To był jeden z najbardziej szalonych meczów w historii futbolu. AC Milan prowadził do przerwy z Liverpoolem 3:0 w finale Ligi Mistrzów w Stambule, ale potem w ciągu sześciu minut stracił całą swoją przewagę. W dogrywce Jerzy Dudek dokonał cudu za sprawą swojej podwójnej interwencji na Andriju Szewczence - najpierw odbił piłkę po jego uderzeniu głową, a następnie obronił dobitkę, co wydawało się niemożliwe.
UEFA przypomniała tę interwencję na Twitterze 23 marca, gdy były reprezentant Polski obchodził 47. urodziny. Wspomnienie tej sytuacji nie jest najmilsze dla Szewczenki. - Kilka miesięcy temu UEFA ją przypomniała. Nawet teraz nie mogę na to patrzeć. Gdy to widzę, od razu się odwracam i wyrzucam telefon. Stop, stop! - powiedział Ukrainiec w rozmowie na Instagramie z Christianem Vierim, innym znakomitym byłym piłkarzem. Szewczenko został zatrzymany przez Dudka również w serii rzutów karnych; Polak obronił jego "jedenastkę", dzięki czemu Liverpool mógł cieszyć się z triumfu.
- Ale powiedz mi, czy znasz prawdziwego mistrza, który nie zaznałby wielkiego rozczarowania w życiu? To jest piękne, wszyscy jesteśmy ludźmi. Podnosimy się po porażkach i ruszamy dalej - stwierdził Ukrainiec, zwycięzca Złotej Piłki z 2003 roku.
Przeczytaj też: