Aplikacja Fotball LIVE
  POBIERZ

Na własne życzenie odpadli z Ligi Mistrzów. Kibice wściekli na właściciela: Sk***, odejdź z klubu!

Valencia miała szansę wyeliminować Atalantę i awansować do ćwierćfinału Ligi Mistrzów, ale nie pozwolił jej na to gen samodestrukcji. Kibice "Nietoperzy" winą obarczają właściciela Petera Lima, do którego krzyczeli: Sk***, odejdź z klubu!

Valencia w pełni zasłużenie odpadła z Ligi Mistrzów, przegrywając w dwumeczu 1/8 finału z Atalantą 4:8. W pierwszym meczu było 4:1 dla Włochów, a w drugim 4:3. Piłkarscy kibice zakochali się w ofensywnie grającej ekipie z Bergamo, która jest rewelacją tych rozgrywek Ligi Mistrzów. Po trzech spotkaniach grupowych Atalanta była bez punktów, a we wtorek zameldowała się w ćwierćfinale. Przy wydatnej pomocy ostatniego rywala. 

Trener zwolniony, choć miał wyniki

W tym sezonie wyjątkowo trudno zrozumieć to, co dzieje się na Mestalla. Właściciel klubu Singapurczyk Peter Lim we wrześniu ubiegłego roku zwolnił trenera Marcelino, mimo że zespół cztery miesiące wcześniej wywalczył pod jego wodzą pierwsze trofeum od 11 lat. W maju Valencia ograła Barcelonę w finale Pucharu Króla. Piłkarze kochali Marcelino, ale ten nie chciał w składzie zawodników Jorge Mendesa, a najsłynniejszy agent na świecie to przyjaciel Lima. Za ten sprzeciw 54-letni szkoleniowiec zapłacił utratą pracy. 

Zobacz wideo Nowy piłkarz w reprezentacji Polski?

Realna szansa na ćwierćfinał

Jego miejsce zajął trenerski żółtodziób Albert Celades. Pracował on co prawda w młodzieżowych reprezentacjach Hiszpanii, ale nigdy samodzielnie i w tak dużym klubie. Niespodziewanie pod wodzą Celadesa "Nietoperze" wygrały jesienią grupę Ligi Mistrzów, wyprzedzając Chelsea, Ajax i Lille. W 1/8 trafiły na Atalantę, która choć ma jeden z najlepszych ataków w Europie, w obronie gra momentami bardzo beztrosko i wciąż jeszcze nie jest to zespół pokroju Barcelony, Manchesteru City czy Bayernu Monachium. Po samym losowaniu ten dwumecz nie miał faworyta. Valencia na własne życzenie wypisała się jednak z walki o ćwierćfinał Ligi Mistrzów.

Właściciel nie potrafi rządzić klubem

Ostateczna klęska 4:8 była aż nadto do przewidzenia. 2 lutego najlepszy stoper Valencii Ezequiel Garay doznał kontuzji. To jego 13-sty uraz od sierpnia 2016, gdy trafił na Mestalla. 33-letni Argentyńczyk jest ze szkła, o czym wiedzą kibice "Nietoperzy", ale czego zdaje się nie widzieć właściciel klubu. To on bowiem decyduje obecnie o polityce transferowej Valencii. Tym bardziej od września, gdy wraz z Marcelino odszedł dyrektor sportowy Mateu Alemany, który odpowiadał za udane transfery w ostatnich latach. Peter Lim rządzi teraz sam, ale tego nie potrafi.

Jeden piłkarz zniszczył marzenia całej Valencii

Garay od miesięcy nie chce przedłużyć kontraktu (ten trwający wygasa w czerwcu), dlatego już w grudniu zeszłego roku Valencia powinna znaleźć dla niego następcę. Nowy piłkarz mógłby wystąpić we wtorek z Atalantą. Dzięki temu nie musiałby grać w tym spotkaniu Mouctar Diakhaby, który w rewanżu wypadł dramatycznie. Rzadko zdarza się, by obrońca na tym poziomie europejskich rozgrywek sprokurował dwa rzuty karne w ciągu pierwszych 40 minut. Jeśli "Nietoperze" wierzyły po pierwszym meczu w odrobienie strat, francuski stoper szybko sprowadził je na ziemię. Na drugą połowę Diakhaby już nie wyszedł, ale to nic nie zmieniło, bo Valencia przegrywała 1:2 i do awansu potrzebowała pięciu bramek. 

Hiszpańscy kibice: Sk**, odejdź z klubu!

Hiszpańscy kibice są wściekli na singapurskiego właściciela. Spotkanie na Mestalla rozgrywane było przy pustych trybunach z powodu koronawirusa. Fani zgromadzili się jednak pod stadionem i dopingowali swoich ulubieńców. Gdy stracili wiarę w zwycięstwo, krzyczeli z megafonów: Lim, sk***, odejdź z klubu!

Valencia odpadła z Ligi Mistrzów, bo trafiła na rewelację rozgrywek, a sama zawaliła zimowe okno transferowe. Nie wzmocniła obrony i w efekcie od 46. minuty rewanżu z Atalantą na środku defensywy występowali dwaj pomocnicy: Francis Coquelin i Goeffrey Kondogbia. Pozostali stoperzy byli zawieszenie za kartki (Paulista), kontuzjowani (Mangala, Garay) lub w tragicznej formie (Diakhaby). W starciu z niezwykle ofensywną włoską drużyną musiało się to skończyć bardzo źle.