Sport.pl
  
Aplikacja Fotball LIVE
  POBIERZ

Bardzo ważny mecz dla Szymona Marciniaka. Jak sobie poradził? "Mane mógł wylecieć z boiska"

Dla Szymona Marciniaka był to mecz wagi ciężkiej. A jego znaczenie podnosiło jeszcze to, że na trybunach pojawił się Roberto Rosetti. Szef Komisji Sędziowskiej UEFA, który pofatygował się do Madrytu, by zobaczyć starcie Atletico z Liverpoolem (1:0). No i pracę Marciniaka oraz jego ekipy, której aż tak wiele nie było.

Z jednej strony Liverpool: obrońca, faworyt Ligi Mistrzów i obecnie najlepszy zespół świata. Z drugiej Atletico: drużyna w największym od lat kryzysie, ale wciąż mająca na ławce Diego Simeone, czyli specjalistę od rzeczy niemożliwych. A między tym wszystkim Szymon Marciniak - od 2015 roku sędzia najwyższej klasy UEFA Elite, który prowadził już mecze podobnej rangi (m.in. trzy lata temu ćwierćfinał LM Juventus - Barcelona, czy dwukrotnie półfinały Ligi Europy), ale nie w tym sezonie.

Galatasaray - PSG (0:1), Napoli - Salzburg (1:1), Slavia Praga - Inter Mediolan (1:3). To starcia, które w obecnych rozgrywkach LM sędziował Marciniak. Razem z polską ekipą, czyli swoimi asystentami: Pawłem Sokolnickim i Tomaszem Listkiewiczem, a także sędzią technicznym Tomaszem Musiałem i odpowiedzialnymi za VAR: Pawłem Gilem i tym razem z Tomaszem Kwiatkowskim (w poprzednim meczu był to Marcin Borkowski). Wszyscy we wtorek stawili się na Wanda Metropolitano. I wszyscy byli pod czujną obserwacją 52-letniego Roberto Rosettiego, a więc szefa sędziów UEFA, który pofatygował się na to spotkanie.

Manchester City wyrzucony z Ligi Mistrzów na dwa sezony. To precedens!

Zobacz wideo

Stara piłkarska prawda głosi, że jeśli po meczu nie mówi się zupełnie nic o sędziowaniu, to znak, że arbiter wykonał kawał dobrej roboty. I to długo był właśnie taki mecz. Choć rozpoczął się od mocnego uderzenia. I zaskakującego, bo to Atletico strzeliło gola. VAR został użyty już w czwartej minucie, ale bardziej pro forma, bo polscy arbitrzy nie mieli wątpliwości, że gol został zdobyty prawidłowo - Saul nie był na spalonym. I nikt z Liverpoolu nawet specjalnie nie protestował, bo kiedy VAR sprawdzał sytuację bramkową, Marciniak stał już na środku boiska, żartował sobie z Sadio Mane i czekał na ostateczne potwierdzenie swojej decyzji.

Szymon Marciniak pozwalał piłkarzom na dużo, nie rzucał się w oczy

To właśnie Mane w tym meczu został ukarany jako pierwszy. W 40. minucie zobaczył żółtą kartkę po tym, jak łokciem uderzył Sime Vrsaljko. - To ja podejmuje decyzję, a nie ty - zdawało się, że krzyczał Marciniak do Koke, który domagał się przed przerwą drugiej żółtej kartki dla Mane. Ale drugiego upomnienia nie było, co chyba nawet zrozumiał sam Koke. A przynajmniej sprawiał takie wrażenie, kiedy schodząc na przerwę, potulnie słuchał Marciniaka. Wcześniej polski sędzia nie miał zbyt wiele pracy. Albo inaczej: pozwalał piłkarzom na dużo, nie rzucał się w oczy. W stykowych sytuacjach rzadko używał gwizdka, tylko puszczał grę. A grał głównie Liverpool, bo Atletico po szybko strzelonym golu pozbyło się piłki. Zamiast nią grać, wolało za nią biegać.

Tylko że Liverpool wcale nie grał jakoś szczególnie. Zero celnych strzałów do przerwy mówi w zasadzie wszystko.

Juergen Klopp: Przy nim jestem jak policjant z przedszkola

- Mane mógł wylecieć z boiska, ale wiadomo, że taka kartka waży dużo - tłumaczył decyzję Marciniaka w przerwie meczu Roman Kołtoń, który był ekspertem w studiu Polsatu Sport. Po przerwie już można było o tym zapomnieć, bo Juergen Klopp na drugą połowę w miejsce Mane wpuścił na boisko Divocka Origiego. Zmianę zrobił także Simeone: za Thomasa Lemara w 46. minucie wszedł Marcos Llorente. I to właśnie Llorente - już w 48. minucie - wycofał piłkę do Vrsaljko, który miał okazję, by podwyższyć wynik. Chorwat jednak źle przyjął piłkę i nawet nie oddał strzału. Ale w bramkę nie trafiał także Liverpool, który skończył spotkanie bez celnego uderzenia.

- W 10-stopniowej skali mnie można ocenić na cztery, a jego na dwanaście. W porównaniu do niego jestem jak policjant z przedszkola - śmiał się dzień przed meczem Klopp, którego zapytano o to, jak będzie zachowywał się przy linii. Porównał siebie oczywiście do Simeone. Trener Atletico we wtorek był dużo bardziej aktywny, ale to Kloppa upomniał Marciniak. Za zachowanie z 88. minuty, kiedy trener Liverpoolu wyskoczył poza swoją strefę i domagał się kartki dla Renana Lodiego, który zagrał piłkę ręką. I Marciniak tę kartkę pokazał, ale właśnie Kloppowi, a nie Lodiemu. Tylko że gracz Atletico chyba też na nią zasłużył, bo zagranie piłki ręką - choć nie we własnym polu karnym - było jednak ewidentne. Klopp nie zgadzał się z tą decyzją jeszcze po meczu. Kamery wychwyciły wtedy, jak żywo dyskutuje z Marciniakiem i wraca do tamtej sytuacji - pokazuje gestem, że piłka była zagrana ręką. Dlatego jeśli już mamy na siłę szukać kontrowersji, można wskazać 88. minutę, kiedy kartkę zobaczył jedynie Klopp. Zresztą nie jako pierwszy, bo w tej edycji LM Marciniak ukarał także Thomasa Tuchela, szkoleniowca PSG, którego upomniał w spotkaniu z Galatasaray.

Simeone we wtorek kartki nie dostał. Choć przy linii rozgrywał swój mecz, Marciniak go upominać nie musiał. Trener Atletico też specjalnie nie dawał do tego powodów. Zresztą bardziej niż boisko interesowały go chyba trybuny, które kilka razy w swoim stylu zachęcał do jeszcze głośniejszego dopingu. A sam mecz po prostu układał się dobrze. Dla jego Atletico, które wygrało 1:0, ale też dla Marciniaka, o którym po tym meczu wiele mówić się nie powinno. No, chyba że będzie mówił Klopp. Rewanż na Anfield 11 marca.

Więcej o:
Komentarze (6)
Bardzo ważny mecz dla Szymona Marciniaka. Jak sobie poradził? "Mane mógł wylecieć z boiska"
Zaloguj się
  • koofel40

    0

    Nie będzie Niemiec pluł nam w twarz. Brawo dla sędziego że wytrzymał presję

  • grot191

    0

    Napiszcie jeszcze jak przesłał noc, co jadł przed meczem i co robił w przerwie.

  • rupo13

    0

    Nie lubię tego sędziego, ale wczoraj bez zarzutu. Gdyby jeszcze trzymał taki poziom sędziowania w ekstraklasie.

  • soso_soso

    Oceniono 4 razy 0

    Sędziował słabo. Gwizdał każde dotknięcie i wytrącał płynność meczu. Dużego błędu nie popełnił no bo kontrowersyjnej sytuacji nie było.

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX