Aplikacja Fotball LIVE
  POBIERZ

Lewandowski wywołał burzę głośnym wywiadem, ale miał rację. Teraz Bayern chce zdominować Europę na lata

Bayern Monachium jest obecnie wielkim faworytem do wygrania Ligi Mistrzów. Drużyna Hansiego Flicka to maszyna, która się nie zatrzymuje, ale przed decydującymi spotkaniami jest w znacznie gorszej sytuacji od wielu swoich rywali. Bayern wszedł jednak na poziom, który pozwala mu realnie myśleć o wielkich europejskich sukcesach w kolejnych latach. I musi to nastąpić bardzo szybko, wszak Lewandowski ma już 32 lata.

Bayern Monachium wymieniany jest w gronie głównych faworytów do wygrania Ligi Mistrzów. Drużyna Roberta Lewandowskiego po wznowieniu Bundesligi grała futbol znakomity. Gracze Hansiego Flicka w 11 meczach zdobyli aż 30 bramek, a w sumie w całej Bundeslidze udało im się strzelić aż 100 goli. Do tego trzeba dodać 27 zwycięstw i tylko cztery porażki w lidze. Przełożyło się to na 82 zdobyte punkty. Bayern Monachium wywalczył mistrzostwo we wspaniałym stylu, choć przecież jeszcze jesienią zanosiło się na to, że może zaliczyć najgorszy sezon od lat. Władze kluby zdecydowały się jednak zwolnić Niko Kovaca, a jego miejsce zajął Hansi Flick. Człowiek z cienia, który poderwał piłkarzy Bayernu. Asystent trenera, który obejmował klub na chwilę, został na zdecydowanie dłużej. A już po kilku miesiącach władze klubu bezgranicznie mu zaufały. Coś, co w profesjonalnym futbolu rzadko się udaje, tym razem zafunkcjonowało idealnie. 

Najważniejsze zadanie przed Flickiem

Bayern Monachium stał się wielkim faworytem do wygrania Ligi Mistrzów. Znaków zapytania jest niezwykle dużo. Bundesliga ułożyła się tak, że sezon zakończył się pod koniec czerwca, a Bayern będzie miał aż cztery tygodnie przerwy między meczem Pucharu Niemiec a ćwierćfinałem LM z Chelsea. Obecnie piłkarze rozjechali się na urlopy, a do zajęć wrócą 20 lipca. W tym czasie ich najwięksi konkurencji w Lidze Mistrzów grają w piłkę regularnie. Mowa tu o takich drużynach jak: Chelsea, a także Barcelona i Napoli, z którymi Niemcy mogą zagrać w ćwierćfinale LM.  Flick stanie więc przed niezwykle trudnym zadaniem, by przeprowadzić już trzeci w tym roku okres przygotowawczy. Pesymiści powiedzą, że Bayern ma wielki problem, bo tamte drużyny będą w rytmie meczowym, a ekipa Flicka dopiero wróci z urlopów. Optymiści stwierdzą, że rywale Bayernu mogą być rozbici meczami co trzy dni, po długim okresie wolnego spowodowanego pandemią. Pojawią się mikrourazy i zmęczenie. Bayern zaś zagra na świeżości i to może być jego przewaga.

Zobacz wideo Niesamowity trening Roberta Lewandowskiego. Był jak Spiderman

Pandemia nie zatrzymała Bayernu

 Trzeba też zwrócić uwagę na to, że Bayern po trzymiesięcznej przerwie spowodowanej pandemią w Bundeslidze wyglądał nawet lepiej niż przed nią. Drużyna rozkręcała się z każdym kolejnym meczem i nie było widać większych problemów.  Bayern jest o krok od awansu do ćwierćfinału, bo w pierwszym spotkaniu wygrał z Chelsea 3:0 i spotkanie rewanżowe może potraktować jak mecz, który ma przygotować piłkarzy do najważniejszych spotkań. Nawet gdyby oznaczało to nieznaczną porażkę. 

Warto też podkreślić, że mecz z Chelsea nie będzie tak łatwy, jak choćby wygrane 2:0 i 5:2 mecze z Unionem Berlin i Eintrachtem Frankfurt po restarcie rozgrywek, bo te drużyny są na zdecydowanie niższym poziomie.  Dopiero po nich przyszła prestiżowa wygrana z Borussią Dortmund. W Lidze Mistrzów czasu na rozpędzenie maszyny już nie będzie. Jeśli ponad trzy miesiące zawieszenia nie wybiły Bayernu z uderzenia, to trudno wierzyć, że zmienią to zaledwie cztery tygodnie. Jedyną, ale bardzo ważną różnicą będzie jednak klasa rywali. I to ona może być decydująca. -  Nie mogę się doczekać tego, aby po wakacjach przygotowywać się do kolejnego celu z drużyną. To oczywiście finał Ligi Mistrzów. Indywidualne treningi nie są łatwe, ale musimy być w dobrej formie, gdy nadejdzie czas - powiedział po zdobyciu Pucharu Niemiec, Hansi Flick.

Bayern Monachium wydaje się być obecnie drużyną prawie kompletną. Prawie, bo zdecydowanie często gracze Flicka pozwalają rywalom wyprowadzać groźne kontry, co na najwyższym poziomie może się okazać kluczowe. Doskonale było to widać w finale Pucharu Niemiec, gdy Eintracht świetnie wykorzystywał fakt, że Alfonso Davies często nie nadążał z powrotami po akcjach ofensywnych. W ten sposób drużyna z Frankfurtu wyprowadziła przynajmniej trzy groźne akcje, które de facto powinny się skończyć bramkami. W grze do przodu Bayern jest zespołem, do którego raczej nie można się przyczepić.

Bayern dojrzał piłkarsko i do zmian w transferach

Jeszcze niedawno Robert Lewandowski marzył, by trafić do Realu Madryt, w którym miałby większe szanse na zdobycie upragnionej Ligi Mistrzów. Słynny wywiad dla "Der Spiegla" z 2017 roku był wręcz wołaniem o zmianę sposobu myślenia w klubie, który wówczas bał się jeszcze inwestować dużych pieniędzy w piłkarzy. Lewandowski wiedział zaś, że konkurenci są znacznie przed Bayernem. Monachijczycy woleli wybrać inną drogę. Sprowadzili wielu młodych i utalentowanych piłkarzy, którzy jeszcze jakiś czas temu nie prezentowali odpowiednio wysokiego poziomu, ale to się zmieniło. Tacy zawodnicy, jak: Alfonso Davies, Serge Gnabry, Leon Goretzka czy nawet Benjamin Pavard w ostatnim sezonie dojrzeli. I weszli na zupełnie inny poziom, choć trwało to długo. Ale starania Lewandowskiego też się opłaciły, bo najpierw Bayern wydał aż 80 milionów euro na obrońcę Lucasa Hernandeza, a teraz dołożył do swojej polityki pierwiastek magii i szaleństwa w postaci hitowego, choć mocno okazyjnego transferu Leroya Sane. I choć nie wiadomo, jak zakończy się kariera obu w Bayernie, to gracze światowego formatu coraz chętniej będą mogli spoglądać w kierunku Bayernu, który nie tylko gra jak najlepsi, ale też płaci jak najlepsi.

Bardzo możliwe, że to jest drużyna, która swój szczyt możliwości ma dopiero przed sobą. Bo jeśli Sane nawiąże do swoich dwóch ostatnich sezonów w Premier League przed kontuzją, to Bayern spokojnie może liczyć na tzw. double double, czyli dwucyfrową liczbę bramek i asyst w sezonie. 

Rozwój Bayernu dobrze pokazuje też grafika portalu Goal.com, który postanowił ułożyć jedenastkę monachijczyków z piłkarzy, którzy nie mają jeszcze skończonych 25 lat. I wydaje się, że na każdej pozycji (poza linią ataku) wygląda to niezwykle obiecująco. A już taka drużyna byłaby w stanie pokonać wielu klasowych rywali. 

Bayern może żałować wieku Lewandowskiego?

Bayern może więc żałować, że Robert Lewandowski w sierpniu skończy już 32-lata, bo wiele wskazuje na to, że przed Niemcami najlepszy okres w historii. Lewandowski zapowiada, że szczyt jego możliwości jest jeszcze przed nim, a on wcale nie czuje się jak na swój wiek. Mocny Bayern na pewno będzie też olbrzymią motywacją dla polskiego napastnika, który marzy przecież o wygraniu Ligi Mistrzów.  Na razie jednak to Polak ciągnie drużynę w najważniejszych meczach tego sezonu i możemy realnie oczekiwać, że Lewandowski przełamie także klątwę słabych występów w ważnych europejskich spotkaniach.  

Oprócz stosunkowo łatwej rywalizacji z Chelsea Bayern czeka przecież hitowe starcie ze zwycięzcą dwumeczu Napoli - Barcelona. Bliżej awansu jest ta druga, bo Hiszpanie zremisowali na wyjeździe 1:1. W półfinale może zaś czekać prawdziwy hit, bo potencjalnym rywalem będzie jeden spośród czterech zespołów: Manchester City, Real Madryt, Juventus Turyn i Olympique Lyon. Łatwo więc na pewno nie będzie. 

Rewanżowy mecz 1/8 finału z Chelsea odbędzie się 7 sierpnia. Później wszystkich czeka spektakularne "Final 8", w którym trzeba będzie rozegrać ćwierćfinał (12-14 sierpnia), ewentualny półfinał (19-21 sierpnia) i w najlepszym przypadku finał  - 23 sierpnia.

Więcej o: