Aplikacja Fotball LIVE
  POBIERZ

Najbardziej ekscytująca drużyna w Europie! "Mały Messi" może dać upragniony awans

W ofensywnie usposobionym zespole Atalanty Bergamo długo musiał szukać swojego miejsca. Ale jak już je znalazł, to odpalił na dobre. Po jego niewiarygodnie mocnych uderzeniach z dystansu nie było czego zbierać. Bramkarze mogli tylko bezradnie rozłożyć ręce i wzrokiem odprowadzić piłkę zmierzającą do siatki. - Poza obrębem pola karnego jest dla mnie "małym Messim". [...] Ten facet ma wszystko, co potrzeba, aby zostać piłkarzem światowego formatu - zachwyca się umiejętnościami Rusłana Malinowskiego Oleksandr Funderat, dyrektor sportowy zespołu Worskła Połtawa.

W środę 12 sierpnia Atalanta Bergamo zmierzy się z PSG w ćwierćfinale Ligi Mistrzów. Włosi są największą niespodzianką fazy pucharowej najcenniejszych klubowych rozgrywek w Europie. Zespół prowadzony przez Gian Piero Gasperiniego w 1/8 finału wyeliminował Valencię po koncercie Josipa Ilicicia (aż pięć goli w dwumeczu z hiszpańską drużyną). Ekipa z Lombardii w ciągu dwóch sezonów stała się jedną z najnowocześniejszych, najskuteczniejszych i najbardziej ekscytujących w całej Europie (aż 98 goli w Serie A).

Zobacz wideo Parma Calcio - Atalanta BC 1:2. Skrót [ELEVEN SPORTS]

Czwarty najdroższy transfer Atalanty Bergamo. "Inwestycja adekwatna do naszych obecnych możliwości"

Sporą cegiełkę do znakomitych wyników Atalanty dołożył Rusłan Malinowski, który występuje w klubie od lipca 2019 roku. Włoski klub wygrał walkę o niego m.in. z Borussią Dortmund, AS Romą i Milanem, sprowadzając go za niespełna 14 mln euro łącznie z bonusami z KRC Genk. W belgijskim zespole ukraiński pomocnik imponował formą, strzelając aż 16 bramek i zaliczając 16 asyst w sezonie 2018/19. Dla Atalanty był to czwarty najdroższy transfer w historii klubu, co jak na możliwości finansowe ekipy z Bergamo było dość sporą sumą. Więcej kosztowali tylko Luis Muriel (20 mln euro), Mario Pasalić (15 mln euro) i Duvan Zapata (14 mln euro).

Prezes Atalanty Antonio Percassi obserwował Malinowskiego już od 2016 roku, kiedy zawodnik przenosił się z Szachtara Donieck (nie zagrał tam ani razu w pierwszym zespole) do KRC Genk. Wcześniej Malinowski był wypożyczany przez ukraiński zespół do Zorii Ługańsk.

W listopadzie 2019 roku Davide Cangini, szef działu skautingu Atalanty, ujawnił, że klub śledził poczynania piłkarza i pokonywanie przez niego kolejnych szczebli kariery już od 2016 roku. - Aby być przekonanym, że kupujesz odpowiedniego zawodnika, musisz długo analizować jego grę. Postanowiliśmy więc dokonać inwestycji adekwatnej do naszych obecnych możliwości - powiedział wówczas Cangini, cytowany przez dziennik "La Gazzetta dello Sport".

Kupują tanich i dobrych

Przemyślana polityka transferowa klubu oparta jest na sprowadzaniu tanich piłkarzy z Belgii, Szwajcarii czy też Holandii. I trzeba przyznać, że przynosi ona piorunujące efekty.  Marten De Roon z Heerenveen, Hans Hateboer z Groningen, Robin Gosens z Heraklesu, Berat Djimsiti z FC Zurich, Remo Freuler z Lucerny, Timothy Castagne i wspomniany Malinowski – obaj z KRC Genk są tego najlepszym przykładem.

Od zmiennika do ważnego gracza w talii Gasperiniego

Malinowski był sprowadzany do zespołu Gasperiniego jako wartościowy zmiennik dla gwiazd Atalanty, w której błyszczeli Alejandro „Papu” Gomez, Zapata czy też Muriel. Ukraiński zawodnik znał swoje miejsce w hierarchii i cierpliwie czekał na kolejne szanse.

Pierwsze miesiące w nowym klubie były dla Malinowskiego kompletnie nieudane. Na pierwsze trafienie czekał aż do 22 listopada 2019 roku (3. kolejka fazy grupowej Ligi Mistrzów), kiedy to skutecznie wykonał rzut karny w meczu z Manchesterem City, dając Atalancie sensacyjne prowadzenie. Obywateli tylko rozzłościła strata gola i z bagażem aż pięciu bramek odesłali Włochów do Lombardii.

Malinowski w lidze włoskiej również potrzebował sporo czasu, aby wkomponować się do stylu gry zespołu Gasperiniego. Z debiutanckiego gola w Serie A mógł się cieszyć dopiero w grudniu, z Hellasem Werona, kiedy po dramatycznym spotkaniu Atalanta wygrała 3:2. Z biegiem czasu aklimatyzacja ofensywnego pomocnika w Lombardii przebiegała coraz lepiej. Przed wybuchem pandemii koronawirusa do swojego dorobku dorzucił kolejne trzy trafienia z Bologną, Fiorentiną i Lecce.

Jednak prawdziwy rozkwit pomocnika nastąpił dopiero po restarcie rozgrywek, kiedy nad jego nieprawdopodobnymi i jednocześnie pięknymi golami z dystansu rozpływali się wszyscy eksperci i komentatorzy na Półwyspie Apenińskim. Od 21 czerwca do 1 sierpnia o sile atomowych i niezwykle precyzyjnych strzałów Malinowskiego (zwłaszcza lewą nogą) przekonali się bramkarze Lazio, Juventusu, Brescii i Parmy. Ukraiński pomocnik potrafił również zaskoczyć rywali uderzeniami z prawej nogi, a także ze stałych fragmentów gry - rzutu karnego (z Man City) czy też rzutu wolnego - gol z Parmą.

Zobacz wideo Zobacz pięknego gola Malinowskiego z rzutu wolnego z Parmą

Malinowski jest piłkarzem niezwykle wszechstronnym, ponieważ może występować nie tylko na pozycji klasycznego środkowego pomocnika, ale także jako ofensywny i rozgrywający. Precyzyjne dośrodkowania z rzutów wolnych bite zwłaszcza z prawej strony boiska to kolejny element, który ma opracowany niemal do perfekcji.

Król goli z dystansu w czołowych ligach europejskich. Przed nim tylko Messi

Malinowski stał się jednym z najlepszych specjalistów od zdobywania goli po strzałach zza pola karnego. W czołowych ligach z Top 5 w Europie tylko Leo Messi (dziewięć trafień) wyprzedza go w tej klasyfikacji w sezonie 2019/20, ale w 2020 roku Ukrainiec (pięć bramek) nie ma już sobie równych.

Biorąc, pod uwagę również reprezentacje narodowe, Malinowski (osiem goli) jest gorszy zaledwie o jedno trafienie od Leo Messiego (dziewięć) po bramkach zza pola karnego w całym sezonie. Jednak ukraiński pomocnik potrzebował do tego zaledwie 2222 minuty, natomiast gwiazda Barcelony 3810 minut.

Malinowski jest nie tylko najbardziej niedocenianym, ale również jednym z najbardziej efektywnych piłkarzy trzeciego zespołu zakończonego niedawno sezonu Serie A. 27-latek zagrał w 34 ligowych meczach, ale tylko 12 z nich rozpoczynał w wyjściowej jedenastce. W sumie ma na koncie zaledwie 1521 minut, co stanowi mniej niż połowę ogólnego czasu spędzonego na boiskach ligi włoskiej. Pomimo tego uzbierał w zakończonym sezonie Serie A aż osiem bramek i trzy asysty.

Malinowski ma olbrzymią konkurencję w pierwszej „11”, gdzie na jego pozycji mogą występować największe gwiazdy całego zespołu, Josip Ilicić, Alejandro Gomez i Mario Pasalić. Statystyki Słoweńca, Argentyńczyka i Chorwata w lidze są wyśmienite. Pierwszy ma na koncie 15 goli i 5 asyst w Serie A, drugi 7 bramek i 16 ostatnich podań, a trzeci 9 goli i 5 asyst.

Neymar zarabia przez rok więcej niż cały zespół Atalanty

Atalanta już w środę 12 sierpnia postara się sprawić niespodziankę i powalczy o historyczny awans do półfinału Ligi Mistrzów. Zadanie będzie szalenie trudne, ponieważ przeciwnikiem włoskiego zespołu będzie PSG, w składzie którego nie brakuje gwiazd światowego formatu, które zarabiają krocie. Sam Neymar wg dziennikarzy „La Gazzetta dello Sport” rocznie inkasuje 36 mln euro, więcej niż cały zespół Atalanty! Najwięcej w zespole Gasperiniego zarabiają Papu Gomez, Josip Ilicić i Duvan Zapata – każdy około 1,2 mln euro.

Tajna broń Włochów na mecz z PSG? "Jest dla mnie małym Messim"

Pociski Malinowskiego oddawane na bramkę rywali stanowią wartość dodaną i mogą być tajną bronią, kto wie, czy nie kluczową w starciu z drużyną Thomasa Tuchela. W przypadku dobrego występu Malinowskiego z PSG w Lizbonie jego wartość jeszcze wzrośnie. Wg "La Gazzetta dello Sport" 27-latek już teraz jest wyceniany przez Atalantę na 30 mln euro, co nie jest szczególnie wygórowaną kwotą dla wielu europejskich klubów. Istnieje spora szansa, że Ukrainiec zacznie mecz w wyjściowym składzie ze względu na problemy natury osobistej Josipa Ilicicia, który prawdopodobnie nie znajdzie się w kadrze na ćwierćfinał LM.

W Bergamo Malinowski czuje się doskonale. O skali postępu, jaką zrobił pomocnik, mówi Oleksandr Funderat, obecnie dyrektor sportowy zespołu Worskła Połtawa, a w przeszłości dyrektor akademii Szachtara Donieck, której częścią był wówczas Malinowski. - Poza obrębem pola karnego jest dla mnie "małym Messim". Już w wieku 18 lat wyważał drzwi. Zostawał dodatkową godzinę po treningu i kopał piłkę z każdej pozycji - z miejsca czy też będąc w biegu. Rusłan był rewelacją Serie A. Mam nadzieję, że będzie też zachwycał w Lidze Mistrzów – komplementuje piłkarza Funderat.

- Malinowski gra blisko napastników i potrafi przewidywać akcje, oddając świetne strzały z dystansu. Gdybym był menedżerem Manchesteru City lub Realu Madryt, wysłałbym obserwatora, żeby oglądał mecze Atalanty, bo ten facet ma wszystko, co potrzeba, aby zostać piłkarzem światowego formatu – kończy Funderat na łamach "LGdS".

Przeczytaj także:

Pobierz aplikację Sport.pl LIVE na Androida i na iOS-a

Sport.pl LiveSport.pl Live .