint Germain w niedzielę.

Piękny gol głową na 3:0 był dla Lewandowskiego nagrodą za pracę dla drużyny i za ciągłą walkę o kolejną chwilę chwały dla siebie. W sumie nudnawym półfinale z Lyonem nowy król strzelców Ligi Mistrzów długo nie miał szczęścia i precyzji. Skiksował w dogodnej sytuacji w 33. minucie i jego pomyłkę musiał naprawić Serge Gnabry. Kilka minut później nie trafił w piłkę, mając przed sobą pustą bramkę po dośrodkowaniu Gnabry'ego

Dopiero w 88. minucie zachował się w polu karnym znakomicie, zwodząc obrońców i głową ustalając wynik meczu. Po zaledwie dziewięciu występach w tym sezonie Ligi Mistrzów Lewandowski ma aż 15 bramek i sześć asyst. Od dawna jest już pewny tytułu króla strzelców rozgrywek. Teraz powalczy o Puchar Europy, a pewnie też o miano Piłkarza Roku FIFA.

Zobacz wideo Tym golem Robert Lewandowski przeszedł do historii! [ELEVEN SPORTS]

Łukasz Jachimiak: Nuda może trochę mniejsza niż w pierwszym półfinale, ale nuda, prawda?

Paweł Wojtala: Takie mecze trzeba wygrać, spokojnie dowieźć, kiedy jest się faworytem. I to zostało przez Bayern bezwzględnie wykonane. Poza pierwszymi 20 minutami Bayern miał mecz pod kontrolą. Tak, miał niespodziewanie sporo kłopotów, ale tylko przez chwilę.

Skąd się wzięły te kłopoty?

- Bayern był źle ustawiony i nadziewał się na szybkie ataki Lyonu.

Ale dlaczego? Piłkarze Bayernu myśleli, że ten mecz sam się wygra?

- Nie wierzę, że było takie myślenie. Lyon nie przez przypadek znalazł się w półfinale Ligi Mistrzów. Ma zawodników z wielkimi umiejętnościami, potrafi grać w piłkę. Bayern początkowo nie był najlepiej zorganizowany w obronie, kilka razy stracił piłkę w środku boiska i stąd wzięły się sytuacje dla szybko grającego Lyonu. Było pewne, że wynik Bayernu z Barceloną się nie powtórzy. Ale po kilku szansach Lyonu Bayern pokazał klasę. Ta drużyna bardzo dobrze funkcjonuje. I od pierwszego gola Gnabry'ego znowu to pokazała.

Gnabry był bohaterem, a jak Pan ocenia Roberta Lewandowskiego? Kilka sytuacji zmarnował, ale skoro kończy półfinał z golem i asystą, to chyba nie jest źle?

- Na pewno chętniej miałby dwie bramki niż bramkę i asystę. Powinien trafić sam w tej akcji, w której swoją drugą bramkę zdobył Gnabry. Nie był skuteczny, ale znów wykonał dla drużyny bardzo dużo pracy. Miał kilka odbiorów, wyłuskań piłki, harował i w środku, i na bokach. A swojego gola strzelił. I to pięknego. Przypieczętował zwycięstwo. Było widać, że bardzo chce strzelić, ale też, że głównym celem była praca dla zespołu. Bo celem numer jeden był awans Bayernu do półfinału.

Mówi Pan, że Lewandowski przede wszystkim pracuje dla zespołu i to samo można powiedzieć o Neymarze. Brazylijski as Paris Saint Germain w turnieju w Lizbonie jeszcze nie strzelił gola, ale jest bardzo chwalony. Już zaczęto mówić, że finał będzie pojedynkiem Lewandowski - Neymar.

- W meczu z Lipskiem Neymar zagrał bardzo zespołowo, poza kilkoma pojedynczymi występami, gdy próbował ośmieszać rywali. Potencjał ofensywny i Bayernu, i Paryża, nie tylko Roberta i Neymara, jest ogromny. Spodziewam się, że w finale defensywy jednych i drugich będą miały bardzo dużo pracy.

Paryż swój półfinał wygrał zdecydowanie pewniej, ale czy to cokolwiek znaczy, skoro wcześniej prawie odpadł z Atalantą, a Bayern rozbił Barcelonę?

- Myślę, że Lipsk zapłacił ogromną cenę za ćwierćfinał z Atletico Madryt. Na pewno Lyon był zdecydowanie trudniejszym przeciwnikiem. W finale będzie trudno wskazać faworyta.

Jeśli finał wygra Paryż, a Neymar strzeli gola albo zaliczy ważną asystę i pokręci obrońcami Bayernu, to myśli Pan, że właśnie on stanie się faworytem do zdobycia tytułu Piłkarza Roku FIFA? Wiemy, że "Złota Piłka" w tym roku nie zostanie przyznana, ale na prestiżowe wyróżnienie od FIFA dla Lewandowskiego już zdążyliśmy narobić sobie dużych nadziei.

- Właśnie takie mecze jak finał Ligi Mistrzów są zapamiętywane. Oczywiście trzeba brać pod uwagę cały sezon i tu Lewandowski jest najlepszy. Ale największym meczem 2020 roku będzie finał Ligi Mistrzów i tu trzeba będzie zaprezentować swoją najlepszą formę. Robert w niej jest. Miał w meczu z Lyonem sytuacje, w którym brakowało mu szczęścia, ale jednak pokazał klasę, zdobywając bramkę. Musi to potwierdzić, bo wiemy, że wszystkie plebiscyty są rozstrzygane nie tylko na podstawie osiągnięć, ale też popularności.

A pod tym względem Neymar jest zdecydowanie lepszy. Wystarczy zajrzeć do mediów społecznościowych, gdzie profile Polaka śledzi po kilka czy kilkanaście milionów kibiców, a Brazylijczyka - jak Lionela Messiego i Cristiano Ronaldo - po kilkaset milionów.

- To jasne. Brazylijczyk, najdroższy piłkarz świata, do tego znakomity zawodnik błyszczący indywidualnymi umiejętnościami - wszystko się składa na popularność. Neymar to zupełnie inny typ zawodnika niż Robert. Trudno ich porównywać. Myślę, że obaj zostaną rozliczeni dopiero za to, jak im i ich drużynom pójdzie w finale.